piątek, 16 maja 2014

ROZDZIAŁ 19

 PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM DOTYCZY OPOWIADANIA O 5SOS 

Tak na początek to... kdsbakbvkbvkbadvjbavsudfgeryfgbdvckjxbois Boziuuu!!! ponad   11 000 wyświetleń! Nie mogę w to uwierzyć! Nawet nie wiecie jaką mi radość sprawiacie, wyświetleniami, cóż wolałabym komentarze... hahahha żarcik!(lecz nie pogardziłabym nimi XD) Jeszcze raz bardzo wam dziękuję! ♥♥♥♥





#Dwa dni później, dzień imprezy niespodzianki

-Izzy! Izzy!-zaczęłam słyszeć jakiś głos, ktoś ewidentnie chciał mnie obudzić. Ktoś zaczął mną szarpać, żeby wyrwać mnie z pięknego i jakże realistycznego snu. Otwarłam jedno oko i zobaczyłam parę zielonych oczu gapiącą się na mnie.
-Czego Harry?-zapytałam i ponownie zamknęłam oczy.
-Wstawaj zaraz twój ulubiony zespół przyjdzie!-krzyknął i skoczył na moje łóżko.
-W sensie?-zapytałam.
-Spędzisz cały dzień z SOSami!-zaśmiał się.
-Dlaczego?-zapytałam ponownie.
-A dlaczego nie?
-Bo mi się nie chcę?
-Obrażą się..-powiedział.
-Dobra jeszcze 15 minutek.-odpowiedziałam i obróciłam się na drugi bok.
-Żadne 15 minutek!-krzyknął.-Będą tu za 5 minut.-zerwałam się na równe nogi.
-5 minut? I ty myślisz, że ja się wyrobię?-zapytałam nie dowierzając w to co powiedział mój brat.
-Nie ma innej opcji.-uśmiechnął się.
-Dlaczego mi tego nie powiedziałeś wczoraj?-zapytałam.
-Bo to miała być niespodzianka.-wyjaśnił.
-Okej teraz wyjdź muszę jakoś wyglądać-powiedziałam i weszłam do garderoby.
-Dla kogo się będziesz stroić, Luke'a?-zaśmiał się.
-A nawet jeśli to co?-wystawiłam mu język.
-Siostra...-pogroził mi palcem.
-Idź już.-wskazałam na drzwi.
-Okej, okej byle szybko!-powiedział i wyszedł z mojego pokoju. Podrapałam się po głowie patrząc na ciuchy na wieszakach. Co ja miałam wybrać?! Byłam coraz bardziej zdenerwowana i nie mogłam si,e zdecydować na żaden strój, a czas uciekał. W końcu sięgnęłam po ten zestaw (zdjęcie).
Pobiegłam do łazienki obok i tam wykonałam poranne czynności. Wykonałam słaby makijaż. Byłam gotowa. Wiem, że nie wyrobiłam się na czas, ale co z tego jak poczekają kilka minut to nic im się nie stanie. W końcu gotowa zeszłam na parter. Byli tam Harry, Niall, Louis i Zayn. Jeśli chodzi o tego osobnika to tak jak powiedziałam nie odzywałam się do niego od dnia koncertu. To dla mnie strasznie trudne, bo mam ochotę z nim porozmawiać. Nie wiem jak to powiedzieć, ale chyba brakuje mi tego jego ciągłego paplania. Miałam ochotę podejść do niego, przytulić i powiedzieć, że wszystko gra. No bo przecież wybaczyłam Nathanowi, który mnie napastował, a jestem ciągle obrażona na miłego chłopaka, który mnie przed nim uratował? Co jest ze mną nie tak?
-A gdzie chłopaki?-zapytałam zdziwiona.
-SOSy?-skinęłam głową.-Będą dopiero za 10 minut.-Niall popatrzył na zegarek i odpowiedział.
-Harry!-krzyknęłam i tupnęłam nogą.
-No co? Nie chciałem, żebyś się spóźniła.
-Harry...-odezwał się Zayn.
-Co Zayn?-zapytał.
-Możemy pogadać na osobności?-zapytał.
-Tak chodźmy...-wstali i poszli do kuchni.


#Zayn


Czy ja się przesłyszałem?! Miała ten dzień spędzić ze mną, już miałem w głowie jak ją za wszystko przeprosić, a on mi z takim czymś wyjeżdża?!
Jeszcze jakby to byli Calum, Ashton i Michael bez Luke'a to okej. Ale on na 100% będzie. Wszystkie moje plany na dzisiaj legły w gruzy. Podążyliśmy w stronę kuchni, chciałem dowiedzieć się dlaczego Harry zmienił nasze ustalenia.
-Ja miałem z nią spędzić ten dzień.-powiedziałem, gdy tylko weszliśmy do pomieszczenia.
-Nie gada z tobą od dnia koncertu, nie wiem co się między wami wydarzyło...-przerwał.-ale stwierdziłem, że będzie lepiej jak SOSi ją zajmą.
-Ale ja już miałem zaplanowany dzień.-jęknąłem poirytowany.
-No sorry! Nie odwołam już tego...-rozłożył bezradnie ręce.
-Ok, niech ci będzie...-poddałem się.
-Zayn..-odwrócił się, gdy miał już opuścić kuchnię.-Nie wiem co ty masz do mojej siostry, ale nie chcę, żebyś ją skrzywdził...Nie myślę o tobie źle, po prostu wiem jak traktowałeś poprzednie dziewczyny. Były twoimi zabawkami, a ja nie chcę, żebyś tak potraktował jedną z ważniejszych osób w moim życiu...
-Harry ja się zmieniłem, naprawdę...-powiedziałem. Pokiwał głową i wyszedł z pomieszczenia.
 Tak to prawda, miałem kilka przypadkowych dziewczyn. Byłem też w związkach, które trwały po tydzień. Zmądrzałem wiem, że źle zrobiłem. Nie mogę cofnąć czasu, ale postanowiłem się poprawić. A Izzy...ona jest inna, gdy tylko zobaczyłem ją u boku Harry'ego poczułem coś, czego nigdy nie miałem okazji poczuć. Zauroczyłem się w jej sposobie bycia, w jej ruchach, w jej uśmiechu bez którego już nie mogę żyć. Jest idealna, mimo wad, jeszcze nie wiem jakie są jej wady, ale na pewno je pokocham tak jak ją. Chcąc nie chcąc musiałem jakoś przeboleć to, że nie spędzę z nią całego dnia. Może kiedyś się uda. Wróciłem do pokoju i usiadłem obok Izzy. Nie wiem czy dalej się tak bardzo gniewa na mnie, ale swojego słowa dotrzymała nie odezwała się do mnie od tamtego feralnego momentu. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Przewróciłem niezauważalnie oczami. Louis pobiegł otworzyć, po chwili usłyszeliśmy rozmowy i śmiechy naszego suportu.
-Hej Izzy!-krzyknął i podbiegł do niej, niemalże się na nią rzucając dla mnie przynajmniej to tak wyglądało.
-Cześć Calum-uśmiechnęła się i wstała podchodząc do pozostałych. Przytuliła Ashtona i Michaela no i oczywiście Luke'a. Ich powitanie wydawało mi się być dłuższe niż pozostałych, tych parę sekund trwało jak dla mnie godziny. Odwróciłem wzrok gapiąc się na swoje buty.
-To co jedziemy na miasto!-krzyknął Ashton i zaczął tańczyć nieznany przez nikogo taniec szczęścia.
-Może po prostu zostańmy w domu, pooglądamy jakieś filmy...-zaproponowała nieśmiało siostra Harry'ego. Było wyraźnie widać, że nie miała ochoty nigdzie wychodzić.
-Nie ma takiej opcji! Mamy zaplanowany caaalutki dzień!-krzyknął Luke i objął ją ramieniem.

Ta, ja też miałem zaplanowany dzień...

-Bello rusz tyłeczek i idziemy!-krzyknął Calum. Nie rozumiem go, zawsze jest wesoły i uśmiechnięty.
-Dobrze.-powiedziała i ruszyła do wyjścia a za nią 5 Seconds Of Summer tym razem wszyscy coś tańczyli. Teraz najnormalniej w świecie jej współczułem, cały dzień w ich towarzystwie...koszmar! Lubię ich i to bardzo, ale czasami są głośni rozkrzyczani i po prostu nie do wytrzymania!

#IZZY

Wzięłam torebkę i założyłam buty, za sobą miałam chłopaków, którzy tańczyli...mogliby pójść na jakieś lekcje czy coś.
-Ale będzie zabawa!- usłyszałam podekscytowany głos Ashtona. Westchnęłam w duchu. Wyszłam z domu i poczekałam aż zrobią to chłopaki potem poszłam z nimi do samochodu. Ashton prowadził, Michael wepchał się na fotel pasażera a ja zostałam usadzona między Calumem i Lukiem to będzie bardzo zabawna jazda samochodem. Dzisiaj oczekiwałam cichego, spokojnego dnia. Z moich planów nici.
-Chłopaki...gdzie dokładnie jedziemy?-zapytałam i zrzuciłam rękę Caluma z moich włosów.
-Niespodzianka.-zaśmiał się złowieszczo.
-Nie lubię niespodzianek...-mruknęłam i ponownie zrzuciłam rękę Caluma tym razem z mojego ramienia.
-Oj no dobraaaa powiem ci.-zaśmiał się Luke.-Jedziemy do wesołego miasteczka, potem do kina.
-Co ty na to?-zapytał mnie Michael.
-Spoko.-powiedziałam.
-Tyle entuzjazmu-zaśmiał się Ash.
-Nie po prostu...nie wiedziałam, że spędzę z wami ten dzień, spodziewałam sie spokojnego dnia, oglądanie filmów, leżenie i nic nie robienie.-wzruszyłam ramionami.
-Oh...przepraszamy, że to będzie twój najlepszy dzień w życiu i nie będziesz miała czasu na nudzenie się.-odezwał się Calum.
-Nie ma za co...-uśmiechnęłam się.
 Droga minęła nam spokojnie...Chciałabym tak napisać, ale tak nie było. Calum zaczął śpiewać razem z radiem choć nie znał tekstu, potem do niego dołączyła reszta, która też nie znała tekstu. Musiałam zasłaniać uszy, żeby jakoś to przeżyć. Potem znowu Calum jak to Calum stwierdził, że mu niewygodnie i położył swoje nogi na moich nogach i na głowie Luke'a, który akurat się schylił po telefon który mu wypadł. Hemmings zaczął go zrzucać ze swojej głowy, tak że i ja przy okazji dostałam w głowę. No myślałam, że nie wyjdę z tego żywa. W końcu zatrzymaliśmy się pod Wesołym Miasteczkiem. Jak najszybciej wyszłam z tego auta, którego miałam dość przez najbliższe miesiące. Podeszłam do Michaela.
-Proszę! Zamień się miejscem w stronę powrotną.-złapałam go za łokieć.
-Hhahahah-zaczął się śmiać-Nie.-spoważniał.
-No weź...
-Nie ma takiej opcji.-uśmiechnął się.
-Chodźmy podbić to Wesołe Miasteczko!-krzyknął Ashton i ruszył w stronę bramy.Ruszyliśmy za nim. Weszliśmy przez bramę i podążyliśmy do kasy. Ash kupił kupony i ruszyliśmy do środka. Obawiałam się tego co będzie dalej. Nie lubię tego typu rzeczy...mam lęk wysokości, fajnie co nie?
-Chodźmy na kolejkę górską!-krzyknął Calum i pobiegł do kolejki. Wbiło mnie w ziemię, od razu tak z grubej rury?
-Co jest Izzy?-Luke zatrzymał się obok mnie.
-Wiesz, ja może zostanę tutaj i popatrzę?-zaproponowałam
-Oj no weź, będzie fajnie!-uśmiechnął się. Nasz wagonik był już gotów.
-Nie wiem...-powiedziałam niepewnie.
-Izzy!-usłyszałam, ze ktoś mnie woła, w moją stronę biegł Nathan, czy to są jakieś głupie żarty? Popchnęłam Luke'a do kolejki i usiadłam obok niego. Boziulko co ja robię. Pan, który obsługuję kolejkę, dokładnie nas zapiął, żebyśmy nie wypadli.
-Co to za chłopak?-zapytał Lukas.
-Były...który nie może się z tym pogodzić.-przewróciłam oczami.
-Hahahha ale przynajmniej weszłaś do wagoniku.zaśmiał się.
-Tak, ale będę krzyczeć...-uprzedziłam go.
-Pokrzyczymy sobie razem!-powiedział radośnie. Kolejka ruszyła od razu złapałam się poręczy, tak mocno że pobielały mi kostki.-Ej wyluzuj, bo sobie krzywdę zrobisz.-położył dłoń na mojej ręce. Zarumieniłam się na jego ruch. Przede wszystkim byłam nim zdziwiona. Kolejka nabierała prędkości. Zacisnęłam oczy, nie chciałam patrzeć na moją śmierć. Otworzyłam oczy, bo kolejka zwolniła.
-Aaaa!-pisnęłam bo byliśmy do góry nogami.
-Spokojnie księżniczko.-zaśmiał się.
-A jeśli my spadniemy?
-To po nas.-powiedział. Szczerze? Wcale, ale to wcale mi nie pomógł.
-Nie pomagasz...-warknęłam i zamknęłam oczy.Kolejka po raz kolejny ruszyła i nabierała prędkości.-AAAAA!!!-krzyknęłam, bo nie mogłam wytrzymać. Usłyszałam śmiech Caluma. Niech ten koszmar się skończy, zacisnęłam oczy i modliłam się o koniec przejażdżki. Po kilku minutach kolejka się zatrzymała. Odetchnęłam z ulgą, a kiedy mężczyzna obsługujący kolejkę odpiął nam te wszystkie pasy i tak dalej wyskoczyłam z kolejki. Prawie się przy tym wywróciłam, ale chciałam być jak najdalej od tej maszyny. Usłyszałam śmiech chłopaków.
-To co powtórka?-zapytał Mikey.
-Co?-pisnęłam-Nie ma mowy!-usłyszałam ich chichot.
Rozglądnęłam się wkoło, mimo wczesnej pory, było dużo ludzi. Która jest w ogóle godzina? Wyciągnęłam telefon z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. 14.03 w sumie to nie było tak wcześnie jak mi się wydawało. Do moich uszów docierała muzyka z głośników, szmer, krzyki dzieci, które chciały ubłagać rodziców o kolejne wejście na jakąś atrakcję. To było mi bliskie, w końcu sama nie dawno byłam w ich wieku, zachowywałam się dokładnie tak samo. Wszyscy głośno rozmawiali, uśmiechnęłam się. Z moich myśli wyrwała mnie ręka machająca mi przed nosem. Potrząsnęłam głową, żeby wrócić ''na ziemię''.
-Co?-zapytałam.
-Pytaliśmy gdzie chcesz iść.-powtórzył Ash. Ponownie się rozglądnęłam tym razem szukając nowej atrakcji, która nie będzie przerażająca, mój wzrok zatrzymał się na domu strachów. Miało być nie przerażająco. Zaśmiałam się w głowie ze swojej głupoty. Odwróciłam głowę w drugą stronę, zobaczyłam samochodziki.
-Tam-pokazałam w stronę samochodzików.
-Serio?-zaśmiał się Luke. Wzruszyłam ramionami.-Dobra chodź.-złapał mnie za rękę i splótł nasze palce. Spojrzałam na uścisk zdziwiona, nie spodziewałam się tego. Zanim zdążyłam coś powiedzieć chłopak pociągnął mnie w stronę miejsca, które przed chwilą wskazałam. Każdy z nas zajął samochodzik, po chwili wszyscy się zderzaliśmy i śmialiśmy. Naprawdę się z nimi dobrze bawiłam.
Po samochodzikach pochodziliśmy jeszcze godzinę po wesołym miasteczku, zjedliśmy i musieliśmy jechać, bo do Luke'a zadzwoniła Louise, która twierdziła, że znalazła dla mnie świetną sukienkę i koniecznie ją przymierzyć. Zdziwiłam się że tak nagle dzwoni i mówi, że muszę MUSZĘ przyjechać. Po kilkunastu minutach byliśmy pod jej biurem. Wysiadłam z samochodu i razem chłopakami udałam się do wejścia. Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Calum bez pukania wtargnął do pomieszczenia, byłam trochę zdziwiona jego zachowaniem, ale w końcu to Calum, prawda?
-Hej! Super że tak szybko przyjechaliście. Przywitała nas radośnie.
-Cześć Lou.-odpowiedziałam.
-Nie uwierzysz jakie cudo dla ciebie znalazłam!-krzyknęła i pociągnęła mnie za rękę nawet nie zwracając uwagi na chłopaków. Już po chwili znalazłyśmy się
w drugim pokoju. Zostawiła mnie i podbiegła do stojaka, na którym było zawieszone pełno sukienek. Chwyciła wybrany wieszak i wróciła do mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. Spojrzałam na sukienkę.-I co jak ci się podoba?-zapytała.
-Jest śliczna-uśmiechnęłam się. Szczerze to nie byłam do niej przekonana, podobała mi się i to bardzo, ale miałam wątpliwości.
-Dalej przymierz.-wcisnęła mi w rękę wieszak i popchnęła za jakąś kotarę. Westchnęłam i przebrałam się w sukienkę. Wyszłam zza zasłony i popatrzyłam się pytająco na blondynkę. Ta tylko klasnęła w dłonie.
-Hej i co ta..-do pokoju wszedł Luke, Lou szybko do mnie podbiegła i zasłoniła.
-Wynocha, zobaczycie efekt końcowy.-krzyknęła i kazała wyjść Hemmingsowi. Jaki efekt końcowy?
-Louise co masz na myśli?-zapytałam gdy chłopak już wyszedł.
-No wiesz, trochę mi się nudzi-powiedziała obojętnym głosem.-Więc pomyślałam, ze cie pomaluję zrobię włosy, co ty na to?-zapytała z iskierkami w oczach.
-Lou ale ja myślałam, że tylko mi pokażesz sukienkę i najwyżej każesz ją przymierzyć.
-Oj nie bądź taka.-zaśmiała się i pociągnęła w stronę stołu z kosmetykami. Usadziła mnie na krześle i odwróciła je tyłem do lustra, żebym nie mogła podglądać. Wyglądała na bardzo podekscytowaną, ale ja nie miałam pojęcia o co jej chodzi. Pozwoliłam na to co chciała robić i tak by mnie jakoś przekonała. Po godzinie byłam gotowa pomalowana i miałam zrobioną fryzurę.-Teraz możesz się im pokazać-zaśmiała się i popchnęła mnie w stronę pokoju obok.
-Ale ja się jeszcze nie wiedziałam.-powiedziałam
-To co. Idź już.-wskazała na drzwi. Kiedy zauważyła, ze raczej tego nie zrobię podeszła do mnie i popchnęła mnie do drzwi. Westchnęłam na jej upartość i otworzyłam drzwi wychodząc przez nie. Od razu głowy chłopaków odwróciły się w moją stronę. Popatrzyłam na nich niepewnie, nie odzywali się, było aż tak źle? Zaniepokoiłam się i zaczęłam denerwować. Popatrzyłam na blondynkę.
-Odezwiecie się w końcu?-zapytała i przewróciła oczami.
-Wyglądasz...wooow-pierwszy odezwał się Calum.
-Jest świetnie.-uśmiechnął się Michael.
-Super.-wykrztusił z siebie Ashton. Popatrzyłam oczekująco na Luke'a, nie ukrywam, że na jego opinii zależało mi i to bardzo.
-Ja....woow...muszę na chwilę wyjść.-powiedział i praktycznie wybiegł z pokoju. Co z nimi nie tak? Zaskoczyła mnie jego reakcja, aż tak źle wyglądałam.
-Ja chyba pójdę się już przebrać.-posmutniałam i skierowałam się do pokoju z którego przyszłam.
-Nie!-krzyknął Michael i podszedł do mnie.
-Dlaczego?-zapytałam.
-Bo...-popatrzył błagalnie na chłopaków za nim.
-Musimy już jechać.-krzyknął Ash i razem z Calumem wstał z kanapy. Czy oni wszyscy powariowali? Strasznie dziwnie się zachowują. Kłamią.
-Zajmie mi to tylko chwilkę.-powiedziałam i skierowałam się do pokoju w którym były moje rzeczy. Podbiegł do mnie Calum i złapał za rękę.
-Naprawdę musimy już jechać, weź swoje rzeczy i idziemy.-uśmiechnął się nerwowo.
-Dobra.-poddałam się i spakowałam ciuch, w których przyszłam do torby. Pożegnałam się z Louise i bez słowa wypowiedzianego wyszłam z budynku. Denerwowało mnie to, że coś przede mną ukrywali, widziałam w ich oczach, ze kłamali. Chce znać tego przyczynę i gdzie do jasnej cholerci jest Luke?!
-Izzy...-zaczął Ash. Nie zareagowałam.-Nie bądź na nas zła w tej sukience też wyglądasz pięknie.
-Dobra, już jedźmy gdzie mamy jechać.-powiedziałam i skierowałam się do auta. -Gdzie Luke?
-Nie wiem...-powiedział Calum i rozejrzał się po okolicy.
-Siedzi w aucie.-powiedział Mikey.
-Dlaczego tak wybiegł?-zapytałam cicho.
-Kto go tam wie.-westchnął i wsiadł za kierownicę. Chciałam usiąść z przodu, ale Ash w ostatnim momencie mnie wyprzedził.
-To nie fair!-krzyknęłam.Uśmiechnął się tylko. Calum otworzył mi drzwi i czekał aż wsiądę. Zrobiłam tak i po chwili jechaliśmy już w stronę domu, przynajmniej miałam takie wrażenie. Po 15 minutach byliśmy pod domem 1D. Było spokojnie w salonie świeciło się światło. Michael oparł się o kierownicę niby przypadkiem i zatrąbił. To wszystko było dla mnie mocno podejrzane.
Wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do domu. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do domu, wszędzie była cisza, nie było słychać nawet telewizora. Powoli kierowaliśmy się w stronę salonu. W końcu do niego dotarliśmy.
-Hej Harry już jesteee...-zaniemówiłam salon był totalnie przemeblowany, były serpentyny, balony i światła.
-Niespodzianka!!!-ze wszystkich stron wyskakiwali ludzie, których prawie nie znałam lub w ogóle nie znałam. Byłam strasznie zdziwiona.
-Co to w ogóle ma być?-zapytałam ciągle będąc w szoku.
-Niespodzianka na twoją cześć!-krzyknął Harry i podbiegł mnie przytulić. Popatrzyłam na SOSów.
-Wy!-krzyknęłam.-Dlaczego mi nic nie powiedzieliście?
-Bo nie byłoby niespodzianki!-odpowiedział jakby to było oczywiste Calum. Teraz już rozumiałam to ich dziwne zachowanie! Zaśmiałam się.
-Izzy!!!-usłyszałam moje imię i się odwróciłam
-John!-krzyknęłam i do niego podbiegłam. Przytulił mnie, podniósł lekko do góry i zaczął nas obracać wokół jego osi.
-John przestań-usłyszałam głos mojej przyjaciółki. Ellie! Chłopak odstawił mnie na ziemię i odsunął się na bezpieczną odległość, wiedział co zaraz nastąpi. Wszyscy goście zajęli się już sobą.
-Ellie!!!-zaczęłam piszczeć.
-Izzy!!!-zaczęłyśmy skakać i się przytulać.
-Czy one są normalne?-zapytał Niall.
-Zdecydowanie nie.-odpowiedział mu Louis drapiąc się po głowie.
-Jest jeszcze jedna niespodzianka.-zaśmiał się Liam.
-Ale się spóźnia...-westchnął Harry.
-Nie potrzebuję więcej niespodzianek.-uśmiechnęłam się.
-No i co z tego, chcę, żebyś zapamiętała ten dzień na długo.-zaśmiałam się. Zadzwonił dzwonek do drzwi, usłyszałam go tylko dlatego, że DJ nie zdążył jeszcze puścić muzyki.
-Śmiało biegnij otworzyć.-zaśmiał się mój brat. Popatrzyłam na niego, ale zaczęłam powoli iść w stronę drzwi.
-Ej czekaj pójdę z tobą-zawołał John i po chwili był już obok mnie..
-Kto to może być?-zapytałam.
-Nie mam pojęcia, otwórz.-wskazał na drzwi. Niepewnym krokiem podeszłam do nich i chwyciłam za klamkę, nacisnęłam ją i pociągnęłam drewno w swoją stronę. Byłam ciekawa kto stoi za drzwiami. Kiedy zobaczyłam kto stoi przed mną we własnej osobie po prostu nie mogłam w to uwierzyć, przecież to Justin!
Za każdym razem powtarzałam, ze gdy go w końcu zobaczę to zemdleje, albo rzucę się na niego. Tymczasem stałam jak słup soli i nie potrafiłam nic zrobić. Popatrzyłam na Johna.
-Cześć jestem John.-chłopak przedstawił się i podał mu rękę, zapraszając do środka.
-Ty jesteś Isabella?-zapytał Justin. Chciałam cokolwiek zrobić, ale zaczęło mi się robić ciemno przed oczami...



_______________________________________________________________________

TADA DA! WIEM, ŻE TEN ROZDZIAŁ MIAŁ POJAWIĆ SIĘ TYDZIEŃ TEMU...UPSSS ; D
ZMIENIŁAM ZDANIE, CHCIAŁAM JAK NAJSZYBCIEJ DODAĆ WAM ROZDZIAŁ WIĘC SKOŃCZYŁAM W TAKIM MOMENCIE JESZCZE BĘDZIECIE MUSIAŁY POCZEKAĆ, A TAKI MOMENT IZZY+ZAYN SIE SZYKUJE, ŻE MÓWIĘ WAM! HHAHAHA

JEST JESZCZE JEDNA SPRAWA...
WIEM, ZE TU DUŻO Z WAS LUBI SOSÓW? MAM RACJE? MAM, NIE? CICHO I TAK JĄ MAM.
DO RZECZY, WIĘC MAM JUŻ W ZESZYCIE NAPISANE PARE ROZDZIAŁÓW OPOWIADANIA O LUKE'U, TO NIE BĘDZIE TAKIE POSPOLITE OPOWIADANIE JAK TE...POSTAWIŁAM NA TROCHĘ MROCZNIEJSZY STYL NA POCZĄTKU NIC NIE BĘDZIE NA TO WSKAZYWAŁO, ALE POTEM SIĘ ROZKRĘCI

OPOWIADANIE PISANE BYŁOBY NA WATTPADZIE? (CO WY NA TO?)
NAPISZCIE CO SĄDZICIE O TYM POMYŚLĘ

OCZYWIŚCIE NIE ZANIEDBAM TEGO BLOGA! 

KOCHAM WAS! CZEKAM NA KOMENTARZE ; )

WASZA
~ISABELLA GREEY

















9 komentarzy:

  1. Co do rozdziału... To szału nie ma dupy nie urywa...
    Hahaha żart!
    Jest zajrbiście zajebisty!!
    huhuhuhu !!!
    Zayn postaraj się by Iz ci wybaczyła!

    OdpowiedzUsuń
  2. suuuper !!!!! a kiedy nn?? niemoge sie uz doczekac co bedzie z izzy i z zaynem <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Huhuhuhuhuhuhuhu!! Boże.. w takim momencie skończyłas... zabiję cię !!
    /Muffin

    OdpowiedzUsuń
  4. KURCZE NO!
    NEXT,NEXT,NEXT!
    JESZCZE MI TU PISZESZ,ŻE IZZY/ZAYN MOMEMT SIE SZYKUJE *.*
    MAM JUŻ UMIERAĆ?

    PROSZE,DODAJ NAM NASTEPNY ROZDZIAŁ JAK NAJSZYBCIEJ ♥
    +co do ff o 5sos to jestem jak najbardziej na tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej własnie zaczynam czytać twoje opowidanie,bo zobaczyłam komentarz na moim starym blogu.Jakby co to dalsze rozdziały są dodawane na tym blogu: http://moje-nowe-zycie-w-samotnosci.blogspot.com/ Jest to to samo opowiadanie,piszę Ci to bo podobno historia którą wymyślam ci się podoba.
    "PS"
    Super bohaterowie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, super i jeszcze raz super!!!!!!!!
    Rozdział cudowny, a co do opowiadania o Luke'u to już nie mogę się doczekać.
    I dodawaj szybko nexta, bo chcę przeczytać ten moment Izzy+Zayn ♥♥♥
    http://love-stories-sucks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Faaany jesst . Kiedy nn bo ja już chce moment Zayna i Izzy <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominuję cię do Liebster Award: http://moje-nowe-zycie-w-samotnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń