środa, 13 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 28

Hej! Nikt mnie nie prosił, ani nic, żeby nie było. Bardzo spodobały mi się vlogi pewnych dziewczyn, mianowicie Angeliki i Marty, one mieszkają w Londynie i są Au Pair(tak to się piszę? xd). Więc tu jest link do ich Youtube'a---> https://www.youtube.com/user/funnysizes/videos naprawdę szczerze polecam, ubawiłam się strasznie na ich filmikach. Jeśli jesteścię Vampattes to też, bo one wystąpiły w teledysku...Last
Night i spotkały chłopców, właśnie opisują spotkania z nimi. Jest też właśnie dużo o 5SOS, spotkały ich kilka razy. Jest też Śladami One Direction, czyli okolice gdzie mieszkają chłopcy i miejsca, które są z nimi związane. Dziewczyny są mega pozytywne i naprawdę polecam ich kanał na YT! ; )
A teraz czas na rozdział!

______________________________________

Dokładnie 20 minut temu dotarliśmy na plażę! Yeay! Jechałam samochodem z 5SOS, bo tam było miejsce. Teraz leżymy na ręcznikach i się opalamy. Przynajmniej ja, bo oni rozmawiają, śpiewają i w ogóle zwracają na siebie uwagę innych ludzi. Co według mnie jest nieodpowiedzialne, bo w każdym momencie mogą ich zauważyć fanki, no ale przecież im nie przegadasz do rozumu. Niestety.
-Izzy...idziemy.-oznajmił Luke.
-Gdzie?-jęknęłam niezadowolona, zbyt dobrze mi się leżało, żeby gdziekolwiek iść.
-Do budki, coś zamówimy, chodź.-podał mi rękę.
-Ale mi tu dobrze.-westchnęłam.
-Pamiętasz naszą umowę?-wskazał na swoje włosy.
-Okej.-mruknęłam pod nosem i złapałam go za rękę, a on pomógł mi wstać. Nadal uważam, że jego włosy upadając na czoło były tego warte. Wyglądał naprawdę uroczo, bardzo. Poszliśmy w kierunku baru na plaży, można było tak to nazwać.
-Co zamawiamy?-zapytał chłopak, cały czas patrząc na mnie.
-Nie mam pojęcia...Napiłabym się shake'a.-wzruszyłam ramionami.
-Nie ma sprawy. Truskawkowy, malinowy, waniliowy czy czekoladowy?-zapytał.
-Dla mnie istnieje tylko czekoladowy shake.-wyjaśniłam mu.
-Wiesz, że dla mnie też?-zaśmiał i wystawił swoją dłoń, żebym przybiła mu piątkę, co oczywiście zrobiłam. Chłopak złożył zamówienie na dwa shake'i i uparł się, że coś zjemy, więc zamówił dwie duże porcje frytek. Miałam się zacząć zdrowo odżywiać, a tu proszę tłuste frytki i równie kaloryczny napój. YOLO! Usiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy jeść frytki, gdy skończyliśmy jeść, oczywiście Luke musiał mi pomóc dokończyć moją porcję, Hemmo zaproponował spacer, a ja się zgodziłam. W sumie to nawet nie miałam wyjścia zważając na naszą umowę. Szliśmy brzegiem plaży i piliśmy nasze shake'i. Nawet nie rozmawialiśmy, nikt nie zaczynał rozmowy, ale nie było niezręcznie, to była miła cisza.
-Więc już niedługo do szkoły.-przerwał ciszę Luke.
-Tak.-westchnęłam.
-Coś nie tak?-zapytał.
-Trochę się stresuję.-wyznałam.-Nikogo tam nie będę znała, może ludzie mnie nie zaakceptują.
-Jesteś pesymistką.-stwierdził.-Musisz myśleć pozytywnie, bo widzisz, ja to widzę tak, że wchodzisz do szkoły.-zaczął gestykulować.-Głowy wszystkich chłopaków w szkole kierują się na ciebie, każdy cicho wzdycha na twój widok. Ty idziesz dumnie, środkiem korytarza, zazdrosne plastiki mierzą cię wzrokiem, ale ty nie zwracasz na nie uwagi. Kroczysz, kroczysz i wpadasz na najprzystojniejszego chłopaka w szkole, cóż ja nie będę do niej chodził więc muszą zadowalać się ochłapami, szybko przepraszasz, wszyscy obserwują was z ciekawością, o to co się wydarzy. On pyta cię o imię i zaprasza na rankę, nieudolnie próbuje cię
poderwać, a ty wtedy mówisz: Sorry koleś, jestem zajęta przez najprzystojniejszego wokalistę na świecie, Luke'a Hemmings'a. Przerzucasz włosy za ramię i idziesz dalej, a wszyscy posyłają ci zszokowane spojrzenia.-zakończył, a ja przewróciłam oczami i uderzyłam swoim bokiem w jego, powodując to, że nie utrzymał równowagi przez mój niespodziewany ruch i wpadł do wody. Zaczęłam się śmiać i nie mogłam się opanować. Upadłam na piasek i zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej, przez moment myślałam, że się
uduszę. Nagle obok mnie pojawił się mokry chłopak, nie było mowy o ucieczce.
-Ktoś tu był dzisiaj niegrzeczny.-powiedział z rozbawieniem w oczach.
-Tak? A kto?-zapytał uśmiechając się.
-Ty.-stwierdził i szybko podniósł mnie z ziemi w stylu panny młodej, szedł w kierunku morza. Myślałam, ze wrzuci mnie do wody przy brzegu, ale chłopak szedł dalej i dalej. Dopiero, gdy prawie byłam pod wodą, choć nadal byłam na rękach Luke, postanowił mnie puścić, wtedy ja złapałam go szybko za szyję, hello ja nie umiem pływać!
-Luke nie! Ja nie umiem pływać, naprawdę, proszę.-powiedziałam przestraszona.
-Spokojnie, nie puszczę cię.-powiedział spokojnie i mocniej przycisnął mnie do swojego torsu.-Nauczyć cię pływać?
-Nie Luke, nie chcę. Możemy wrócić na piach?-zapytałam, nadal byłam przerażona, kurczowo trzymałam się karku chłopaka, żeby nie wpaść do wody.
-Jasne.-powiedział od razu i zaczął iść z powrotem na plażę. -Nic ci nie jest, dobrze się czujesz?
-Tak, dziękuję.-powiedziałam, gdy postawił mnie na piasku.
-Czuję się winny.
-Nie masz o co się martwić, wszystko ok.-pogłaskałam go po ramieniu.
-Ale chcę ci to jakoś wynagrodzić.-uśmiechnął się.-Wskakuj na barana.-odwrócił się do mnie plecami i wskazał na nie.
-Nie Lukey, ja jestem ciężka.-zaprzeczyłam szybko.
-Wskakuj, albo będę niósł cię w stylu panny młodej, plus ładnie wyglądasz w tej mokrej koszulce, ale nie chcę, żeby faceci oślinili sobie brody.-zaśmiał się. Spojrzałam na siebie, matko boska, cała bluzka była mokra, przez co widać było moją górę od stroju kąpielowego.
-Wygrałeś.-mruknęłam i wzięłam rozbieg, wskakując na jego plecy. Ręce chłopaka od razu znalazły się pod moim tyłkiem "pilnując" żebym nie spadła. Zaśmiał się.
-Często wygrywam.-zaśmiałam się i poczochrałam go po włosach, które mogę szczerze powiedzieć pokochałam.
-Musisz częściej chodzić w takich włosach.-powiedziałam, co chwila je przeczesywałam.
-Mówisz?-widziałam jak jego kąciki ust się uniosły.
-Tak, zdecydowanie. Daleko jeszcze do chłopaków?-zapytałam.
-Nie już ich widać.-popatrzyłam przed siebie i faktycznie byliśmy blisko. Fanie być trochę wyżej niż zazwyczaj. Teraz wszystko widziałam, jak dla mnie z góry, dla Hemmingsa to była codzienność. Nie fair!
-Idą nasze zguby!-krzyknął Louis i wskazał na nas, przez co pozostali odwrócili głowy w naszym kierunku.
-Wierny sługa wykonał zadanie.-zaśmiał się Luke i postawił mnie na ziemi. Popatrzyłam na moją koszulkę i stwierdziłam, ze ją ściągnę, przecież i tak to nie robiło różnicy skoro wszystko było widać. Ściągnęłam koszulę i usłyszałam gwizdy chłopaków, na moich policzkach pojawiły się czerwone plamy, ale nie przejęłam się nimi.
-Jeszcze, jeszcze!-krzyknął Ashton, za co dostał od Harry'ego, który stał obok niego. Zignorowałam ich i położyłam się na ręczniku.
-Idziemy coś zjeść, bo Niall zaczyna wariować. Nie jadł nic od półtorej godziny, czyli tyle ile was nie było.-oznajmił Liam, wszyscy zaczęli wstawać.
-Luke, Izzy idziecie?-zapytał Cal.
-Ja nie.-powiedziałam od razu.
-Dopiero jedliśmy.-odpowiedział mu Luke.
-Ja też nie idę.-oznajmił Zayn.-Nie chcę mi się iść, kupcie mi coś.
-Okeeej.-Niall dziwnie popatrzył na mnie i Mulata.
-Więc, zostaliśmy sami.-powiedział Malik.
-Idziemy pograć w siatkówkę?-zaproponował Lukey.
-Wy idźcie, ja zostanę i popatrzę.-powiedziałam i usiadłam po turecku. Zayn i Lukey podnieśli się z piasku i odeszli ode mnie kawałek, żeby mnie nie uderzyć. Zaczęli odbijać piłkę, a ja się przyglądałam. Żyć, nie umierać. Dwóch genialnych facetów, gra przed twoim nosem w siatkówkę, bez koszulek! Tylko mi pozazdrościć. Gra się rozkręcała, chłopcy grali już chyba z 15 minut. Żaden nie odpuszczał, walczyli o każdą piłkę i czasami wyglądało to komicznie, bo deptali dzieci zamki z piasku, a one ich ścigały z łopatkami. Luke odwrócił się do mnie i pomachał, nie zauważył, że Zayn zdążył posłać ku niemu zagrywkę. Chłopak dostał
w głowę i upadł na piasek. Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do nich, bałam się, że stało się coś poważnego.
-Luke.-potrząsnęłam chłopakiem, ale on ani drgnął.-Lukey...-złapałam jego twarz w dwie dłonie. Obok mnie pojawił się Zayn.
-Lukas.-powiedział głośno chłopak, ja nadal klęczałam nad nim, nogi miałam po obu częściach jego ciała i klepałam go po policzkach.
-Hemmo, nie rób tak, kto będzie oglądał ze mną TVD?-już miałam łzy w oczach. Chłopak otworzył oczy i szybko cmoknął mnie w nos.
-Ja.-odpowiedział i uśmiechnął się.
-Co?!-poderwałam się i po chwili stałam obok chłopaka.-Wiesz to nie jest śmieszne.-powiedziałam wściekła i wytarłam łzy, które zdążyły wypłynąć z pod moich powiek.
-Izzy.-zaczął, ale mu przerwałam.
-Nie Luke, to nie było fajne. Już drugi raz mi to ktoś robi w ciągu...miesiąca?-krzyknęłam. Dlaczego oni tak bardzo lubią mnie straszyć? Nie rozumieją, że ja się przejmuję takimi rzeczami?-Najpierw Harry, a teraz ty!-krzyknęłam, a łzy bezradności spłynęły mi po twarzy.
-Bella, ja nie chciałem.-powiedział.
-Nie mów tak do mnie! Mówiłam ci wczoraj, że tego nie lubię, że kojarzy mi się z Natem, o którym chcę zapomnieć.-wydarłam się na niego, nie panowałam już nad swoimi ruchami. Byłam na niego zła, naprawdę myślałam, że mu się coś stało.
-Przepraszam...-spuścił głowę, a ja się już całkiem rozpłakałam, usiadłam na piasku i zaczęłam szlochać. Dlaczego byłam taka słaba, dlaczego tak szybko można było mnie doprowadzić do płaczu?
-Izzy.-usłyszałam głos Zayna i jego owijające się ramiona wokół mnie. Wtuliłam się w niego i zaczynałam się uspokajać.
-Przepraszam was.-powiedziałam, gdy się uspokoiłam.-Jestem straszną beksą.-zaśmiałam się z siebie.
-Nieprawda.-powiedział Zayn'i i pocałował mnie w czubek głowy.
-Przepraszam Izz..-usłyszałam Luke'a. Podciągnęłam nosem.
-Lukey, nic się nie stało, po prostu naprawdę się przestraszyłam i bałam o ciebie, myślałam, że będzie trzeba jechać do szpitala, że to coś poważnego, że nawet możesz umrzeć.-wyjaśniłam chłopakowi. Wstałam i podeszłam do niego.-Nigdy więcej mi tak nie rób.-zaśmiał się, a ja go przytuliłam, On od razu odwzajemnił uścisk dwa razy mocniej.
-Już nie będę, obiecuję.-szepnął mi do ucha, a mnie od razu przeszły ciarki. Jestem pewna, że jakimś cudem on to zauważył. Nie wiem dlaczego, ale moje ciało dziwnie reagowało na jego obecność.

____________________________________________________________
W następnym  rozdziale tylko Zazzy! a po rozdziale Zazzy, wielki dramatime!
Boże zabijecie mnie za tę dramę, ale po protu muszę to zrobić, bo wpadłam na świetny pomysł :D

NAPISZCIE CO SĄDZICIE! WIEM, ŻE ZACHOWANIE IZZY W TYM ROZDZIALE BYŁO TROCHĘ DZIECINNE ;/

I NIE WIEM KIEDY DODAM NASTĘPNY ROZDZIAŁ, BO JADĘ W GÓRY! PEWNIE BĘDZIE TO PONIEDZIAŁEK, WTEDY WRACAM <3

CIESZĘ SIĘ, ŻE KOMENTUJECIE, TO WIELE DLA MNIE ZNACZY!
KOCHAM WAS...
~Isabella Greey

5 komentarzy:

  1. Yay!
    Luke spadaj na drzewo -.-
    Nie znajdzie się tam miejsce dla dziewczyny dla Asha?? XD


    /Polly

    OdpowiedzUsuń
  2. super!!! Mam taką mini prośbę czy dziewczyna dla Asha mogłaby być brunetką o zielonych oczach?
    A tak po za tym super rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaaaaaaak!! Zgadzam sie z osobą nade mną.. A czy ta dziewczyna może mieć na imię Gabriela?? xD W żadnym opowiadaniu moje imię nie występuje -_- Ale do rzeczy.. Twoje opowiadanie jest MEGA!! Cały czas nie mogę doczekać się nexta i jak się historia rozwinie!! Co ty ze mną robisz?? haha @gabrysia2699

    OdpowiedzUsuń
  4. Luke idź i nie wracaj -_- Zazzy is the best

    OdpowiedzUsuń