poniedziałek, 11 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 27

DACIE RADĘ NAPISAĆ MI TAK DUUUUŻOO KOMENTARZY? ZRÓBCIE TO DLA MNIE ;3

O I JESZCZE NIALL WYGRAŁ (CHYBA NIE LUBICIE LUKE'A  XD) TROCHE KOMPLIKUJE TO SPRAWY, ALE MAM POMYSŁ ; D

NIE WIEM CZY NIE ROZPIESZCZAM WAS ZA BARDZO CHWILA JAKIŚ ROZDZIAŁ?
___________________________________________________________________

Kiedy chłopak wyszedł od razu zabrałam się za szukanie pudełka, w którym został list od nieznanego nadawcy. Nie mogę uwierzyć, że zapomniałam o liście, tym bardziej, że naszyjnik nosiłam codziennie. W końcu na parapecie dostrzegłam swój cel. Nie przypominałam sobie, żebym go tam kładła, no ale cóż skleroza nie boli. Podbiegłam do okna, prawie się przy tym potknęłam o dywan, ale kto by teraz o to dbał? Byłam ciekawa kto podarował mi tak piękny prezent, do głowy napływało mi mnóstwo myśli. Wzięłam do ręki pudełko, otworzyłam go i wyjęłam z niego list. Z nim w ręku usiadłam na łóżku i rozerwałam kopertę. Wyciągnęłam z niej kartkę i zaczęłam czytać.

Droga Bello...
Nie jest mi łatwo pisać ten list, po tym co ci zrobiłem. Jestem całkowicie świadomy, że zachowałem się jak skończony dupek. Bezmózgi idiota, który myślał, że cię nie zrani, gdy odejdzie bez słowa. Często się zastanawiam co by było, gdybym zamiast do chłopaków poszedł do ciebie. Pewnie spędziliśmy jak zawsze świetny wieczór, jeden z tych, których mi strasznie brakuję. Brak mi twojej obecności. Codziennie budzę się z myślą, że wszystko zepsułem. Wiem, że czasu nie cofnę, choć uwierz mi, że chętnie bym to zrobił. Już wiesz dlaczego z tobą "zerwałem", jedna wielka pomyłka. Ciągle od czasu twojego wyjazdu mam za złe James'owi, że mnie namówił na ten zakład, mam żal do siebie, że się na niego zgodziłem. Ale to nie miało być tak. Miało minąć 2 tygodnie, miałem do ciebie przyjść i wszystko wyjaśnić, już wiesz, że nie wytrzymałem i chciałem przyjść wcześniej. Tylko tyle, że ty wtedy wsiadłaś do samochodu i odjechałaś nie wiadomo dokąd. I dzisiejszego dnia, jak wróciłem do domu po tym jak groziłem ci tym cholernym nożem, coś do mnie dotarło. Tak poza tym wiedz, że nigdy bym cię nie skrzywdził, nie użyłbym tego noża, nawet gdyby ci lalusie mnie nie posłuchali, bo jesteś dla mnie ważna. Wracając, dotarło do mnie, że niedawno miałaś urodziny, fajny prezent ci sprawiłem, prawda? Jestem kompletnym kretynem. Chciałem ci to jakoś wynagrodzić. Zawsze, gdy przechodziliśmy obok sklepu z biżuterią mówiłaś, że chciałabyś naszyjnik z nutką, który symbolizowałby twoją miłość do muzyki i choć sam nigdy nie słyszałem jak śpiewasz, jestem pewny, 
że masz talent. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł cię usłyszeć. Kupiłem ten naszyjnik już dawno z myślą o tobie i miałem ci go podarować w odpowiedniej chwili, więc myślę, że teraz ona nastąpiła. Proszę nie wyrzucaj go tylko dlatego, ze jest ode mnie. Być może będzie ci on przypominał mnie, ale mam nadzieję, że tylko te dobre chwile. Nie myśl, że to jest list pożegnalny i dałem sobie z tobą spokój. Nadal cię kocham i mam wrażenie, ze nigdy nie przestanę. Jeśli kiedykolwiek mnie kochałaś to zachowasz ten naszyjnik i będzie spoczywał na twojej szyi. Nie będę się odzywał i nachodził przez kilka tygodni (znając życie złamię tę obietnicę kilka razy) i dam ci czas na przemyślenie. A potem wrócę i dalej będę się o ciebie starał.
Kocham cię!
Twój na zawsze Nathan.

Nie chciałam płakać, już dość wypłakałam przez niego łez. Jednak mimowolnie  moich oczu wypłynęło kilka łez. To był mój Nathan, nie ten agresywny, zaborczy i bipolarny, to był ten Nate, w którym się zakochałam. Ten list był uroczy, na swój sposób oczywiście. To od niego był ten naszyjnik, który pokochałam. Zawsze o takim marzyłam, a on spełnił to jedno marzenie. Może powinnam z nim porozmawiać? Powiedzieć, że między nami już nic nie będzie, że możemy być już tylko przyjaciółmi, bo się zakochałam w kimś innym? Wiecie? Może tę część akurat pominę.Otarłam wilgotne policzki i schowałam list do biurka. Poprawiałam mojego warkocza i upewniłam się, że nie widać, że płakałam. Wziełam się w garść i zeszłam do salonu.
-W końcu jesteś już zaczynałem się martwić.-powiedział Luke, gdy mnie zobaczył.
-Wszystko w porządku?-zapytał Harry.
-Tak jasne.-uśmiechnęłam się sztucznie i usiadłam obok Hemmo, bo trzymał dla mnie miejsce. Zayn popatrzył na mnie wzrokiem "I tak mi wszystko później wyśpiewasz"  i wrócił do rozmowy z Liamem.
-To co oglądamy?-zapytał Louis.
-Wiecie, ja chyba pójdę do siebie.-powiedziałam i wstałam z kanapy. Nie miałam ochoty na wspólny wieczór, oni będą się śmiać, rozmawiać, żartować, a ja nie miałam na to siły. Jedynie co chciałam w tam tym mmomencie, to zapomnieć o tym dniu.
-Pójdę z tobą.-powiedział Luke i również wstał z kanapy.
-Dobrze.-westchnęłam. Razem z chłopakiem poszliśmy do mojego pokoju, a potem usiedliśmy na moim łóżku.
-Wszystko w porządku?-zapytał  troską w głosie.
-Tak, nie...nie wiem.-przejechałam dłońmi po twarzy.
-Powiedz co się stało, to przez nas?-zapytał.
-Nie...Pamiętasz tego chłopaka, który mnie wołał w wesołym miasteczku, kiedy wsiadaliśmy do kolejki?
-Tak.
-Jak już wiesz to mój były chłopak.-przerwałam, nie byłam pewna, czy chcę mu wszystko powiedzieć.
-Powiedz mi, proszę.-pogłaskał mnie po ramieniu.
-Więc...-zaczęłam mu opowiadać całą historię z Nathanem i oczywiście ten głupi zakład po dzień, w którym dostałam ten naszyjnik. Byłam zaskoczona, że chłopak mnie cały czas uważnie słuchał, nie wyglądał na znudzonego, wręcz przeciwnie.
-Woow.-powiedział, gdy skończyłam.-Nie wiem co mam ci powiedzieć.
-Dziękuję, że mnie wysłuchałeś.-powiedziałam lekko zawstydzona.
-Nie ma sprawy, możesz do mnie zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, ja znajdę dla ciebie czas.-powiedział i przytulił mnie do siebie. Wtuliłam się w jego ciało i dziękował Bogu, że na niego trafiłam.
-To co? Wampirki?-zaśmiałam się.
-Team Stefan!-krzyknął i położył się na łóżku, przy okazji mnie przewracając. Zaśmiałam się.
Razem spędziliśmy cały wieczór i pół nocy. Z racji że rano mieliśmy wyjechać na plażę seans skończyliśmy o 1. Chłopak miał zostać u nas na noc, więc zaproponowałam, żeby spał obok mnie. Pozostali 5SOS pojechali do domu i  obiecali spakować Luke'a nad morze. Nie sądziłam, żeby to skończyło się dobrze, ale nie komentowałam tego. Budzik zadzwonił o 7 rano, chcieliśmy spędzić dużo czasu na plaży, więc zaplanowaliśmy wyjazd na 8. Z zamkniętymi oczami wyłączyłam alarm w telefonie, a potem otwarłam moje paczadła i przyzwyczaiłam się do światła niczym wampir, tak zdecydowanie za dużo TVD(The Vampire Diaries).Chciałam się podnieść, ale czyjaś ręka oplatająca mnie w talii mi to uniemożliwiła. Na początku się przestraszyłam, że ktoś jest w moim łóżku, ale potem przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Odetchnęłam z ulgą i zdjęłam z siebie ramię chłopaka. Wyskoczyłam szybko z łóżka, a chłopak od razu przytulił poduszkę, to wyglądało ta słodko! Tym bardziej, że nie miał postawionych włosów, tylko swobodnie opadały na jego czoło. Postanowiłam go jeszcze nie budzić. Sama poszłam do garderoby wybrać ciuchy. Wygrzebałam z szuflady dwu częściowy strój kąpielowy w biało-czarne paski. Przegryzłam wargę, zastanawiając się czy to na pewno dobry pomysł. Wzruszyłam ramionami, stwierdziłam, że i tak nie mam zamiaru się rozbierać.
Wiem, ze to dziwne, ale wybrałam krótkie niebieskie spodenki, takie, że prawie było mi widać tyłek. Z tym wyborem również nie czułam się komfortowo, no ale jechaliśmy na plażę. Do tego wybrałam białą zwiewną bluzkę, odkrywającą brzuch. Panie wybacz mi, że grzeszę. zaśmiałam się ze swojej myśli i poszłam do łazienki. Umyłam się i darowałam malowanie, znając tych idiotów na pewno coś wymyślą. Włosy związałam z wysokiego kucyka.
Ubrana i gotowa, wyszłam z pomieszczenia i poszłam obudzić Hemmingsa.
-Luke.-szturchnęłam go w rękę.
-Jeszcze pięć minut mamuś.-wyszeptał, nawet  nie otwierając oczu. Zaśmiałam się.
-Kooooochaaanie.-zaśpiewałam dźgając go w brzuch. Od razu podziałało i otworzył oczy.
-Tak to ja mogę się budzić codziennie, kochanie.-zaśmiałam się.
-Wstawaj, za pół godziny wyjeżdżamy. Zostawiłam ci nieużywaną szczoteczkę na umywalce, a na ciuchy musisz chwilę poczekać.
-Okej.-przetarło czy i ruszył do łazienki. Prawie zaliczył glebę schodzą ze schodków prowadzących na moje łożę. Po chwili wyszedł z toalety i ruszył do drzwi, żeby wyjść z pokoju.
-A ty gdzie?-zapytałam.
-Idę pożyczyć jakiś żel.-wskazał na swoje włosy.
-Nie!-pisnęłam i zbiegłam z moich ukochanych schodów. Oparłam się o drewno zagradzając mu wyjście.
-Co?-zapytał zdezorientowany.
-Zostaw te włosy wyglądasz tak uroczo.-powiedziałam, patrząc na niego z nadzieją.
-Okej.-uśmiechnęłam się.-Ale jest warunek.-mina od razu mi zrzedła.-Cały dzisiejszy dzień spędzasz ze mną.
-No wiem, jedziemy razem nad morze.-przewróciłam oczami.
-Ale nie chodzi mi o to, gdy ja idę pograć w siatkówkę, idziesz ze mną. Kiedy idę na spacer, idziesz ze mną. Gdy idę do morza, idziesz ze mną.-uśmiechnął się cwano.
-Okej.-westchnęłam.
-Yey.-klasnął w ręce jak dziecko. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Przyjechały twoje ciuchy.-oznajmiłam i wyszłam z pokoju otworzyć drzwi.
-Izzy, nie zostanę jeszcze wujkiem prawda?-tak właśnie przywitał mnie Irwin. Moje policzki zalały rumieńce na jego słowa.
-O to...się nie martw.-odchrząknęłam i wpuściłam ich do domu. Luke poszedł się przebrać, a my o kuchni.
-Jedliście śniadanie?-zapytałam, a oni pokiwali głowami. Wyciągnęłam dwie miseczki, dla mnie i dla Luke'a, postawiłam je na stole, a obok nich płatki i mleko.
-Hej wszystkim!-do kuchni wszedł Hrry, ubrany jak...plażowicz.
-Nowy image?-zapytałam.
-Nie jedziemy z wami.-uśmiechnął się.
-Tak?-zapytał Calum.
-Tak, Zayn to zaproponował. Stwierdził, że musimy trochę odpocząć i wszyscy się zgodzili.
Zayn to zaproponował...

____________________________________________________
Heeeej! Heeeey! Heeeeeeey! (She looks so perfect)
Co tam u was? Jak wam mijają wakacje?
Mamy kolejny rozdział!
Dziękuję za mnóstwo wyświetleń, nie spodziewałam się ponad 20 000! Liczyłam na co najwyżej 2 tys.
Jesteście niesamowici! Normalnie was kocham! hahahaha


Bez odbioru!
~Isabella Greey.

11 komentarzy:

  1. O fuck o fuck o fuck nienawidze cie Luke.... ale tylko w tym opowiadaniu w realu cie kocham :D Ej nieno Ashton mnie rozjebał tym "Izzy chyba niezostane jeszcze wujkiem" hahahahahahha

    OdpowiedzUsuń
  2. omg to jest boski blog <3 taaa Zayn to zaproponował... heuheuheu

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie za dużo Luka i Izzy i się stresuje że Zayn coś odwali

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem czemu,ale Luke mnie strasznie denerwuje!! gdzie on sie tam wpierdala między Izzy i Zayna ;(

    Team Zazzy 100%

    mam nadzieje,że na tej plaży bedzie wiecej momentów z Malikiem,niż Hemmo :pp

    I hope so!! :)
    /@Hazzaland_79

    OdpowiedzUsuń
  5. cudo , hahha zayn , zazdrosny zayn + love u 2

    OdpowiedzUsuń
  6. Zayn zaproponował haha zazdrośnik jeden.Mnie też tu denerwuje Luke

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale będzie się działo hoho :-D dawaj szybko nexta bo ja tu wariuje!<3

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie Luke też denerwuje mam nadzieje ze na plaży bedzie wiecej scen Zazzy a Luke se gdzieś pójdzie i nie wróci heuheu mój zły charakterek :P <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Bombowy rozdział i mam nadzieję, że dodasz szybko nn

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję, że Zayn jakoś zareaguje na tą całą sytuację i będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  11. Pieeekkny przepraszam za spam ale zapraszam cię na moje ff o Zerrie które zaczęłam pisać parę dni temu http://zerrie-love-fanfiction.blogspot.com mam nadzieje że się spodoba :) czekam na next

    OdpowiedzUsuń