piątek, 8 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 25

DŁUGO WYCZEKIWANY ROZDZIAŁ!
ENJOY! <3

TEN ROZDZIAŁ JEST TAKI SŁODKI! O BOŻE NIE WIERZĘ, ŻE COŚ TAKIEGO WYMYŚLIŁAM MATKOOO!
JEŚLI SIĘ WAM PODOBA TO SKOMENTUJCIE, NAPISZCIE CO MYŚLICIE.
10 KOMENTARZY(myślę, ze tyle dacie spokojnie radę ; ) wierzę w was)-->ROZDZIAŁ OD RAZU.
JEŚLI NIE TO POCZEKACIE CHWILKĘ ; )

CZAS NA ROZDZIAŁ!
____________________________________________

BTW. ZDECYDUJCIE CZY SHIPPUJEMY ZAYZZY CZY ZAZZY! (NAPRAWDĘ MI SIĘ PRZYDA ; d)

-Więc idziemy na obiecaną randkę tak?-zapytał Zayn, kiedy skończyło się nagrywanie. Justin musiał zostać, ale ja byłam wolna.
-Jest dopiero 12. Może wyjdziemy gdzieś wieczorem?-zapytałam.
-Nie, no co ty! Ja chciałem spędzić z tobą cały dzień!-oznajmił i uśmiechnął się.
-Dobrze.-spuściłam głowę i Przegryzłam wargę na myśl o spędzeniu mnóstwa czasu z Malikiem.
-Więc co najpierw?-zapytał.
-Może śniadanie? Nic dzisiaj nie jedliśmy.-jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu.
-Jasne!-powiedział z entuzjazmem i złapał mnie za rękę.
W taki oto sposób znaleźliśmy się w jakiejś restauracji, nawet nazwy nie znałam. Co się dziwić, nie zobaczyłam jeszcze dużo Londynu. Muszę komuś zaproponować zwiedzanie miasta, może Ashton, Michael, Calum i Luke by ze mną poszli, z tego co wiem to One Direction będzie miało wiele pracy, więc nie będę im zawracać głowy jeszcze mną. Byłoby świetnie. Zamówiliśmy sobie kanapki, które bardzo zachwalał nam kelner. Mam nadzieję, że są tak dobre jak mówił, bo jestem głodna jak wilk.
-Jak ci się podoba w Londynie?-zapytał Zayn, przerywając między nami ciszę.
-Jest...spoko.-odpowiedziałam.
-No, ale...nie wiem, spodziewałaś się czegoś lepszego, gorszego, lepszych współlokatorów?-zaśmiał się.
-Nie, wy jesteście spoko, w Londynie też nie jest źle. Odpowiada mi tak jak jest, nie chciałabym nic lepszego, ani gorszego. Po prostu tęsknie za mamą i Gemmą, to że do siebie dzwonimy co wieczór nie zastąpi mi normalnej rozmowy, twarzą w twarz.
-Niby tak, ale masz nas, każdy z tobą może normalnie porozmawiać, przynajmniej ja chętnie. Niall cię strasznie polubił mam wrażenie, że bardziej lubi ciebie niż jedzenie.-zaśmiałam się.-Poważnie, nigdy nie pomyślałbym, że nadejdzie taki moment, w jego życiu.-zaśmialiśmy się.
-Wątpie, żeby Nialler, wolał mnie od jego ukochanego jedzenia.-popatrzyłam za okno. Zaczął padać deszcz, westchnęłam, Londyn ładnie wyglądał w strugach deszczu, zdecydowanie do tego miasta pasujują krople deszczu.
-Zrobimy dzisiaj eksperyment, ok?-pokiwałam głową, żeby mówił dalej.-Jak wrócimy do domu, to zapytaj Horana czy możesz wziąć od niego, to co akurat będzie jadł, oboje wiemy, że będzie to robił i wtedy się okaże czy ci pozwoli wziąć kawałek, czy stwierdzi, że to jego jedzenie i nie możesz.-Zayn'i przedstawił mi swój plan, który był nawet fajny.
-Dobrze. A może zakład?
-A będziesz znowu oszukiwać?-popatrzył na mnie znacząco.
-Nie, obiecuję.-zachichotałam.
-Pinky promise?-wyciągnął w moją stronę najmniejszego palca u ręki.
-Tak.-uśmiechnęłam się szeroko i zahaczyłam swój palec o jego.(chyba każdy wie, na czym to polega ;D)
-Więc...ja mówię, ze Niall lubi cię bardziej od jedzenia, a ty że nie.-pokiwałam głową.-Więc jeśli ja wygram to...pójdziesz ze mną na kolejną randkę, a jeśli ty wygrasz to...wymyśl sobie coś.-zaśmiał się, a oczy świeciły mu się z ekscytacji jak małemu dziecku...wyglądał uroczo.
-Jeśli ja wygram...-zaczęłam się zastanawiać.-Podczas koncertu powiesz, że jesteś gejem!-zaczęłam się śmiać, jak jakaś wariatka. W głowie pogratulowałam sobie tego pomysłu.
-Bardzo śmieszne.-przewrócił oczami.
-Pomyśl ile homoseksualistów się ucieszy.-jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać. W naszą stronę zaczęła zbliżać się kelnerka z naszymi kanapkami. Zatkałam usta rękami i próbowałam przestać się śmiać. To musiało wyglądać komicznie. Dziewczyna zostawiła nasze zamówienie i odeszła.
-Ta kelnerka ma cię za psychopatkę.-zaśmiał się chłopak.
-Wcale nie jestem psychopatką!
-Jej to powiedz.-uśmiechnął się szeroko.-Na co masz ochotę później? Może jak zjemy pójdziemy na spacer?-zapytał.
-Emm...doBrze.-odpowiedziałam.
Kiedy zjedliśmy nasze kanapki, byliśmy pełni. Zayn zapłacił za jedzenie i wyszliśmy z knajpki. Cieszyłam się na ten spacer, ale miałam też wątpliwości, co jeśli między nami zapadnie niezręczna cisza i nie będziemy mieć tematu, żeby ją zapełnić. Chwilę szliśmy w ciszy, a potem Zayn ponownie złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na nasze splecione palce. To nie wyglądało na randkę z fanką, która wygrała konkurs, no chyba, że Zayn tak dobrze wszedł w rolę. Nie przeszkadzało mi to, cieszyłam się jak pięcioletnie dziecko na wieść o tym, że dostanie lizaka, kiedy okazało się, że on pójdzie ze mną na randkę. Co tu dużo mówić ma świetny charakter, brzydki też nie jest. Co ja mówię, on jest zajebiście bardzo przystojny! Na jego widok mdleje tysiące nastolatek, miliony wierzy, że kiedy go spotkają, to będzie miłość od pierwszego wejrzenia i będą żyli długo i szczęśliwie. A ja? To taka mała myszka pośrodku tego wszystkiego. Nie jestem jego fanką, jestem siostrą jego przyjaciela z zespołu. Co jeśli on mnie nie lubi, tylko po prostu toleruje ze względu na Harry'ego? Może próbuje być dla mnie miły i nic więcej?
-O czym myślisz?-Malik wyrwał mnie z rozmyślania nad tym czy mnie lubi i co ja mam mu powiedzieć?
-Ja...Zayn...
-No wykrztuś to z siebie.-przystanął, a ja z nim.
-No, bo...to może być dziwne.-popatrzyłam na swoje buty.
-Pamiętasz? To ja wczoraj spytałem czy mogę z tobą spać, to było dziwne.-zachęcił mnie.
-Bo...-moja nieśmiałość wcale mi nie pomagała.-Czy ty...mnie lubisz? Bo tak sobie myślałam, że ty mnie nie lubisz, tylko po prostu...próbujesz być miły. I tolerujesz mnie tylko ze względu na to, że jestem siostrą Harry'ego. Więc jeśli...nie chcesz ze mną spędzić reszty dnia, bo...nie czujesz się dobrze w moim towarzystwie...to po prostu powiedz, to ja pójdę i...-zaczęłam nawijać jak jakaś opętana. Chciałam wyrzucić z siebie wszelkie wątpliwości, które mnie dopadły. Chciałam wiedzieć czy jestem dla niego jakąś dziewczyną, która nagle zamieszkała z nim w domu, czy kimś innym np. przyjaciółką.
-Jak mogłaś tak w ogóle pomyśleć?-złapał moją twarz w dłonie i popatrzył mi w oczy.-Jeśli bym cię nie lubił, nigdy nie zgłosiłbym się na ochotnika, żeby wyjść gdzieś z tobą, gdybym cię nie polubił od razu gdy cię zobaczyłem, to nie przyszedłbym na ten dach i nie rozmawiałbym z tobą. Gdybym cię nie lubił, nie przyszedłbym wczoraj do ciebie z propozycją wspólnego spania. Gdybym cię nie lubił, nie przeprosiłbym cię za to, że oblałem cię wodą podczas koncertu. Gdybym cię nie lubił, nie broniłbym cię przed tym dupkiem, czyli twoim byłym chłopakiem, nie pobiłbym tego całego Jamesa, który chciał ci zrobić krzywdę. Nie biegłbym jak głupi na złamanie karku do tej kawiarni, gdzie byłaś z Dupkiem, gdybym naprawdę cię nie lubił. Naprawdę cholernie bardzo cię lubię. Jesteś dla mnie zajebiście ważna, choć znamy się krótko i oddałbym dla ciebie życie jeśli byłaby taka potrzeba. Rozumiesz?-patrzył mi w oczy. Pokiwałam głową, a w moich oczach pojawiły się łzy, to co powiedział było piękne, wychodziło prosto z jego serca. Nikt jeszcze nie powiedział mi czegoś takiego.-Musisz być bardziej pewna, jesteś świetną dziewczyną, nie miej co do tego wątpliwości.-dodał i przytulił mnie. Objęłam go mocniej i wtuliłam się w jego tors. Z moich oczu niekontrolowanie wypłynęło kilka łez. To było tak cholernie miłe z jego strony.
-Dziękuję.-wyszeptałam. Odsunęłam się lekko od niego i otarłam swoje policzki. Nie powinnam być rozmazana, bo użyłam dziś wodoodpornego tuszu do rzęs.
-Nie ma za co, powinnaś to wiedzieć od początku. Gdzie idziemy?-zapytał.
-Nie wiem...-nic nie przychodziło mi do głowy.
-To może...chodźmy na plac zabaw!-krzyknął i zaczął mnie ciągnąć w tylko jemu znanym kierunku.
-Co?-zapytałam i zaśmiałam się. Chłopak nie zwrócił na to uwagi i nadal ciągnął mnie za rękę.
Po chwili byliśmy na terenie dużego placu zabaw, prawie nikogo nie było w jego pobliżu. Mulat od razu zaciągnął mnie na huśtawki i usadził na jednej z nich.
-Zayn'i, to jest dla dzieci!-krzyknęłam i roześmiałam się.
-Dorosła jeszcze nie jesteś.-uśmiechnął się szeroko i zaczął mnie huśtać. A ja śmiałam się jak małe dziecko.
-Zayn, za wysoko!-krzyknęłam przerażona, gdy huśtawka była najwyżej jak się da.
-Skacz.-powiedział i stanął na przeciwko mnie.
-Nie! Ja się boję.-stwierdziłam i mocniej zacisnęłam ręce na łańcuchach po bokach huśtawki.
-Przecież cię złapię.-wyciągnął ręce do przodu. Popatrzyłam na niego jak na jakiegoś wariata.
-Pogięło cię?
-No dalej, zaufaj mi.-popatrzył na mnie całkiem poważnie, wtedy dotarło do mnie, że on wcale nie żartował!-Policzę do trzech, a ty skaczesz. Raz. Dwa.-zamknęłam oczy.- I...trzy!-krzyknął, a ja puściłam łańcuchy i skoczyłam. Po chwili leżałam na chłopaku, bo ten się przewrócił.-Mówiłem, że cię złapię.-otworzyłam oczy i popatrzyłam na Zayna. Chciałam wstać, ale mnie przytrzymał.-Poleżmy tak chwilę.-uśmiechnął się.
-Dobrze.-położyłam głowę na klatce piersiowej Malika.
Po kilkunastu minutach leżenia w ciszy podnieśliśmy się i otrzepaliśmy się z piasku. Skierowaliśmy się na kolejną huśtawkę w stylu równoważni, ja usiadłam po jednej jej stronie, a chłopak po drugiej. Odbiłam się stopami od ziemi i uniosłam się. Zayn był na dole, a ja na górze, co chwilę nasze położenie się zmieniało. (XD) Chłopak postąpił nie fair, bo w pewnym momencie się nie odbił i ja zostałam w górze, bo on był cięższy.
-Ejj!-pisnęłam.
-No co?
-Spuść mnie na dół.-zaśmiałam się.
-Nie.-uśmiechnął się szeroko.
-Foch.-zaczęłam patrzeć wszędzie, tylko nie na niego i próbowałam się nie roześmiać.
-Dobrze.-westchnął i zaczął wstawać.
-Jest!
-Chwila.-znowu usiadł.-Jeśli cię opuszczę, to dasz mi buziaka.
-W policzek.
-Zgoda.-podniósł się.
Zeszliśmy z huśtawki i stanęliśmy na przeciwko siebie.
-Więc gdzie moja zapłata?-zapytał i wskazał na swój policzek. Zaśmiałam się i podeszłam do niego. Stanęłam na palcach i chciałam go pocałować w policzek, a ten w ostatnim momencie przekręcił głowę i moje usta wylądowały na jego. Objął mnie w pasie i przycisnął mocniej do siebie pogłębiając pocałunek, który odwzajemniłam. Zarzuciłam ręce na jego kark i przylgnęłam do niego jeszcze bardziej tak, że pomiędzy nami nie było żadnej przestrzeni. Po kilku chwilach oderwaliśmy się od siebie, ale jeszcze patrzyliśmy sobie w oczy.
-To było...-zaczęłam, ale nie wiedziałam jak dokończyć.
-Spoko...-dokończył i podrapał się po karku.
Kilka następnych godzin minęło nam w bardzo miłej atmosferze, żadne z nas nie wracało do pocałunku. Byliśmy w kinie, później na pizzy. Mieliśmy mnóstwo tematów do rozmowy, nie nudziliśmy się w swoim towarzystwie, było świetnie. Najlepszy dzień w moim życiu, zdecydowanie. Nadszedł czas powrotu do domu, byliśmy tam o 19. Przed wejściem Zayn pocałował mnie w policzek i przypomniał o zakładzie. Weszliśmy do domu, krzyki dobywające z salonu, upewniły mnie, że wszyscy tam są.
-Cześć wam.-przywitałam się, gdy weszliśmy do salonu.
-Gdzieś ty była młoda damo!-krzyknął Harry.
-Z Zaynem.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-A co ty taka szczęśliwa i zadowolona?-zapytał Louis.
-Bo to był naprawdę świetny dzień.-wyjaśniłam. Zayn'i uśmiechnął się szeroko.
-Wyglądasz jakbyś się naćpała proszkiem wróżek i latała jednorożcem wokół tęczy.-podsumował Niall jedząc batonika.
-Niall, mogę gryza? Jestem głodna jak wilk.-oczywiście było to nieprawdą, bo dopiero zjadłam pizze.
-Masz, ale kawałek.-powiedział od razu.
-Ha!-krzyknął Malik.
-Co ha?-zapytał Horan machając batonem na boki.
-Wygrałem.-krzyknął, podbiegł do mnie, poniósł z ziemi i zaczął nami kręcić wokół swojej osi.
-Ta, nie będzie dobrej nowiny dla homoseksualistów.-zaśmiałam się. Chłopak po chwili postawił mnie na podłodze.

_________________________________________________________
MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE RZYGACIE TĘCZĄ! ; D JEŚLI WAM SIĘ PODOBAŁO TO SKOMENTUJCIE I OPISZCIE SWOJE ODCZUCIA.
Powiem wam szczerze, że jestem zadowolona z tego rozdziału, chyba pierwszy raz ; D nie męczyłam się pisząc ten rozdział.
Wszystko przychodziło, że tak powiem naturalnie.
Mam nadzieję, że wam się podobało!
Boże oni są tacy słodcy kajndaksfadkjbfadjkadb WY NIE WIECIE JAKI MIAŁAM WIELKI UŚMIECH NA TWARZY, GDY PISAŁAM TEN ROZDZIAŁ
OMG! WGL...

Kocham was! jestem najarana proszkiem wróżek i jeździłam na jednorożcu wokół tęczy tak jak Izzy!
hahah

~Isabella Greey


10 komentarzy:

  1. O moj boże chyba oszalałam taki cudowny rozdział. Tekst blondasa tak mnie rozwalił że spadam z łóżka. Hahah i Izzy przegrała zakład i nie będzie ogłoszenia hahahahah. Mega slodki mega uroczy i chce więcej. Wybacz ale idę latać na moim jednorożcu xd :) bo muszę rozładować emocje :) dużo weny i jak najszybciej do następnego :)
    Zośka
    ps przepraszam ze z anonima ale nie mam konta Google

    OdpowiedzUsuń
  2. a ty nie wiesz jaki ja miałam uśmiech na twarzy kiedy czytałam ten rozdział !!! :D hihihihi boski słodki i koffany ten rozdział Zayn taki słodkii <3 <3 :D czekam na nn :D buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooooooo to było piękniusie czekam na nexta *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha xd Świetny rozdział, przez cały czas miałam uśmiech na ustach i do tej pory nie chce zejść. ;D Hahaha...szczerze to bardzo się cieszę, że to Zayn wygrał ten zakład <3
    Jestem za ZAZZY ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. jezuuuu
    ten rozdział jest taki asdfghjkuytrdcvbnm <3
    słodziaśny, zaraz poważnie rzygnę tęczą! hahaha
    jest cudowny, chce takiego Zayn'a!
    w ogóle, jezu ten zakład XD
    nie moge się doczekać następnej randki, serio!
    dobra nie będę przedłużać hahaha
    kocham ten rozdział
    kocham ciebie
    no i w ogóle, wiesz haha
    jestem za Zazzy <3
    czekam na następny <3
    pozdrawiam ♥

    http://happydayhappylovex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. omg !!!!!! tyle na to czekałam !! świetnie !

    OdpowiedzUsuń
  7. omg !!!! padłam trupem słiiiit ale piszesz moze myslalaś o pisartwie na poważnie mrrr super :) nxt..

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja miałam uśmiech cały czas na twarzy jak to czytałam i nie mogę się doczekać nn

    OdpowiedzUsuń
  9. Tekst Niallerka PETARDA. Aż musiałam sb go zapisać!; :) Nie mogę doczekać się nexta. :P

    OdpowiedzUsuń
  10. supcioooo <3 chce już nextaa niemoge sie doczekać

    OdpowiedzUsuń