poniedziałek, 1 września 2014

ROZDZIAŁ 34

ZAPRASZAM!

Minęło kilka miesięcy od kiedy jestem dziewczyną Nialla. Ludzie mnie lubią, mówiąc ludzie mam na myśli Directioners. Oczywiście zdarzają się hejty dla mnie, nie każdy musi mnie "kochać". W szkole ludzie traktują mnie...stosunkowo normalnie. Nathan zatruwa mi życie w szkole jak może. Stanowczo powiedziałam mu, że nic z nami już nie będzie...nie przyjął tego zbyt dobrze. Kilka razy nachodził mnie nawet  domu, ale wtedy na szczęście nie byłam sama, któryś z chłopaków akurat był ze mną. Każdy spokojnie kazał mu opuścić teren prywatny, co ja mówię, prawie każdy. Kiedy Zayn go zobaczył od razu rzucił się na niego z pięściami, z wzajemnością, bo Nate nie pozostawał mu dłużny. Dopiero po pięciu minutach zdołałam wejść pomiędzy nich i ich rozdzielić.
Między mną, a Niall'em jest świetnie. Naprawdę się w nim zakochałam, jest idealnym chłopakiem. Nic nie mogę mu zarzucić, opiekuje się mną jak może. Powiedziałabym, że czasami aż za bardzo. Często gdzieś wychodzimy. Nauczył mnie grać na gitarze! Tak nareszcie umiem grać na tym instrumencie. Nawet nauczyciel mnie pochwalił, jeśli już jesteśmy przy tym. Zaśpiewam w trakcie sztuki. Wszyscy sądzą, że to duże wyróżnienie i poważne zadanie. Przez to stresuję się, bo to będzie mój pierwszy występ przed tak liczną widownią, bo te występy w snach się nie liczą...chyba.

Właśnie wyszłam ze szkoły, była piękna pogoda. Na niebie nie było niemal żadnej chmurki. Za to co tam zobaczyłam? Pełno czarnych, dużych samochodów, z fotoreporterami w środku. Zdziwiłam się tym widokiem, czyżby do naszej szkoły miała zawitać jakaś gwiazda? Dlaczego ja o tym nie wiedziałam? Nagle wszyscy zaczęli wysiadać z furgonetek. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam w stronę mojego domu. Obok mnie pojawił się mężczyzna w średnim wieku z aparatem w ręku i bez słowa zaczął robić mi mnóstwo zdjęć. Nie wiedziałam o co chodzi, a po chwili wokół mnie było już pełno aparatów. Wszyscy zaczęli do mnie krzyczeć, żebym popatrzyła się w ich stronę. Zaczęłam się denerwować, nie miałam pojęcia o co im chodzi. Do tej pory było spokojnie, nikt nie zakłócał mojego spokoju, ani prywatności. Byłam jak bezbronna owieczka pośrodku sfory wilków i to cholernie głodnych wilków. Próbowałam przecisnąć się między tymi ludźmi, ale nie dawałam rady. Zaczęło mnie to przerażać. Nie codziennie stawiają człowieka w takiej sytuacji.
-Bells!-usłyszałam krzyk Nick'a i zauważyłam, że zaczyna odsuwać ode mnie facetów z aparatami i kamerami.
-Nick.-powiedziałam spanikowana. Przez moment nie byłam w ogóle świadoma co się dzieję. Chłopak złapał mnie za rękę, w tym samym momencie co dwóch Paparazzich. Nie chcieli mnie puścić. Zaczęłam się bać, nie wiedziałam do czego tacy ludzie są zdolni. W moich oczach zgromadziły się łzy, ale za wszelką cenę nie chciałam, żeby wypłynęły na światło dzienne.
-Puśćcie ją do cholery!-krzyknął Johnson i wyrwał mój nadgarstek z uścisku dwóch mężczyzn. Zanim wyszliśmy z tego tłumu, zostałam kilka razy pociągnięta za włosy, poszarpana za moją bluzkę i bardzo poobijana. Byłam w szoku, ale bez słowa szybko wsiadłam do samochodu Nicka.
-Wszystko w porządku? Bella...-chłopak popatrzył na mnie zaniepokojony. Dopiero teraz pozwoliłam moim łzom opuścić, moje oczy.
-Nick...-wyszeptałam i się do niego przytuliłam.
-Już Bells, spokojnie. Oni ci już nic nie zrobią, jesteś bezpieczna. Boli cię coś?-zaczął mi się przyglądać.
-Trochę nadgarstek.-odruchowo złapałam moją lewą rękę.
-Jak będziemy w domu przyłożysz lód.-pogłaskał mnie po ramieniu.
-To było straszne...-stwierdziłam po chwili.
-Tak ci ludzie są jak zwierzęta.-przyznał mi rację.
-Nawet fanki się tak nie zachowują, choć wcale nie miałabym im tego za złe.
-One cię szanują i lubią, nie chciałyby ci nic zrobić. A te dupki, czyhają tylko na twój błąd, na twoje łzy.
-Dziękuję, że tam byłeś.-powiedziałam.
-Nie ma za co. Jedziemy do domu?-zapytał, a ja pokiwałam głową.
Po 10 minutach jazdy byliśmy pod moim domem. Wysiadłam z auta, a za mną chłopak. Przyznam się do tego, że byłam roztrzęsiona. Nick cały czas trzymał mnie w objęciach, martwił się, że mogę się potknąć i sobie coś zrobić przez moją nie uwagę. Zapukałam do drzwi, wątpię, żebym dała radę znaleźć kluczę.
-Czeee...-zaczął Harry, ale zamilkł kiedy mnie zobaczył.-Co się stało?!-krzyknął i przygarnął mnie do swojego boku.
-Paparazzi ją otoczyli. Zachowywali się jak zwierzęta. Ledwo udało mi się ją stamtąd wyciągnąć.-wyjaśnił Nick.
-O mój Boże.-westchnął Harry.-Nic ci nie jest? Zrobili ci coś?-zapytał.
-Trochę boli ją nadgarstek, bo dwójka facetów, chciała ją zatrzymać.-powiedział za mnie chłopak.
-Idź do łazienki, zaraz przyjdę.-powiedział mój brat i pocałował mnie w czoło.
Skinęłam głową i poszłam do łazienki. Zaraz jednak zawróciłam, bo nie wzięłam ze sobą mojej torebki, w której miałam kosmetyki. Kiedy byłam obok chłopaków usłyszałam urywek ich rozmowy.
-Gdzie ty wtedy byłeś?-warknął Harry na Nicka.
-Wyszła szybciej, a ja musiałem porozmawiać z nauczycielem, który mnie zatrzymał. Nie miałem pojęcia o tych fotografach.
-Miałeś za nią chodzić i jej pilnować. Po to cię zatrudniłem!-krzyknął szeptem Hazza. SŁUCHAM?!
-CO?!-krzyknęłam i wyszłam zza ściany. Nagle oprzytomniałam i przez moment zapomniałam co się stało pod szkołą.
-Izzy?! Co ty tutaj robisz? Podsłuchiwałaś nas?-powiedział przerażony Harry.
-Wróciłam po torbę i usłyszałam dość dużo wiesz? Jak mogłeś mi to zrobić?!-krzyknęłam.
-Bałem się o ciebie. A on zna sztuki walki.-westchnął Harry i wskazał na Johnsona.
-Miałeś tego nie robić! Tylko jeśli Nathan nie dawał mi spokoju. A on się już uspokoił.
-Isa spokojnie.-powiedział niepewnie Nick.
-A ty nie lepszy! Brałam cię za mojego przyjaciela!-krzyknęłam.
-Ja jestem twoim przyjacielem!
-W tym momencie jesteś moim ochroniarzem! Ja ci zaufałam!-krzyknęłam i odwróciłam się do tyłu, bo chciałam pobiec do swojego pokoju. Jednak wpadłam na Zayna.
-Bella?-zdziwił się Malik.-Co się stało?-zapytał.
-Mój braciszek się stał i mój ochroniarz!-warknęłam.
-O czyli już wiesz...-podrapał się po głowie.
-Ty też wiedziałeś?!-złapałam się za głowę, a potem go ominęłam i pobiegłam do swojego królestwa. Tam zamknęłam drzwi na zamek.

~*~

Minęło kilka godzin od kiedy wróciłam do domu. Spędziłam je płacząc w poduszkę, nie tylko ze względu tego, że czułam się oszukana, ale też dla tego, że mój nadgarstek bardzo mnie bolał. Kilka razy myślałam, że nie wytrzymam tego bólu, ale zaciskałam zęby. Powiedziałam sobie, że nie zejdę już dzisiaj na dół. Nie chciałam ich widzieć. Chłopaki kilka razy do mnie pukali, ale bez skutku. jedynie Niall do mnie nie przyszedł, co mnie trochę zabolało, bo jego akurat bym wpuściła. No cóż, mam słabość do niebieskich jak ocean oczu i blond włosów i tego jego uśmiechu. Mogłabym na niego patrzeć godzinami.
Muszę przyznać, że byłam odrobinę głodna, ale stwierdziłam, ze dam rade. Boże jaka ja jestem dziecinna. Pisnęłam cicho w poduszkę w geście irytacji. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-To ja kochanie, otwórz Bells.-usłyszałam mojego chłopaka. Od razu zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do drzwi.
-Jesteś sam?-upewniłam się.
-Nie, z bandą krasnoludków, które uciekają przed Śnieżką. Jestem sam.-odpowiedział, a ja otworzyłam drzwi.
-Wejdź.-westchnęłam i przepuściłam go w drzwiach.
-Dziękuję.-uśmiechnął się uroczo i usiadł na moim łóżku.-Przepraszam, że dopiero teraz, ale byłem w studiu. Słyszałem co się stało...Ja od początku mówiłem im, żeby ci powiedzieli, ale oni woleli to przed tobą ukrywać.
-Au...-wyrwało mi się i złapałam się za pulsujący nadgarstek.
-Bells co ci jest?-zapytał przestraszony Horan.
-Kiedy Nick chciał mnie wyciągnąć z tego tłumu Paparazzich dwójka z nich mnie trzymała za nadgarstek i teraz boli.
-Jedziemy do szpitala.-oznajmił.
-Co?-pisnęłam.-Nie chcę do szpitala, nie lubię lekarzy.-mruknęłam.
-Zachowujesz się jak dziecko.-przewrócił oczami.
-I dobrze się z tym czuję.-wyszczerzyłam się, a on się zaśmiał.
-Chodź do mnie moja dziewczynko, stęskniłem się za tobą.-powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Ja też.-powiedziałam i wtuliłam się w jego ciało.
-To teraz jedziemy do szpitala.-stwierdził i popchnął mnie w stronę drzwi od mojego pokoju.
-Stój! Czy ty widzisz, jak ja wyglądam?-westchnęłam.
-Jak zwykle pięknie.-uśmiechnął się i pocałował mnie w nos na co zachichotałam.
-Zaraz wrócę.-oznajmiłam i czmychnęłam do łazienki. Tam zmyłam mój rozwalony makijaż i zrobiłam nowy. Zajęło mi to może 10 minut. Nie chciałam, żeby Niall długo czekał. Wyszłam z pomieszczenia i od razu na niego wpadłam.
-Aż tak bardzo na mnie lecisz?-zaśmiał się.
-Cóż, stałeś pod moimi drzwiami, więc niechcący na ciebie wpadłam.
-Tak się mówi.-pokręcił dziwacznie brwiami.
-Chodźmy do pana doktora.-oznajmił radośnie.
-Mi tam nie jest wesoło.-przewróciłam oczami.
-Robisz z igły widły.

~*~

Po godzinie wychodziłam już od lekarza. Okazało się, że mam zwichnięty nadgarstek, ja się pytam jak?! Lekarz przepisał mi jakąś maść i kazał zawinąć rękę w bandaż elastyczny. Niall czekał na mnie pod gabinetem. Kiedy wyszłam z pomieszczenia chłopak od razu zaczął mnie pytać jak się czuję i czy to coś poważnego. Zapewniłam go, że wszystko jest okej i pojechaliśmy do domu.

_____________________________________________________________________________
WIĘC...TEN ROZDZIAŁ JEST DO DUPY. KONIEC PIERWSZEGO DZIAŁU BĘDZIE ZA JAKIEŚ 2-3 ROZDZIAŁY...TAK PODEJRZEWAM ;)
DZIĘKUJĘ ZA DUŻO KOMENTARZY POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM! TO NAPRAWDĘ MOTYWUJĘ. POPRAWIŁYŚCIE MI HUMOR NA POCZĄTEK SZKOŁY ;) DZIĘKUJĘ!

NASTĘPNY ROZDZIAŁ ZA 2 DNI ;3

SKOMENTUJCIE! WYŁĄCZYŁAM WERYFIKACJE OBRAZKOWĄ, WIĘC NIE BĘDĄ WAM WYSKAKIWAĆ JAKIEŚ LICZBY TO WPISANIA ;)

~Isabella Greey

10 komentarzy:

  1. Kocham twojego bloga jest zajebisty !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. Fajnie że jest dużo Nizzy xD @gabrysia2699

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest super!!! Nie spodziewałam się tego, że Nick jest ochroniarzem. Mam nadzieję, że sprawa pomiędzy nim a Izy wyjaśni się.
    Pozdrowienia<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  4. KOCHAAAM CIĘ!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  6. jak zawsze mega <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskii <3 chcę nextaaa daaawaaaj dawaj dawaj

    OdpowiedzUsuń
  8. Zarąbisty chce nexta!!!! I więcej Zazzy <3 :p >:<

    OdpowiedzUsuń
  9. JA CHCE ZAZZY... ROZUMIEM, ŻE NIZZY JEST SŁODKA, ALE JA NAPRAWDĘ TAK SIĘ NAPALIŁAM NA ZAZZY, A TERAZ CZUJĘ JAKBY ZAZZY ODDALAŁO SIĘ CORAZ BARDZIEJ ODE MNIE... DLACZEGO?... PROSZĘ CIĘ , MOŻESZ ZROBIĆ POTEM DRUGĄ CZĘŚĆ, W KTÓREJ JEST NIZZY, ALE JA I TAK PRZECZYTAM ZAKOŃCZENIE O ZAZZY I BĘDĘ NAPAWAŁA SIĘ JEGO UROKIEM DO KOŃCA, BO SĄDZĘ, ŻE TAK ZASPOKOJĘ MOJĄ RZĄDZĘ.
    Sorki za ten capslock, ale bałam się, że nie zauważysz mojego komentarza, a tak poza tym i tak chciałam podkreślić, jak bardzo brakuje mi Zazzy. Zazzy [*] <---- obym nie musiała pisać tego w komentarzu, bo wiesz... no wiesz! (XD) ~@1d_to_poland pozdrawia z twittera

    OdpowiedzUsuń