piątek, 22 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 31

PRZED TYM ROZDZIAŁEM PROPONUJE ZROBIĆ SOBIE HERBATKĘ I NIE CHCIEĆ MNIE ZABIĆ JAK JUŻ TO PRZECZYTACIE ; D
o i proszę komentujcie, ja się dla was naprawdę staram ; )
_______________________________________________________________________

Już pierwszy września! Nie mogę uwierzyć, że wakacje minęły tak szybko. Przyszedł czas, do szkoły matoły! Wstałam o 7.30, rok szkolny rozpoczynał się o 9.00. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się nie denerwuję, prawda jest taka, że brzuch boli mnie już od wczoraj.
Przez ostatnie dwa tygodnie często wychodziłam z chłopakami, nie mam pojęcia jakim cudem żadny fotoreporter nie zrobił nam ani jednego zdjęcia. Wygląda na to, że nadal nikt o mnie nie wie, nie żebym nad tym ubolewała.
Ubrałam kremową koszulę i czarną spódnicę. Na nogi ubrałam czarne szpilki. Mój dzisiejszy makijaż składał się z podkładu, tuszu do rzęs i błyszczyku. Co chwile słyszałam kryk mojego brata, żebym się pospieszyła. Zbiegłam do kuchni, gdzie siedziała cała piątka, szczerze mówiąc nie wiedziałam, dlaczego tam byli, bo dzisiaj wyjątkowo mogli się wyspać, żadnych wywiadów, ani sesji.
-Gotowa? Zrobiłem ci kanapki na śniadanie. Denerwujesz się? Bo ja bardzo. Jeśli coś będzie nie tak to powiedz.-Miałam wrażenie, że Hazza stresuje się bardziej ode mnie, jeśli to w ogóle jest możliwe.
-Tak Harry, będzie dobrze.-uśmiechnęłam się uspokajająco.
-Jedz.-Liam podsunął mi talerz z kanapkami pod nos.
-Daruję sobie.-złapałam się za bolący ze stresu brzuch.
-Ale śniadanie to najważniejszy posiłek dnia.-stwierdził Horan.
-Niall ma rację zjedz coś.-powiedział Zayn i pogłaskał mnie po ramieniu. Właśnie Malik...cóż, nasze relacje, cały czas są dziwne, niby jesteśmy przyjaciółmi, ale czasami zdarza się nam pocałować. Ja jestem kompletnie w nim zakochana i zauroczona. Wszystko jest dobrze. Nawet Nathan się nie odzywa. Jednak jeśli chodzi o niego to myślę, że to cisza przed burzą.
-Nie, nie dam rady.-westchnęłam.-Strasznie się boję. Dlaczego nie śpicie?-zapytałam.
-Booo, stwierdziliśmy, że przydadzą ci się kopy na szczęście. Wstaliśmy, kopniemy cię w tyłek i pójdziemy spać.-powiedział Lou.
-Chcieliśmy jechać z tobą, ale jeśli by nas ktoś rozpoznał, to rozpętałoby się istne piekło. Nie chcieliśmy tak bardzo ryzykować. Wystarczy, że Harry jedzie.-powiedział Liam.

~*~

Siedzieliśmy w samochodzie obok mojej nowej szkoły. Obok niej było mnóstwo ludzi, byli w grupkach, parach. Uśmiechali się, wkoło panował chaos. Niby dostałam dziewięć kopniaków na szczęście, tak dziewięć, bo Ashton, Calum, Luke i Michael stwierdzili, że ich wsparcie też mi się przyda, jak ich tu nie kochać? Modliłam się, żebym nie wywróciła się na środku korytarza, na nikogo nie wpadła i przeżyła te niecałe dwie godziny.
-Czas na ciebie.-powiedział Harry.
-Taaaaaaak.-przedłużyłam. Zaczęłam głęboko oddychać, żeby się uspokoić.
-Idź już, bo się spóźnisz.-zaśmiał się mój brat.
-Okej.-chwyciłam klamkę i otwarłam drzwi od samochodu. Upewniłam się, że stabilnie stoję na ulicy i odwróciłam się do Harry'ego.
-Trzymam kciuki siostra. Aha...rozoczęcie jest na korcie za szkołą. Jesteś w klasie 2a. Więc słuchaj uważnie dyrektora, do której klasy masz iść.
-Dzięki.-powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi.
-Czekaj...siostra?
-Taak?
-Kocham cię. Dasz sobie radę, w końcu jesteś moja krew.-uśmiechnął się.
-Ja ciebie też Harry. Nie schlebiaj tak sobie.-pokazałam mu język i zatrzasnęłam drzwi. Pomachał mi jeszcze i po chwili nie było ślady po Range Roverze. Wzięłam jeszcze jeden głębszy oddech i poprawiłam moją czarną torebkę. Czas iść.przebiegło mi przez głowę i ruszyłam do szkoły.
Szłam powoli za większością ludzi, domyśliłam się, że idą na kort. Ostrożnie stawiałam każdy krok, nie chciałam się przewrócić. Byłabym sławna na całą szkołę już pierwszego dnia. Usiadłam gdzieś z tyłu wtapiając się w tłum. Punktualnie o 9.00 na scenę weszła dwójka uczniów, którzy mieli prowadzić akademię. Można było powiedzieć, że to były skecze przeplatane z występami zespołów i wokalistów. Kiedy ich usłyszałam, to zaczęłam się zastanawiać co ja tutaj robię. Ich występy były perfekcyjne, ich
głosy idealne. Zaczęłam myśleć, że w ogóle tutaj nie pasuję. Po 45 minutach na scenę wszedł jakiś mężczyzna, domyśliłam się, że to dyrektor. Zaczął swoją przemowę, wiem, ze jako nowa uczennica powinnam go słuchać, ale już po pierwszym zdaniu zaczęły mi się zamykać oczy i nie tylko mi. Ludzie obok mnie oparli się wygodnie o krzesła i zaczęli podśpiewywać coś pod nosem, albo po prostu drzemać. W końcu nadszedł wielce oczekiwany czas, kiedy Pan Beckham zaczął podawać numery sal, do których mamy się udać. Zaczął od pierwszoklasistów, więc musiałam chwilę poczekać. Nareszcie przyszedł czas na mnie 2a miała przejść do sali numer 200. Teraz ta zabawna część: Gdzie do cholery mam znaleźć tę salę?! Weszłam do gmachu szkoły. Stwierdziłam, że na parterze nie będzie tak dużego numeru, więc po schodach próbując iść z tłumem, wspinałam się na pierwsze piętro. Zobaczyłam numer 216, zaczęłam iść w prawo, bo tam numery się zmniejszały. Po paru chwilach byłam na miejscu, kolejny raz tego dnia poprawiłam torebkę na ramieniu, która co parę sekund zsuwała mi się z ramienia. Razem z falą uczniów weszłam do klasy, nauczycielka od razu zaczęła krzyczeć, żebyśmy siadali gdziekolwiek, bo ma do nas tylko kilka słów. Usiadłam, więc w pierwszej ławce i popatrzyłam na profesorkę, która posłała mi  uśmiech.  Po chwili obok mnie usiadł jakiś chłopak, pomyślałam, że nie było już miejsc.
-Witam moją kochaną klasę!-zaczęła nauczycielka.-Jak wiecie jestem waszą wychowawczynią, mówię to, ponieważ w naszej klasie mamy dwójkę nowych uczniów.-Isabellę i Nicka...-wskazała na moją ławkę i zaczęła mówić dalej.
-Też jesteś nowa?-zapytał chłopak obok mnie.
-Tak, ty też?-podniosłam brwi ze zdziwienia.
-Jestem Nick.-podał mi rękę.
-Isabella, Izzy.-uścisnęłam jego dłoń i wróciłam do słuchania nauczycielki.
Po tym jak nauczycielka wyjaśniła zasady, rozdała plany lekcji mogliśmy sobie iść. Przed wyjściem ze szkoły zaczepiło mnie kilka dziewczyn  z mojej klasy, między innymi: Caroline, Elena, Abby i Vannesa. Miłe z nich dziewczyny. Pożegnałam się z nimi, mówiąc, że widzimy się jutro i wyszłam ze szkoły. Usiadłam na ławce nieopodal budynku i wybrałam numer mojego brata. Okazało się, że Harry nie da rady teraz po mnie przyjechać, bo mu coś wypadło. Poprosił, żebym złapała jakąś taksówkę. Westchnęłam głośno i żegnając się z nim zakończyłam połączenie.
-Potrzebna podwózka?-podniosłam wzrok z mojego telefonu i podniosłam głowę do góry, tak że zobaczyłam Nicka, nowego kolegę z klasy.
-Nie, dam sobie radę.-uśmiechnęłam się.
-Nie daj się prosić, pojazd już czeka.-wskazał na stojący obok niego motor. Moja Matko Boska! On jeździł motorem, już go kocham!
-No, nie wiem.-zagryzłam wargę w niepewności. Trochę się obawiałam tej przejażdżki.
-Obiecuję, że nic ci się nie stanie. Będę jechał bezpiecznie.-popatrzył na mnie z powagą.
-Dobrze...ale jak ja pojadę w spódnicy?-zaśmiałam się.
-Nic ci nie będzie widać, mogę przysiąc.-zachichotał.
-Okej.-chłopak usiadł pierwszy i pomógł mi się wdrapać na maszynę. Potem ubraliśmy kaski. Złapałam go delikatnie w pasie żeby nie spaść, ale kiedy tylko ruszył zacieśniłam uścisk z obawy o to, ze spadnę. Wyczułam, że Nick zaczął się śmiać. Tak to takie śmieszne.

~*~

 Po kilkunastu minutach byliśmy pod domem, chłopak rzeczywiście jechał ostrożnie. Mam tylko jedno zasadnicze pytanie...skąd on do jasnej cholery wiedział gdzie mieszkam? Nie przypominam sobie, żebym podawała mu adres, chyba bym to pamiętała.
-Nick?-zapytałam, kiedy podawałam mu kask.
-Tak?-uśmiechnął się i wziął ode mnie przedmiot.
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?-zapytałam zdziwiona.
-No jak to?-podrapał się po głowie.-P..Powiedziałaś mi.-odpowiedział jąkając się. Popatrzyłam na niego podejrzliwie. Może serio mu powiedziałam, a teraz nie pamiętam.
-Okej. Dziękuję za podwiezienie.-powiedziałam.
-Nie ma za co. Do usług. Przyjechać po ciebie jutro? Pojedziemy razem?-zaproponował.
-Sądzę, że brat mnie podwiezie. Nie musisz się fatygować.-powiedziałam niepewnie. Co on taki uczynny?
-A ja nalegam. Pewnie brat będzie zajęty. Mogę twój numer? Zdzwonimy się.-kiwnęłam głową i zapisałam mu numer w jego komórce.
-To do zobacznia.-rzuciłam na pożegnanie.
-Do jutra!-Johnson wsiadł na motor i odjechał. Ja zdezorientowana całą tą sytuacją weszłam do domu.

~*~

Była 19.00 siedzieliśmy w kuchni i jedliśmy pizzę na kolację. To tak bardzo zdrowe, ale każdy był zmęczony, więc poszliśmy na łatwiznę. Zayna nie było w domu, to dziwne, zawsze kolację spędzaliśmy razem.
-Izzy...jak tam w szkole?-zapytał mnie Liam.
-Nieźle...To był dzień, który dopiero zaczyna tę udrękę.-uśmiechnęłam się lekko.
-Poznałaś kogoś?-zapytał i posłał chłopakom porozumiewawcze spojrzenie. Spojrzałam na nich podejrzliwie.
-Tak, kilka dziewczyn i chłopaka, który podwiózł mnie do domu.-odpowiedziałam. Harry od razu się uśmiechnął.
-Jak ma na imię?-zapytał jakby tylko dla pewności.
-Nick...Zaproponował, że mnie podwiezie jutro do szkoły, ale sama nie wiem.
-Zgódź się, my nie możemy cię podwieźć, bo nagrywamy wywiad.-powiedział Niall.
-No dobrze. a nie długo zadzwonić. Wiecie gdzie jest Zayn?-zapytałam.
-Podobno pojechał na jakieś spotkanie.-wzruszył ramionami Loueh.

~*~

Po kolacji wpadli do nas 5 Seconds of Summer pod pretekstem sprawdzenia, jak mi poszło w szkole. Razem usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy wybierać film, który mieliśmy zamiar obejrzeć. Zastanawiałam się gdzie jest Zayn, zaczynałam się niepokoić, ale usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi do domu.
-Jesteśmy!-usłyszałam krzyk Malika. Zaraz jakie"my"? Po chwili w drzwiach pojawił się Zayn'i a u jego boku śliczna blondynka, poznałam ją należała do Little Mix.
-Zayn dobrze, że jesteś zaraz oglądamy film.-uśmiechnął się Tommo.-A twoja towarzyszka to...?-zapytał
-Poznajcie się, to Louis, Harry, Liam, Niall, Izzy...Luke, Calum, Ashton i Michael.-wskazywał na nas po kolei.-A to Perrie, moja dziewczyna...-uśmiechnął się. Słucham czy ja się przesłyszałam? Miałam szeroko otworzone oczy ze zdziwienia. W pokoju zapanowała niezręczna cisza, wszyscy patrzyli to na mnie, to na Mulata.
-Miło cię poznać Perrie.-odezwał się Liam, przerywając ciszę.
-Siadajcie.-powiedział Harry i popatrzył na Zayn'a wilkiem. Blondynka popatrzyła po wszystkich i swój wzrok utkwiła we mnie. Po chwili uśmiechnęła się i usiadła obok mnie, a obok niej mój były, niedoszły. Z jakie grzechy panie Boże? Jak ja miałam się zachować?
-Izzy, tak?-zapytała, a ja skinęłam głową.-Czyją dziewczyną jesteś?
-Ona jest moją siostrą.-wtrącił się Harry.
-Siostrą? Słyszałam tylko o Gemmie...-zdziwiła się.
-Skomplikowana historia.-odezwałam się w końcu. Dziewczyna uśmiechnęła się i złączyła swoją dłoń z dłonią Zayna. Coś boleśnie ukłuło mnie w okolicach serca. Miałam ochotę się rozpłakać, albo obudzić z tego jakże nieśmiesznego snu, raczej koszmaru.-Wiecie, ja muszę...źle się poczułam. Pójdę do pokoju.-odchrząknęłam, żeby moje łzy nie  pociekły po policzkach. Wstałam z kanapy.
-Izzy...-zaczął Zayn.
-Wszystko okej, wiecie atak migreny. Nic takiego.-uśmiechnęłam się sztucznie i szybkim krokiem, co ja mówię, ja biegłam do swojego pokoju. Strasznie mnie zabolało to co zrobił Zayn, przecież jeszcze wczoraj mówił mi, że mu na mnie zależy, on wczoraj mnie całował! Chwyciłam się za głowę i upadłam na moje miękkie łóżko. Z moich oczu zaczęły uchodzić łzy, a ja poczułam jakby ulgę, że w końcu mogę je z siebie wyrzucić. Z drugiej strony, czego ja od niego oczekiwałam. On był ideałem, a ja? Kto by mnie chciał.
Wybrał jego wersję w płci przeciwnej. Pasowali do siebie idealnie, nawet ja nie mogłam temu zaprzeczyć.
-Izzy...-ktoś chwycił mnie za ramie i obrócił mnie na plecy.-Matko Boska jak ty wyglądasz.-powiedział przerażony Luke.
-Hej Luke.-wykrztusiłam i kolejny raz zaniosłam się płaczem.
-Po prostu wszystko mi opowiedz, okej? Przejdzie ci.-pogłaskał mnie po plecach.
-Bo...my nie byliśmy zwykłymi przyjaciółmi.-załkałam.-Czasami się całowaliśmy, zachowywaliśmy się jak para. Luke! Zayn wczoraj powiedział, że mu na mnie zależy. A dzisiaj przychodzi tu z jakąś laską i mówi, że jest jego...dziewczyną. A co ze mną?!-wtuliłam się w niego, a on zaczął szeptać, żebym się uspokoiła i głęboko oddychała. Łatwo mu powiedzieć, a mi trudniej zrobić.
-Cichooo...On nie jest wart twoich łez. Nie powinnaś się nim przejmować, tego Kwiatu jest pół światu. Tak zawsze mówi mi babcia, kiedy mam złamane serce.-uśmiechnął się.
-Fajną masz babcie.-otarłam łzy z mojej twarzy.
-Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć, jestem tu dla ciebie. Jestem twoim przyjacielem i zawsze nim będę.-przytulił mnie mocno.
-Dziękuję.-wyszeptałam.
-Słuchaj, naprawdę głupio mi to teraz mówić, ale mamy spotkanie z menadżerem za 15 minut.-zaśmiałam się.
-Jasne idź.-odsunęłam się od niego.
-Zawołać kogoś?-popatrzył na mnie.
-Może Nialla, nie chcę, żeby Harry widział mnie w takim stanie.-westchnęłam.
-Jasne.-pocałował mnie w głowę.-Trzymaj się. Będzie dobrze. Pa.-powiedział i wyszedł z mojego pokoju.
Po chwili usłyszałam bieg po schodach i upadek. Zaalarmowana hałasem wyjrzałam zza drzwi. Zobaczyłam Nialla, który leżał zaraz na zejściu ze schodów. Wstrzymałam chichot.
-Ałć...nie wyrobiłem na zakręcie.-złapał się za głowę.
-Niall, nic ci nie jest?-podbiegłam do niego.
-Nie no co ty. Cały i zdrowy widzę, że komuś innemu przyda się pomoc.-poparzył na mnie sugestywnie.-Albo raczej pocieszenia.
-Skąd...
-Luke mi wszystko szybko wyjaśnił, poza tym nikt w tym domu nie jest ślepy. Te wasze spojrzenia, wspólne wypady. Przykro mi. Z moich oczu ponownie wypłynęły łzy, a chłopak mnie przytulił.
-Nie czas na płacz.-powiedział pewnie i podniósł nas z podłogi.-Spacer dobrze ci zrobi, a jak pójdziemy jeszcze na czekoladę, to będzie idealnie. Jest jeszcze moje towarzystwo, będziesz musiała poczuć się lepiej. Nie ma innego wyjscia. Zbieraj się.-popchał mnie do garderoby, a potem sam za mną do niej wszedł.
-Nie mam w co się ubrać.-powiedziałam zrezygnowana.
-Ja ci coś wybiorę.-uśmiechnął się szeroko i zaczął myszkować w moich ciuchach.-Trzymaj.-rzucił we mnie niebieską rozkloszowaną spódnicę i do tego czarną prześwitującą koszulę i lity.
-Mieliśmy iść tylko na spacer.-westchnęłam.
-Musisz jakoś ze mną wyglądać.-zaśmiał się.
-Czy ty coś sugerujesz?
-Sugeruję, żebyś coś zrobiła ze swoją twarzą.-powiedział poważnie a potem wybuchnął śmiechem.
-Dzięki.-prychnęłam i razem z ciuchami poszłam do łazienki.
Gotowa wyszłam z pomieszczenia. Miałam na sobie ciuchy znalezione przez Horana i czarne lity. Ubrałam jeszcze dżinsową kurteczkę. Zrobiłam mocny makijaż, bo nie chciałam, żeby ktoś zobaczył, że płakałam. I chciałam pokazać Zayn'owi, że się nie przejęłam całą tą sytuacją, chodź to było oczywiście kłamstwo.
-Wyglądasz świetnie. Malikowi opadnie szczena.-powiedział Niall.
-Dziękuję.-złapałam go pod ramie i pewnie zeszliśmy ze schodów.
-Idziemy na spacer i na jakąś czekoladę.-powiedział Niall.-Be, przyda się świeże powietrze, niby jej już lepiej, ale spacer nie zaszkodzi.-Blondyn kłamał jak z nut. Ja posłałam wszytskim uśmiech i wyszliśmy z pomieszczenia, a potem z domu.
-Jego mina była bezcenna.-Niall wybuchnął śmiechem.
-Jaka?-zapytałam, nawet nie patrzyłam na Zayna.
-Tak jak mówiłem szczęka mu opadła, tak, że myślałem, że ją będzie zbierał z podłogi. I nie wiem czy mu coś nie sta...-zaczął, ale
zakryłam mu usta ręką.
-Starczy, to obrzydliwe.-stwierdziłam, a chłopak się zaśmiał.
-Ja tylko mówię prawdę.-uśmiechnął się szeroko.
Ruszyliśmy w kierunku parku, nie było zbyt ciepło, w końcu zaczął się wrzesień. Po drodze minęło nas kilka par, a to jak można się domyślić przypomniało mi o Maliku i Edwards. Dlaczego Zayn zachował się tak chamsko. Jednego dnia mówi, że jestem dla niego ważna, a następnego przedstawia mi swoją dziewczynę! TO CHORE!
-Nie myśl o nim.-powiedział poważnie Niall. Ten ton nie był do niego podobny, zawsze był uśmiechnięty i wymyślał suchary, które były tak głupie, że aż śmieszne.-Zapomnij chociaż na ten czas spędzony ze mną.-powiedział i objął mnie ramieniem.
-Dobrze Niall, postaram się.-odpowiedziałam.-To co robimy?-zapytałam.
-Chodźmy do jakiejś knajpki, napijemy się czegoś.-zaproponował i zaczął mnie gdzieś prowadzić.
-Nie możemy zbyt długo się plątać, bo jutro mam szkołę.-powiedziałam smutno. Jak na zawołanie zadzwonił mi telefon. Wyjęłam go szybko z torebki i odebrałam.

-Halo?-dzwonił numer nieznany, więc nie wiedziałam czego mam się spodziewać.
-Cześć Izzy!
-Przepraszam, kto mówi?-zapytałam.
-Jak to kto, Nick. Wiesz mega przystojny gość z motorem.-zaśmiał się, a ja zrobiłam facepalma.
-A tak już pamiętam i nie pochlebiaj sobie.
-Więc jedziesz jutro ze mną?-zapytał.
-Jeśli nie byłby to problem dla ciebie.-powiedziałam niepewnie.
-Jasne, to żaden problem! Mam po drodze.-oznajmił.-Będę u ciebie za dwadzieścia ósma.
-Spoko, mi pasuję.
-To do jutra!-powiedział.
-Tak, do zobaczenia.-pożegnałam się z nim i rozłączyłam.

-Kto to był?-zapytał Horan.
-Nick, ten kolega, który ma mnie wozić do szkoły.-odpowiedziałam.
-Aha, jesteśmy na miejscu.-otworzył drzwi do lokalu i mnie w nich przepuścił. Wnętrze wyglądało przytulnie, ściany były pomalowane na ciepły pomarańcz, był nawet kominek. Na ścianach wisiało kila obrazów. Stoliki były wykonane z drewna i ładnie przystrojone. W reszcie moj wzrok natrafił na lade, za którą stała kelnerka i kelner. Rozmawiali o czymś, a gdy nas zobaczyli od razu powiedzieli: Dzień dobry. Posłaliśmy im uśmiech i podeszliśmy do stolika z tyłu sali przy oknie. W restauracji było oprócz nas kilka osób, wszyscy byli zajęci sobą, nawet nie odwrócili się, gdy wchodziliśmy do środka. Kelnerka podeszła od nas jak tylko usiedliśmy i podała nam MENU. Ja nie chciałam nic do jedzenia, ale w końcu Niall namówił mnie na sernik z lodami i
czekoladę. Sam zamówił to samo.
-Fajne miejsce.-przerwałam ciszę między nami.
-Tak, bardzo lubię tu przychodzić.-uśmiechnął się.
-Często tutaj jesteś?-zapytałam.
-To zależy od tego czy mam czas. Wiesz koncert, wywiady, nagrywanie płyty nie zawsze jest czas.-westchnął. Kelnerka przyniosła nasze zamówienia i odeszła. Zjedliśmy ciasto i wypiliśmy nasze gorące czekolady. Mój humor znacznie się  poprawił po tym wieczorze, Niall potrafił dobrze rozśmieszyć człowieka. Jest naprawdę kochanym chłopakiem. Dziwię się czemu on jeszcze nie ma dziewczyny. Jest świetny. Koło 21 postanowiliśmy wrócić do domu, ja musiałam rano wstać do szkoły, a on na wywiad.
Podziękowałam Nialler'owi, za miły wieczór i weszliśmy do domu. Światło w salonie nadal się świeciło, miałam jedną, wielką nadzieję, że Perrie już nie ma. Nie wiem czy potrafiłabym udawać, że wszystko gra. Moje modły zostały wysłuchane, kiedy weszłam do salonu, byli tam tylko osoby mieszkające w tym budynku.
-Ja już pójdę.-powiedziałam od razu, gdy zauważyłam Zayna. Nie czekając na niczyją odpowiedź ruszyłam do swojego pokoju, ktoś za mną szedł, domyśliłam się, że to Mulat, dlatego przyspieszyłam i zamknęłam drzwi dokładnie przed jego nosem.
-Isa...-walnął pięścią w drewno.
-Nie ma mnie, nagraj się na telefon.-prychnęłam.
-Proszę cię...
-Zayn, to nie było fair.-powiedziałam.
-Wiem...
-Wczoraj się ze mną całowałeś i mówiłeś, że ci na mnie zależy, a dzisiaj przedstawiasz mi swoją dziewczynę!-krzyknęłam.
-Ja wiem, ale to nie tak...
-A jak?!-zapytałam i rzuciłam torbę na podłogę. Byłam pewna siebie, bo chłopak był za drzwiami i nie parzyłam mu w oczy. Jeśli byłby w tym pokoju, to nie dałabym rady.
-Nie mogę powiedzieć...-coś uderzyło w powłokę drzwi, a ja byłam pewna, że to jego głowa.
-Pieprzenie. Lepiej powiedz mi czy to fajne uczucie bawić się mną.-powiedziałam, a w moich oczach zebrały się łzy.
-Naprawdę mi na tobie zależy...
-Tak, a ja mam na balkonie jednorożca, którym patatajam codziennie rozpędzona w stronę słońca! Po drodze mijam krasnoludki, które chodzą po tęczy, która jest czarna!-krzyknęłam płaczliwie.
-Błagam cię nie płacz, to boli.-jego głos drżał miałam wrażenie, że on też zaraz się popłacze.
-Wiesz co daruj sobie. Nie chcę już z tobą rozmawiać, idź do Perrie, to naprawdę fajna dziewczyna.-powiedziałam szczerze. Słyszałam o jej zespole, bardzo lubiłam ich piosenki, ta dziewczyna nie była niczemu winna, przecież nawet o mnie nie wiedziała.
Wzięłam piżamę i weszłam do łazienki, trzaskając drzwiami.

_________________________________________________________________
ROZDZIAŁ NIE POJAWI SIĘ PRZEZ CAŁY WEEKEND, NIE MAM CZASU ;<

DUM DUM DUUUUUUUUM...
I JEST DRAMA WŁAŚCIWA! CO WY NA TO? JA WIEM, ŻE CHCECIE MNIE ZABIĆ HIHIHI ZAPRASZAM DO RZESZOWA <3
JA NIC NIE MAM DO ZERRIE! JA ICH UWIELBIAM I UWAŻAM, ŻE UROCZO RAZEM WYGLĄDAJĄ.
ZAZZY PRZEŻYWA KRYZYS ;/
MOGĘ WAS ZAPEWNIĆ, ZE TERAZ BĘDZIE JUŻ TYLKO CIEKAWIEJ, MAM TAKĄ NADZIEJĘ.

APELUJĘ O KOMENTARZE, CHCĘ WIEDZIEĆ CO MYŚLICIE!
NAPISZCIE TEŻ DO MNIE NA TT LUB GG JEŚLI CHCECIE ZE MNĄ POGADAĆ, JA NIE GRYZĘ...

DO NASTĘPNEGO!
~Isabella Greey

7 komentarzy:

  1. Zayn nie zasługuje na Izzy !!!! Ja tam wolę żeby do niej Nick zarywal i Z będzie zazdrosny ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie chcę cię zabić wręcz przeciwnie niech teraz Izzy będzie zazdrosna a nie tylko Zayn :3 Ja też kocham Zerrie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. tego bym się nie spodziewała ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Nick jest przyjacielem Nathana ! ja to wiem ja to czuję ! ; )
    Zazzy górą !
    Zerrie to ustawka ? Na pewno ; ) Szkoda że Izzy cierpi ;(
    Do następnego ; *
    TT - @slodkikocurek

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, podejrzewa, że Nick jest jakoś związany z Nathanem, a Zayn i Perrir to tylko ustawka. Chociaż z drugiej strony czemu nie powiedział o tym chłopakom? Czekam na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nizzy górą! XD Niall i Izzy byliby super parą.Tylko szkoda ze Izzy cierpi :( Coś mi się wydaje ze Harry kazał Nickowi opiekowc się izzy .. czekam z niecierpliwością na nexta ;) @gabrysia2699

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham ten blog!!! <3 czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń