wtorek, 6 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 48

Rozdział pisałam przy wspaniałej piosence. Don't deserve you-Plumb<-klik Nawet nie wiecie ile łez poleciało mi kiedy pisałam ten rozdział, mam wrażenie że całkowicie was zaskoczę.
Miłego czytania!
____________


W samochodzie panowała głucha cisza, każdy zajmował się sobą. Nawet Niall nie włączył radia, tylko co chwila nerwowo patrzył we wsteczne lusterko, zerkając na mnie i Zayna. Mulat zaproponował mi, że usiądzie ze mną z tyłu, żebym nie czuła się samotnie, zgodziłam się, no bo w końcu dlaczego nie? Gapiłam się bezsensownie w ekran mojego telefonu, czekając na jego najmniejszy sygnał. Dlaczego akurat teraz nikt do mnie nie dzwonił, ani nawet nie pisał? Czy to tak trudne napisanie kilku słów i kliknięcie przycisku 'wyślij'? Niall zajmował się kierowaniem samochodu, Zayn patrzył w szybę, co chwila zerkając na wyświetlacz swojej komórki. W końcu
jakby ucieszony odblokował urządzenia i wtedy zobaczyłam coś co wbiło mnie w siedzenie. Zapytacie pewnie co to takiego... Cóż ciągle miał na tapecie nas razem, nie zmienił tej tapety choć minął już spory kawał czasu. Byłam w szoku. Wiecie jaką ja miałam tapetę? Pewnie myślicie to samo co Zayn, a to nieprawda. Miałam Justina, tak Biebera, bo tylko on jeszcze mnie nie zawiódł...
-Czy możemy o czymś porozmawiać, czy do samego Londynu macie zamiar milczeć?-mruknęłam zirytowana.
-Więc...opowiedz nam jak ci minął ten tydzień.-powiedział Niall.
-Naprawdę,tylko na tyle cię stać? Zayn? Możesz w końcu przestać się gapić na swoją komórkę?-wyrwałam mu urządzenie z dłoni.
-Ejjj.-krzyknął i rzucił się na mnie, żeby odzyskać swoją własność.
-Przestańcie.-krzyknął Horan i odwrócił się do nas. Co okazało się błędem, bo po chwili stracił panowanie nad samochodem. Autem miotało we wszystkie strony, zaczęłam krzyczeć, Zayn objął mnie i chronił przed uderzeniami, a Niall próbował zapanować nad pojazdem. Nagle poczułam silne uderzenie i zatrzymaliśmy się. Okazało się, że wpadliśmy w drzewo, rosnące przy drodze. Po policzkach zaczęły płynąć mi łzy. Byłam w wielkim szoku, cała się trzęsłam, nie pomogło to, że Zayn przytulał mnie do siebie z całej siły.
-Wszyscy żyją?-zapytał Mulat, pytanie oczywiście było skierowane do Nialla. Odpowiedziała nam cisza. Podnieśliśmy się od razu z siedzeń, przerażona popatrzyłam na fotel kierowcy, Niall tam był tylko, że leżał na kierownicy i nie dawał żadnego znaku życia, wzdłuż jego policzka płynęła strużka krwi. Dopiero wtedy dotarł do mnie straszny hałas wywołany ciągłym wyciem klaksonu.
-Zayn!-krzyknęłam i szybko otworzyłam drzwi i wyskoczyłam z auta. Malik zrobił to samo. Zaczęłam z całej siły ciągnąć za klamkę od strony kierowcy, ale nie dało jej się otworzyć, po mnie spróbował Zayn, ale też nic się nie wydarzyło. Wiedzieliśmy, że musimy się pospieszyć, bo nie było wiadomo w jakim stanie jest Niall. Powiedziałam Zaynowi, że spróbuję z drugiej strony, podbiegłam do drugich drzwi i udało się, drzwi gładko się otworzyły, przywołałam do siebie chłopaka. Nie wiedzieliśmy jednak czy wyciągnąć nieprzytomnego chłopaka z samochodu, nie wiedzieliśmy czy nie ma jakiś urażeń kręgosłupa. Szybko wyciągnęłam telefon i wybrałam numer alarmowy. Podałam naszą lokalizację, choć to nie było łatwe ze względu na to, że ciężko było mi cokolwiek powiedzieć. Zayn zajrzał pod auto, okazało się, że jakaś ciecz wypływa z podwozia. Nie mieliśmy pewności, że pojazd zaraz nie wybuchnie. To było dla mnie za wiele, ja tylko chciałam wrócić do domu, a teraz nie wiadomo czy Niall przeżyje, to jest chore. Zdecydowaliśmy się na wyciągnięcie Irladnczyka
z samochodu, staraliśmy się zrobić to jak najdelikatniej, kiedy nam się to udało, przenieśliśmy go w bezpieczną odległość od auta. Chłopak wyłączył silnik, który cały czas chodził, a ja uklękłam przy Horanie. Cała jego twarz była w krwi. Przypomniały mi się te wszystkie lekcje o udzielaniu pierwszej pomocy. Sprawdziłam czy oddycha, na szczęście tak było. To jedyne co mogłam zrobić, teraz pozostało tylko czekać na karetkę. Usiadłam obok Nialla i oparłam się plecami o drzewo.
-To wszystko moja wina.-wykrztusiłam i zaniosłam się jeszcze większym płaczem.
-Nieprawda.-westchnął Zayn i przytulił mnie do siebie.
-Właśnie, że prawda!-krzyknęłam.-Gdybym ci nie zabrała komórki, to wszystko byłoby okej!
-Spokojnie, nic mu nie jest. Za chwile przyjedzie kare...-chciał mnie zapewnić o przyjeździe ambulansu, ale nie dokończył, bo właśnie zauważyliśmy migające światła i sygnał.
-Nareszcie.-powiedziałam i wstałam, to samo zrobił Zayn. Wyszliśmy do drogi, żeby skazać, gdzie jesteśmy. Kiedy do nas dotarli od razu zaprowadziłam ich do Nialla. Lekarze wykonali swoje badania i inne bzdety, na których ja się nie znam. Powiedzieli, że zabiorą nas do szpitala, kiedy zapytałam o Nialla powiedzieli, że niczego nie mogą być pewni, ale nie mogą nas zapewnić, że wszystko z nim okej. Przez to, że było mało miejsca w karetce, musiałam siedzieć Malikowi na kolanach, a on trzymał mnie mocno, żebym podczas gwałtownego hamowania, nie spadła. Pielęgniarka podłączyła Niallowi kroplówkę i kontrolowała jego parametry.
-Nie denerwuj się tak.-uśmiechnęła się do mnie.-Wszystko będzie w porządku, nie chcemy, żebyś jeszcze ty tu dostała zawału.
-Właśnie Izzy.-powiedział chłopak za mną.-Niall jest pod opieką lekarzy, wszystko będzie okej.
-O mój Boże Zayn.-powiedziałam przestraszona.
-Co się stało?-zapytał zaniepokojony.
-Macie teraz jakieś koncerty? Przecież nie będziecie ich mogli wszystkich odwołać. Co powiedzą fanki, one mnie znienawidzą.-zaczęłam się cała trząść.
-Spokojnie to atak paniki, nic jej nie będzie.-powiedziała ta sama pielęgniarka.-Dam ci teraz zastrzyk uspokajający.-powiedziała do mnie powoli.-Będziesz po nim trochę senna, ale nawet jak zaśniesz to nic się nie stanie, rozumiesz?-pokiwałam głową. Wyciągnęła z torby strzykawkę i jakiś słoiczek z płynem. Po chwili była już obok mnie i wbijała we mnie igłę.-Niech pan ją teraz mocno trzyma, bo
nie wiadomo czy nagle nie zaśnie. Uścisk chłopaka od razu się zacieśnił i jeszcze bardziej przysunął mnie do siebie. Starałam się cały czas mieć otwarte oczy, ale po kilku minutach lek zaczął działać i zasnęłam.

~*~

-Co z nim?!-usłyszałam krzyk, a potem kolejne odgłosy zaczęły dochodzić do mojej głowy.
-Badają go, nadal jest nieprzytomny.
-A co z Izzy?-zapytał Harry, gdzie ja do cholery jestem.
-Dostała środki uspokajające i zasnęła.-ktoś pogłaskał mnie po głowie. Stwierdziłam, że czas otworzyć oczy, ale moje powieki były bardzo
ciężkie, że postanowiłam jeszcze chwile potrzymać je zamknięte.
-Jak to się w ogóle stało?-zapytał Liam. Co się stało? Próbowałam sobie wszystko przypomnieć, ale nie mogłam. Aż nagle mnie oświeciło wyjazd z domu, telefon, krzyki, drzewo, nieprzytomny Niall, karetka, zastrzyk wszystko mi się przypomniało.
-Stracił panowanie nad autem.-wyjaśnił Mulat.
-Jak to możliwe, że wam zupełnie nic się nie stało?-zapytał zdziwiony Loui.
-Nie mam pojęcia, zasłoniłem Izzy dlatego nic jej nie jest, a ja...też mnie w sumie nic nie boli.
-Jesteś zmęczony, daj ja ją potrzymam.-powiedział Louis.
-Nie.-mruknął Malik.
-Ale Zayn...
-Powiedziałem nie.-uścisk wokół mnie zacieśnił się.
-Powiedziałeś mu, że nie zależy ci na niej.-westchnął Liam.
-Nie powiedziałem tego...-zamilkł.-Powiedziałem, że z nim będzie szczęśliwsza, bo ja ją tylko ranię.-dokończył.
-Jak mogłeś być taki głupi? Znowu będziesz patrzył na nich i zastanawiał się, dlaczego twój najlepszy kumpel jest z dziewczyną, którą kochasz? Bo ją kochasz prawda?
-Prawda...-usłyszałam westchnięcie.
-Jakbym wiedział, że to wszystko się tak potoczy to nie zamieszkałaby z nami.-powiedział mój brat. Ałć...
-Nie mów tak, będziesz tego żałował.-oznajmił Tommo.
-Taka prawda przez nią Niall jest w szpitalu.-krzyknął. Otworzyłam oczy nie mogłam tego słuchać. To bolało, że mój własny brat wygadywał takie rzeczy.
-Fajnie wiedzieć Harry.-powiedziałam i wstałam z kolan Malika.
-To ty nie spałaś?
-Przed chwilą się przebudziłam, skoro tak mówisz to nie będziesz mnie musiał na razie widzieć.-powiedziałam i odeszłam od nich.
-Izzy!-podbiegł do mnie.-Wiesz, że tak nie uważam, jestem po prostu zdenerwowany.-złapał mnie za ramie.
-Może tak, ale muszę się przejść.-wyrwałam rękę z jego uścisku i poszłam przed siebie.
-Mówiłem, że będziesz tego żałować.-usłyszałam krzyk Louisa i bieg przez korytarz.
-Zaczekaj moja ulubiona współlokatorko.-zaśmiał się Lou i objął mnie ramieniem.
-Jedyna.-uśmiechnęłam się słabo.
-Nie przejmujesz się, że Harry tak powiedział o tobie. Martwisz się o Horana i o to co powiedział Zayn.
-Nie rozumiem o co ci chodzi.-udałam głupią.
-Tak.-zatrzymał mnie i złapał za ramiona.-Powiedz mi prosto w oczy, że nie słyszałaś tego co mówił Zayn, kiedy rzekomo spałaś.-Spuściłam wzrok na moje buty.
-Dobrze, słyszałam co mówił, ale kogo to obchodzi.-westchnęłam.
-Ciebie. Bo nadal go kochasz, a teraz przytłacza cię świadomość, że drugi chłopak, który również cię kocha, leży teraz w szpitalu.
-Louis...-jęknęłam zrezygnowana.-Co ja mam robić?-spojrzałam na niego, pokręcił głową i przytulił mnie do siebie.
-Podążaj za głosem serca.-szepnął mi do ucha.
-Izzy?!-usłyszałam, że ktoś mnie woła. Odwróciłam się i zobaczyłam cztery sylwetki, biegnące do mnie. Pierwszy dopadł mnie Calum, odtrącając Tomlinsona i prawie mnie przewracając. Nawet nie możecie sobie wyobrazić jak za nim tęskniłam.
-Cal.-szepnęłam i mocniej go przytuliłam.
-Odsuń się, nie tylko ty się za nią stęskniłeś.-powiedział Mikey.
-Ale...-chciał protestować, ale zielonowłosy nie chciał o tym słyszeć i mocno mnie do siebie przytulił.
-Mike tak miło cię widzieć.-zaśmiałam się przez łzy. Następny był Ash, którego bez słowa przytuliłam, nie były nam potrzebne.
-Lukeey!-krzyknęłam i wpadłam w jego ramiona.
-Ślicznotka w końcu do nas wróciła.-zaśmiał się.
-Co z Niallem?-zapytał Mike.
-Nadal nieprzytomny.-westchnął Tommo.
-To wszystko moja wina.-spuściłam swój wzrok na moje obłocone buty.
-Ej nie mów tak gwiazdko.-powiedział Cal i objął mnie ramieniem.
-Ale to prawda, zabrałam Zaynowi telefon, on chciał go odzyskać, Niall próbował nas uspokoić i wtedy stracił panowanie nad autem.
-To mogło się stać i pięć minut po tym jak oddałabyś telefon Malikowi, zwykły przypadek.-powiedział Ash, a reszta mu przytaknęła.
-Calum...Gwiazdko? Serio? To wy tutaj jesteście gwiazdeczkami.-dźgnęłam go w brzuch.
-Ale ty jesteś moją gwiazdką.-uśmiechnął się.
-Ty Romeo, nie zapędzaj się tak.-powiedział Louis.
-Jeśli już mowa o gwiazdach...Fanki już wiedzą?-zapytałam. Zapadła cisza, każdy patrzył gdzie indziej.-Czyli wiedzą.-westchnęłam.
-Ale nie martw się. Fanki zastanawiają się też nad twoim zdrowiem i Malika, więc dobrze byłoby, żebyście coś napisali na Twitterze...
-Rozumiem. Wróćmy do chłopaków. Chcę się przytulić do mojego brata.-oznajmiłam.
-Już nie jesteś na niego zła?-zadał pytanie Tomlinson.
-O co byłaś zła?
-Powiedział, że jakby wiedział ze wszystko się tak potoczy, to by z nami nie zamieszkała.
-Jak on mógł tak powiedzieć?!-krzyknął Hemmo.
-Był zdenerwowany, w sumie nie dziwie mu się.-mruknęłam.
-Nie miał prawa tego mówić.
-Dajcie spokój, są teraz ważniejsze rzeczy, chce się dowiedzieć co z Niallem.-zaczęłam wracać pod salę, w której był Nialler. Reszta szła za mną w ciszy, każdy wyczuwał przytłaczająca atmosferę szpitala.
-Izzy tak bardzo cię przepraszam.-podbiegł do mnie Harry.
-Wiem.-uśmiechnęłam się słabo. Podeszłam do niego i przytuliłam się.
-Nie miałem tego na myśli.
-Wiem.-powtórzyłam.-Co z nim?
-Nadal bez zmian.
-Mogę go zobaczyć?
-Nie wiem czy chcesz widzieć go w takim stanie.-powiedział smutno Payne.
-Owszem chcę, mogę?
-Zapytaj lekarza, tam idzie.-Zayn wskazał na idącego końcem korytarza doktora. Od razu do niego podbiegłam prawie na niego wpadając.
-Młoda damo(wtrącenie:jeśli czytają to Kwiatonators to hahahah), gdzie tak pędzisz?-zapytał.
-Tak prawdę mówiąc to do pana.
-Coś się stało?
-Czy mogłabym zobaczyć Nialla Horana.-wskazał na drzwi od sali.
-A jest pani kimś z rodziny?
-Nie do końca...Jestem jego dziewczyną i mieszkam razem z nim, proszę ja naprawdę muszę.-popatrzyłam na niego błagalnie.
-Dobrze.-westchnął a ja się uśmiechnęłam.-Ale tylko 5 minut, nie więcej.-ostrzegł.Pokiwałam głową. Lekarz zaczął odchodzić
-Proszę pana?-doktor odwrócił się do mnie.-Czy on z tego wyjdzie?
-Nic nie mogę obiecać, jest nieprzytomny, mamy nadzieję, że niedługo się obudzi.-uśmiechnął się słabo.
-Dziękuję.-odwróciłam się i odeszłam.

CZYTASZ->KOMENTUJESZ->MOTYWUJESZ!
_____________________________________________
No musicie powiedzieć, że się tego nie spodziewaliście! PRZYZNAJCIE SIĘ W KOMENTARZACH!

Mam już napisany kolejny rozdział więc wiecie, ja dam się przekupić za kilka porządnych komentarzy...nie żebym coś sugerowała XD

WIĘC JAK WAM MINĄŁ ZESZŁOROCZNY ROK?
Bo mi szczerze mówiąc super! Jeśli zliczyć plusy i minusy to ten rok jest zdecydowanie na PLUS! Poznałam w końcu ROOM 94, przytuliłam
mam zdjęcie jestem spełniona, chociaż takim koncertem nie pogardziłabym jeszcze raz. Byłam na koncercie Dawida 2x więc było okej!
No i teraz czekam na moją bluzę ReZiego, która powinna przyjść do mnie w jutro, albo pojutrze!
Szczęśliwego Roku 2015! ZOBACZCIE SWOICH WSZYSTKICH ANIOŁKÓW, BO MI OD WAKACJI SPORO ICH PRZYBYŁO ZA SPRAWĄ MAGCON(OLD) I JANOSKIANS!
WIĘC MUSZĘ JECHAĆ DO LA, LONDYNU(95%, ŻE POJADĘ W WAKACJE) NO I AUSTRALIĄ TEŻ BYM NIE POGARDZIŁA!
POZRAWIAM!
~ISABELLA GREEY!






10 komentarzy:

  1. 0_0 Niaaaall biedak.
    No nie spodziewałam się....czekam na next ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Niall biedactwo :( ale ona powinna być z Zayn'em bo się kochają. A Niall niech znajdzie sobie dziewczynę. Kocham twoje opowiadanie ! Mam nadzieje że nowy rozdział szybko się pojawi. Czekam z niecierpliwością ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. KOCHAM KOCHAM KOCHAM ♥♥♥ nie masz pojęcia jakie to jest zajebiste, prawie się popłakałam jak wjechali w to drzewo i jeszcze ta muzyka ;'c Nie mam pojęcia jak ty to robisz, że każdy rozdział wychodzi ci lepiej od poprzedniego. I do tego ta scena w szpitalu, jeju, czemu to takie krótkie, dawaj mi następny rozdział, bo chcę wiedziec co będzie z Horanem, jesteś cholernie niesprawiedliwa xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy okazji, niedawno pojawił się nowy rozdział, jak chcesz to wpadnij ;***
    http://love-stories-sucks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe opowiadanie!
    Czekam na nn ;>
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    fanfiction-back.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG Izzy to nie twoja wina , placze , piekny choc drastyczny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo! Chcę przyznać, że mimo, iż wiedziałem jak potoczy się akcja, to jestem przede wszystkim uradowany twoim przekazem w tym rozdziale. Pokazałaś to co chciałaś. Zapewne jeszcze ci pogratuluje osobiście. Jeśli nie zdążę to pamiętaj, żeby tego się trzymać. Postaram się i ja.

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń