niedziela, 23 listopada 2014

ROZDZIAŁ 46


#TLAWFF

Zayn P.O.V

Czy ja się przypadkiem nie przesłyszałem? Jak to Izzy wyjechała? Okej, w domu przez ostatnie dni, nie było miłej atmosfery. Razem z Horanem omijaliśmy się szerokim łukiem, no ale to nie jest powód żeby wyjeżdżać. Ja nie przeżyję bez chociaż jednego jej uśmiechu posłanego w moją stronę, nie przeżyję bez tych niebieskich oczu, które wszystko skanują obok jej osoby. Nie dam rady bez tych naszych 'kłótni' typu:' ty pierwszy zacząłeś!', 'Nie ty!'. Wszyscy patrzyliśmy na Harry'ego wzrokiem: Gościu co ty gadasz?
-Nieprawda.-powiedział Loui.-Kłamiesz. Zaraz przyjdzie tu z Nickiem, który strąci cię z tej kanapy i sam na niej się położy.-warknął. Cóż prawda jest taka, że to on najbardziej zżył się z siostrą Styles'a, no jeśli chodzi o przyjaźń, bo ja do przyjaźni raczej nie dążyłem. Chciałem, żeby była moja, żebym mógł ją przytulać i całować kiedy chcę, ale nie ja WIELKI PAN NIE UMIEJĄCY SIĘ SPRZECIWIĆ MALIK musiałem się zgodzić na ten chory układ z Edwards i wszystko zniszczyć. To oczywiste, że jeśli bym jej nie zranił, to zostałaby moją dziewczyną, a nie dziewczyną Niall'a. A jeśli chodzi o niego, to ja kuźwa nie mam pojęcie co on odwala! Powiedziałem mu wszystko, wziąłem winę na siebie, że to ja ją pocałowałem. Ona mi odmówiła, ale jej nie posłuchałem, a ten paniuś co? Nadal są w 'separacji', niby go nie obchodzi, ale jeśli tylko na nią inaczej spojrzę, bardziej 'tęsknie', to od razu wbija mi łokieć pod żebra i syczy, że ona jest jego. No stary, idź do psychiatryka, bo niedługo będziesz widział jednorożce tak jak Calum. Zayn o czym ty kurwa myślisz, skup się!-skarciłem się w duchu i popatrzyłem na przestrzeń przed sobą. Zobaczyłem przygnębionego Loczka, nie wyglądał na osobę, która zaraz krzyknie: "Mam was" a potem doda obojętnym tonem:'Pewnie się gdzieś szlaja z Ally i Nickiem'. Nie. On wyglądał na kogoś kto samą swoją postawą mówi:'Straciłem ją, nie ma jej, już tęsknie.'Tak właśnie wyglądał.
-Powiedziałeś, że dwa tygodnie...Nie da się wcześniej?-jęknął Niall. Tak jak mówiłem, teraz się nią przejmuje.
-Teraz o nią pytasz?!-Harry wstał.-A przedtem po imprezie, jak cię przepraszała? Jak proponowała ci, żebyś zaśpiewał z nią na przedstawieniu?!-krzyknął i rzucił się na niego. Louis i Liam od razu rzucili się, żeby pomóc Niall'owi, a ja? Ja patrzyłem na to z uśmiechem na ustach, bo ten skurwiel na to zasłużył. No wiem, że nie powinienem, no ale nie mogłem się oprzeć.
-Harry wiesz, że ją kocham.-westchnął Horan, kiedy Payne pomógł mu wstać, a Louis trzymał najmłodszego z nas.
-Wyjechała przez was.-syknął przez zęby.-Przez ciebie i przez niego!-wskazał palcem na mnie.
-Co?!-zawyłem. Potem odchrząknąłem i powtórzyłem.-Co takiego?
-Powiedziała, że nie chce, żeby przez nią były kłótnie w zespole. Chodziło jej o was. Od dwóch dni się unikacie. Od imprezy, na której się pobiliście, nadal nie wiadomo o co!-Harry wydawał się być na skraju załamania nerwowego.-Widziałem w jej oczach poczucie winy, chociaż ona nie jest tutaj niczemu winna. Więc z łaski swojej zróbcie mi przysługę, pogódźcie się i jedźcie po nią do mojego
rodzinnego domu.
-Załatwione.-powiedzieliśmy jednocześnie z Horan'em i ruszyliśmy w kierunku drzwi.
-Nie teraz matoły!-usłyszeliśmy za sobą krzyk.-Dajcie jej od tego wszystkiego odpocząć, pojedziecie za tydzień i na jej oczach się pogodzicie i ją przywieziecie, choćby siłą, bo ja bez niej dwóch tygodni nie wytrzymam, już nie.-mruknął i poszedł po schodach do swojego pokoju.
-Zawaliliśmy.-szepnąłem.
-Wiem.-przytaknął Niall.


IZZY P.O.V

Siedziałam z mamą w kuchni. Od kilku minut towarzyszyła nam cisza, zupełna cisza. Zaczęłam się rozglądać dookoła, nic tu się prawie nie zmieniło. Ta sama lodówka, ze zdjęciami naszej trójki: moimi, Gemmy i Harry'ego, przyczepionymi do niej magnesami. Ta sama roślina stojąca na parapecie.
-Okej teraz jak na spowiedzi.-mama gwałtownie przerwała ciszę, tym samym przerywając moją obserwację.
-Co?
-No to mów czemu tak nagle postanowiłaś wrócić.
-Bo się stęskniłam.-odpowiedziałam od razu.
-Za szybka odpowiedź skarbie.-zaśmiała się.-Więc, powiesz mi sama, czy mam to z ciebie wyciągnąć?-zapytała, a ja westchnęłam.
-Coś nie tak między tobą a Niall'em.
-Ymm...odpoczywamy od siebie.
-Wiedziałam. To musiało chodzić o chłopaka. Ale coś się stało?-kiwnęłam głową.-Poważnego?-przytaknęłam.
-Mamo, ale ty uznasz mnie za dziwkę.-złapałam się za głowę.
-Córcia, na pewno nie.-złapała mnie za rękę, odsłaniając moją twarz.
-Skąd ta pewność?
-Bo cię znam. Musiał by jakiś powód.
-Byłam na imprezie z chłopakami.-mama przewróciła oczami.-I no ja się trochę upiłam.
-Moja droga nie masz osiemnastki na karku.-pogroziła mi palcem.-Ale ja w twoim wieku też nie byłam święta.-machnęła ręką.-Co działo się dalej?
-Mieliśmy już w sumie wychodzić z klubu, ale Zayn wyciągnął mnie na parkiet...
-Co?-pisnęła.-Ty i Zayn?!-zakryła usta dłońmi, niczym nastolatka.
-Taaa. Jak na złość poleciała wolna piosenka, no i zaczęliśmy tańczyć. Kiedyś prawie byliśmy ze sobą...no i...
-Co takiego?! Dlaczego ja o tym nie wiem?! Tyle mnie ominęło? To jest lepsze niż mój serial!-krzyknęła i wyrzuciła ręce w górę.
-Mamo to nie jest śmieszne. Byliśmy coraz bliżej siebie, Zayn powiedział, że nie będziemy tego pamiętać, no i się pocałowaliśmy. Wiesz co?-zaprzeczyła ruchem głowy.-Pamiętałam, pamiętałam ja i on też. Nie mogłam wytrzymać i powiedziałam o tym Niall'owi. On strasznie się zdenerwował. Powiedział, że potrzebuje czasu i musimy zrobić sobie przerwę.
-Oj Isabella, coś ty narobiła tam w tym Londynie?-pokręciła z politowaniem głową.-Ale co się stało, to się nie odstanie. Ellie wie, że jesteś?-zapytała.
-Nie.
-To na co czekasz? Idź zrób jej niespodziankę.-wskazała na drzwi.
-Ale jest jeszcze w szkole.
-To zrobisz niespodziankę starym znajomym.-przewróciła oczami, co z nią jest nie tak?
-Dobrze.-westchnęłam i ruszyłam schodami do swojego pokoju.
Otwarłam walizkę i zaczęłam ją przeszukiwać w celu znalezienia, jakiegoś lepszego stroju. Takiego niby zwykłego, ale niezwykłego. W oczy rzuciła mi się letnia sukienka, w kolorze pastelowego różu z białym paskiem w talii, sięgająca wyżej kolana. Stwierdziłam, że była idealna. Z uśmiechem na ustach wyciągnęłam ją z torby, razem z nią sięgnęłam od razu po kosmetyczkę, bo co tu udawać? Wyglądałam okropnie. Z wybranymi rzeczami poszłam do łazienki, szybko się przebrałam i umalowałam, a włosy zostawiłam rozpuszczone jak zazwyczaj. Kiedy wychodziłam z domu krzyknęłam do mamy, że zaraz wrócę. Do mojej poprzedniej szkoły nie miałam daleko, zaledwie kilka przecznic, więc po 10 minutach, byłam na miejscu. Spojrzałam na zegarek w telefonie, przerwa miała być dopiero za 15 minut. Nie miałam pojęcia w jakiej sali ma lekcje moja przyjaciółka, dlatego postanowiłam napisać do niej wiadomość.

Do Ellie:
Cześć.
odpowiedź dostałam niemal natychmiast
Od Ellie:
  Hej, nawet nie wyobrażasz sobie jak się nudzę...

Zachichotałam, wiedziałam, że napisze mi coś takiego.
Do Ellie:
Na jakim przedmiocie się nudzisz, tym razem?

Od Ellie:
Biologia! Ratuj!
BINGO!

Uwielbiałam moją nauczycielkę biologii, co prawda za samym przedmiotem nie przepadałam, ale Panią Green uwielbiałam z resztą wzajemnie co tu dużo gadać byłam jej pupilkiem.
Do Ellie:
Może jakoś urozmaicę ci lekcję?
musiałam zatkać usta, żeby się nie zaśmiać, byłam bardzo podekscytowana.

Od Ellie:
Musiałabyś tu być, przez sms'y nie skrócisz mojego cierpienia.

Z uśmiechem na ustach zapukałam do klasy i pociągnęłam za klamkę.

W jednym momencie oczy wszystkich w sali zwróciły się na mnie.
-Dzień dobry pani Green.-uśmiechnęłam się do kobiety.
-Isabello! Jak miło cię znowu widzieć.-powiedziała klaskając w ręce. Podeszła do mnie i złapała za ramiona.-Ależ ty wypiękniałaś.
-Dziękuję.-zarumieniłam się.
-Przepraszam.-usłyszałam głos Ellie.
-Tak?-nauczycielka zwróciła na nią uwagę.
-Mogę wyjść z ławki?
-Tak, nie musisz mnie o coś takiego pytać.-pani profesor zaśmiała się. Elizabeth pisnęła i po chwili była uwieszona na mojej szyi. Cała klasa zaczęła się śmiać. Już chciałam szukać wzrokiem John'a, ale przypomniałam sobie, że on nie miał z nami biologii.
-Usiądź z nami. Jestem pewna, że wszyscy chcą wiedzieć co u ciebie, więc na dzisiaj koniec genetyki moi kochani.-ogłosiła a cała klasa wybuchła entuzjazmem. Zaśmiałam się z nich.
-Dziękuję.-Ell krzyknęła mi do ucha.
-Za co?-zapytałam.
-Właśnie miałam iść napisać krzyżówkę grup krwi.-zaśmiałam się.
-Nie ma za co.
-Więc Izzy, jak się mieszka w Londynie?
-Pani przejdzie do rzeczy, wszyscy wiemy, że jest pani Directionerką i ciekawi panią jak się mieszka z nimi, a nie w Londynie.-krzyknął
Will, klasowy komik. Każdy się zaśmiał nawet pani Green.
-Rozgryzł mnie. Więc...?-popatrzyła na mnie.
-Jest bardzo wesoło...-powiedziałam niepewnie.
-A jak twój związek z Niall'em?-popatrzyła na mnie z ciekawością.
-Jest...świetnie.-zaśmiałam się nerwowo, w końcu nie ogłosiliśmy światu, że na razie nie jesteśmy razem.
-Co cię znowu prowadziło do Holmes Chapel?-dobre pytanie i co ja mam powiedzieć?
-Myślę, że po prostu się stęskniłam i potrzebuję odpocząć od tego wszystkiego.
-To świetnie.-zadzwonił dzwonek a ja odetchnęłam z ulgą. Nie lubię być przesłuchiwana. Wszyscy do nie podeszli, żeby się przywitać, zrobiło mi się naprawdę miło. Nie sądziłam, że przyjmą mnie z takim entuzjazmem, ale może dlatego, że ochroniłam ich od odpowiadania z genetyki, której z całego serca nienawidzę. W końcu Ellie pociągnęła mnie za rękę i wydostała z tłumu, który się niechcący utworzył.
-Idziemy do Potter'a na pewno się ucieszy.
-IZZY?!-usłyszałam za plecami krzyk.
-On znalazł nas pierwszy.-jęknęła moja przyjaciółka.
-Tak John to ja.-zaśmiałam się i odwróciłam się w jego stronę, jeszcze nie zdążyłam wykonać pełnego obrotu a już byłam w jego objęciach. Tak, zdecydowanie się za nimi stęskniłam.
-Kiedy przyjechałaś?! Dlaczego nic o tym nie wiedziałem?!-zaczął na mnie krzyczeć.
-Zluzuj majty.-zaśmiałam się, a on prychnął.
-Przyjechałam kilka godzin temu. Chciałam wam zrobić niespodziankę.
-Zostało ci wybaczone.-chłopak złapał się za serce, a potem objął jednym ramieniem mnie, a drugim Ellie.
-To co moje panie? Świętujemy!





______________________________________________________________________________
TAK! JEST KOLEJNY ROZDZIAŁ, JAK DOBRZE, ŻE MAM JUŻ GO ZA SOBĄ XD
NIE WIEM JAK WY, ALE JA SIĘ NIE MOGĘ OPRZEĆ I CHYBA W NASTĘPNYM ROZDZIALE IZZY JUŻ WRÓCI, CO WY NA TO?
NA PEWNO CALUM ZA NIĄ TĘSKNI...I NIE TYLKO ON!

PAMIĘTAJCIE O KOMENTARZACH, ONE MEGA MOTYWUJĄ DO DZIAŁANIA
NIEDŁUGO(JUŻ NAPRAWDĘ NIEDŁUGO xd NIE SOON JUSTINA Xd BELIEBER OGARNĄ) RUSZA MOJA KOLEJNA OPOWIEŚĆ, TYM RAZEM BARDZIEJ PRZEMYŚLANA
O NAZWIE 'IMPRINT'/ NAZNACZONA(TAKI MIAŁ BYĆ TYTUŁ, ALE MI SIĘ ZMIENIŁO ;P

WIĘC PAMIĘTAJCIE KOMY I HASHTAG NA TT-> #TLAWFF

ps. z tego co widziałam pod ostatnim rozdziałem mamy tu zwolenniczkę Luzzy(Luke+Izzy) pozdrawiam cię ;)

DO NASTĘPNEGO!

~ISABELLA GREEY






21 komentarzy:

  1. Jest niezły nie mogę się doczekać następnego.Ta reakcja chłopaków to coś i ten ratunek przed odpowiedzią to było coś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty jak zawsze :-). Ciesze sie ze nadal piszesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny jak zawsze ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg kocham to! *_*
    Taak jestem za! Niech Izzy wraca! ;D
    #ZazzyForever xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jak zwykle nieziemski <3 Taak niech Izzy wraca!!! I ZAZZY FOREVER!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. extra :* czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę Świetny ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech Izzy wraca i będzie z Zayn'em <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech wraca! Rozdział cudo! ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zabawny naprawdę super!!!! ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny kiedy nn?? ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Boooooooski *.* I NIECH IZZY WRACA DO ZAYN'A!!!! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedy dodasz nowy rozdział ;/
    nie mogę się już doczekać powrotu Izzy ;))

    OdpowiedzUsuń