niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 15 cz 2

CZYTAJ ->KOMENTUJ-> MOTYWUJ ; )

CZEKAM NA KOMENTARZE ; 3



Wyprostowałam nogi i niemal położyłam się na ławce twarzą do słońca. Wspaniały moment, trwał on jednak może z 5 minut. Ktoś zasłonił mi słońce, nic nie powiedziałam, ani nie spojrzałam kto to.
-Czy ty oszalałaś?! Szukam cię i biegam po całym parku jak opętany, wiesz ile ja dzieci wystraszyłem?!-krzyknął Josh, którego poznałam po głosie. Otworzyłam powoli oczy i usiadłam jak człowiek na tej ławce.
-Spokojnie...nie musiałeś mnie szukać.-stwierdziłam.
-Ale chciałem...nie znasz tego miasta bałem się, że się zgubisz.-powiedział.Jaki on troskliwy (wyczuj sarkazm).
-Wiesz już gdzie jestem, więc zmykaj na próbę.
-Tim mnie zastąpi.-uśmiechnął się.
-yhymmm.-mruknęłam tylko.
-Więc co robimy?-zapytał.
-Co robimy?-popatrzyłam na niego-Ja jestem na ciebie zła.-powiedziałam.
-Za co?-zdziwił się.
-Brałeś udział w tym kawale.-wyjaśniłam.
-Oj no weź to tylko niewinny żarcik.-przewrócił oczami.Wzruszyłam tylko ramionami. Chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się na koniec ławki. On się przysunął i w dalszym ciągu chciał mnie przytulić, więc wstałam i usiadłam na ławce obok, ale on też na niej usiadł i ponownie obrał ten sam cel. Po raz kolejny się przesiadłam, tę czynność powtarzałam dopóki nie usiadłam obok jakiegoś chłopaka, który miał na głowie kaptur i czytał gazetę. Serio gazetę. Zorientowałam się, że siedziałam już na ok. 10 ławkach, podczas tego jak 'uciekałam' przed Joshem. Musiało to komicznie wyglądać. Josh nie miał miejsca, żeby usiąść obok mnie więc stanął na przeciwko mnie.
-No chodź...-marudził.
-Nie.-odpowiedziałam krótko.
-Oj no weeeeź...-podszedł do mnie i pociągnął mnie za rękę. Jednak ja zaparłam się nogami o chodnik i nie dął rady mnie podnieść.
-Nie Josh, nigdzie nie idę.-zaśmiałam się.
-Oj...chodź!-znowu zaczął mnie ciągnąć za rękę a ja się zaśmiałam.
-Nie widzisz, że ona nie chce z tobą iść?-powiedział nieznajomy i opuścił gazetę, wtedy okazało się, ze to jest bardzo znajomy mi chłopak. Czy on mnie śledzi czy może ja mam jakiegoś pecha?! Mimowolnie w ciągu sekundy pojawiłam się u boku Josha.
-Ym... Nathan...co ty tu robisz?-zapytałam.
-Siedzę i czytam gazetę.-odpowiedział.
-Fajnie.-uśmiechnęłam się słabo.-wiesz my już pójdziemy.-złapałam Josha za rękę i chciałam iść.
-Poczekaj.-zatrzymał mnie Nate, popatrzyłam na niego pytająco.-Możemy porozmawiać?-właśnie tego pytania się obawiałam. Spojrzałam na nowo poznanego kolegę, który nie rozumiał o co chodzi,  a potem Nathana.-Chciałbym ci wszystko wyjaśnić.-powiedział chłopak. Zgodzić się, czy się nie zgodzić.
-Josh... leć na próbę...
-Ale..-chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
-Idź to jest mój kolega ze szkoły, dawno go nie widziałam.-skłamałam.
-Na pewno?-popatrzył na mnie niepewnie. Pokiwałam głową.-Dobrze-westchnął i odszedł. Oglądał się za siebie dopóki nie zniknął za zakrętem.
-Dziękuje ci, że się zgodziłaś.-powiedział Nathan i wstał z ławki.
-Nie ma za co...-powiedziałam obojętnie.
-Pójdziemy do kawiarni? Znam fajną niedaleko...-zaproponował.
-Okej...-podszedł do mnie i objął mnie ramieniem. Natychmiast zdjęłam jego rękę z siebie i popatrzyłam na niego wymownie. Ruszyliśmy przez park, mniej więcej w połowie drogi, nie mogę dokładnie określić, bo nie wiem gdzie idziemy, Nathan złapał mnie za rękę i splótł nasze palce. Popatrzyłam na nasze dłonie i przypomniały mi się ''dawne'' czasy, zawahałam się ale po chwili wyrwałam rękę z jego objęć.-Po prostu chodźmy ok?-powiedziałam niezbyt przyjaźnie.
-Dobrze-posmutniał.-zaraz będziemy na miejscu.-Do kawiarni szliśmy w ciszy. W końcu po jakichś 5 minutach byliśmy na miejscu, chłopak otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem. Zajęliśmy stolik na końcu kawiarni. Po chwili przyszła kelnerka, do tego momentu nie zamieniliśmy ani słowa.-Bella co zamawiasz?
-Sok pomarańczowy, poproszę.-zwróciłam się do kelnerki i uśmiechnęłam się.
-Poproszę to samo.-powiedział Nathan, kelnerka odeszła, zostaliśmy sami
-Więc...-zaczęłam.-o czym chciałeś porozmawiać?-zapytałam.
-O nas...-powiedziała.
-Nate...nie ma już 'nas'-powiedziałam a on zwiesił głowę.
-Bella wiem, że zawaliłem, to pod twoim domem, z tym nożem.Wiesz, że czasami mnie ponosi.-powiedział załamany. Doskonale to wiedziałam...


                    
Wychodziliśmy z klubu...Nathan pił, ale nie było z nim źle.
Na zewnątrz zobaczyłam mojego dobrego kumpla, którego nie widziałam
już sporo czasu. Jego wzrok napotkał mój i na naszych twarzach pojawiły
się wielkie uśmiechy. Od razu wyrwałam się z objęć mojego chłopaka,
 podbiegłam do Toma i go przytuliłam. Ten podniósł mnie i zaczął nami kręcić
wokół swojej osi. Zaczęłam się śmiać.
-Izzy! Jak ja cię dawno nie widziałem!-krzyknął chłopak.
-Nie moja wina, że wyjechałeś.-szturchnęłam go w ramie, a on się zaśmiał.
-Oj nie wypominaj mi!-uśmiechnął się i znowu mnie przytulił. Po chwili zostałam wyrwana 
z jego objęć, no tak zapomniałam o Nathanie. Chwycił mnie za ramię i odciągnął od
Toma. Przewróciłam oczami. Widziałam zdezorientowane spojrzenie kolegi.
-Tom to Nathan-westchnęłam-mój chłopak-dokończyłam.-Nathan-spojrzałam na niego-to
Tom, mój dobry kolega. Nawet bardzo dobry.-zaśmiałam się. Jednak Nate mocniej ścisnął 
moje ramię, syknęłam z bólu. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Idziemy...-powiedział i zaczął mnie ciągnąć za sobą.
-Nie.-powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku i odeszłam kilka kroków.
-Nie?-zapytał a w jego oczach widziałam złość.
-Chcę pogadać z Tomem...-powiedziałam już mniej pewniej.
-Idziemy!-krzyknął mój chłopak i zaczął iść w moją stronę. Tom natychmiast podbiegł i schował 
mnie za sobą po chwili do niego dołączyli jego kumple. Nathan popatrzył za siebie i gestem
głowy przywołał swoich kumpli. ''Tylko nie to...''-pomyślałam. 
-Tom...-podeszłam do kolegi i chwyciłam go za ramie. Odwrócił się.-Nie warto powiedziałam.
-Ale Bella...-powiedział.
-Ja tylko tak do niej mówię.-warknął Nate.
-Daj mi swój telefon...-powiedziałam. On wyjął z kieszeni urządzenie i mi go podał.
Wpisałam mu swój numer, który niedawno zmieniłam i oddałam mu jego własność.
-Izz!-krzyknął Nathan.
-Zaraz!-warknęłam chociaż wiedziałam, że to nie jest dobry pomysł.-Zadzwoń-powiedziałam do Toma.-Najlepiej jutro to się spotkamy zanim wyjedziesz-uśmiechnęłam się.
-Bella w co ty się wpakowałaś?-zapytał, on też przeciwko Nathanowi.
-W nic...nie jest źle.-powiedziałam.
-Właśnie widzę.-popatrzyłam za siebie i zobaczyłam coraz bardziej 
zdenerwowanego Nate'a.
-Muszę iść.-powiedziałam nerwowo, zaczynałam się bać.
-Pa, trzymaj się.-zamknął mnie w szczelnym uścisku i nie wypuszczał. Zanim się obejrzałam
zostałam oderwana od Toma on leżał a nad nim był Nate. Jeszcze nigdy nie widziałam, 
żeby zaczął się z kimś bić.
-Zostaw go!-krzyknęłam i odciągnęłam mojego chłopaka od Toma.-Przepraszam Tom.-Odwróciłam się i poszłam w stronę samochodu...



-Nie skreślaj mnie-powiedział.
-Jak mam cię nie skreślać? Jak? Zerwałeś ze mną! Nawet nie powiedziałeś dlaczego!-powiedziałam zdenerwowana i opuściłam bezwładnie ręce. Zupełnie nie wiedziałam po co tu z nim przyszłam.
-Jeśli ci wszystko opowiem...zastanowisz się?-popatrzył na mnie z nadzieją. Nie mogłam mu odmówić tym bardziej, że patrzył na mnie z miną zbitego psiaka, wiedział, że to na mnie działa. Ughhh...
-Ymm... dobra przemyślę...zaczynaj.-powiedziałam i w tym momencie kelnerka przyniosła nasze zamówienie, podziękowaliśmy a ona odeszła. Nathan zaczął swoje opowiadanie.
-Więc...Przed dniem, w którym...no wiesz...zerwałem z tobą-zrobił cudzysłów w powietrzu.-Spotkałem się z chłopakami, dlatego nie przyszedłem do ciebie.-pokiwałam głową na znak, że pamiętam.-Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, piliśmy piwo, czyli to co zawsze.-napiłam się soku.-Wtedy pojebany James powiedział, że nie wytrzymałbym bez ciebie nawet 2 tygodni. Nadepną mi na dumę...ja bym nie wytrzymał? No i wtedy założyliśmy się, tak dla zabawy. Następnego dnia zerwałem z tobą...ale to wiesz...-zaśmiał się, żeby rozluźnić atmosferę ale coś mu nie wyszło.-No i potem chodziłem przymulony, nie wytrzymywałem, chciałem do ciebie iść, chłopaki to zauważyli i stwierdzili, że mam już dość i ten zakład jest nieważny. Od razu pobiegłem do twojego domu, ale zobaczyłem tylko jak odjeżdżasz...byłem skołowany, nie wiedziałem o co chodzi, gdzie jedziesz...-przerwał-spanikowałem, pobiegłem do Ell i czekałem aż wróci, ale jak już wróciła to nic mi nie chciała powiedzieć, a do Johna nawet nie szedłem bo wiedziałem, że prędzej da mi w pysk niż coś powie.-uśmiechnęłam się.-hahaha bardzo śmieszne.-zareagował na mój uśmiech. Spoważniałam.-No i wtedy nie wiedziałem co robić...no i Nathan natknął się na ciebie w Londynie od razu do mnie zadzwonił, więc jestem.-dokończył.-Iiii?
-Co?-zapytałam.
-Wybaczasz mi?
-Miałam się zastanowić.-odpowiedziałam.
-Jeszcze tego nie zrobiłaś?-powiedział zdziwiony.
-Nie. Skąd mam mieć pewność, że przez ten tydzień nie spotykałeś się z żadną dziewczyną?
-Ja cię kocham, nigdy bym czegoś takiego nie zrobił!-krzyknął.
-Taaak.-przeciągnęłam. Złapałam za torbę i otwarłam ją żeby wyciągnąć pieniądze Nathan jednak mnie powstrzymał.
-Ja zapłacę.-wyciągnął banknot i położył go na stoliku.Chciał coś powiedzieć, ale przerwał mu dzwoniący telefon, ale to nie był mój telefon. Popatrzyłam na niego, a on popatrzył na mnie. Faktycznie to ode mnie
z torby wydobywała się piosenka, tak przy okazji mówiąc Harry mógłby zmienić dzwonek. Wiedziałam, że to jego telefon, no bo kogo innego? Zapomniałam mu go oddać. Popatrzyłam na wyświetlacz ''Zayn''. Po co on dzwoni? Nie myśląc długo przycisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?-zaczęłam.
-Hej-przywitał się.
-Ty wiesz, że to nie Harry, prawda?-zaśmiałam się,
-No wiem.-odpowiedział.-dzwoniłem do ciebie, ale nie odbierałaś...
-Tak, chyba mi się telefon rozładował.-wyjaśniłam.-Poczekaj chwilkę.-popatrzyłam na Nathana.-Do widzenia Nate.-pożegnałam się z nim.
-Bella poczekaj...tęsknię za tobą.-powiedział.
-Pa Nathan.-powiedziałam i skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych.-Zayn, jestem. Co tam? Po co dzwoniłeś?
-Czy ty spotkałaś się z Nathanem?
-Nooo...ymmm...
-Czy ty zgłupiałaś?-krzyknął.-Josh mówił, że spotkałaś znajomego ze szkoły...
-On jest moim znajomym ze szkoły...-powiedziałam.
-Ughhh...Po tym co on zrobił?-zapytał.
-Poniosło go...-broniłam go jak zwykle.
-Przestań go bronić!-odsunęłam aż słuchawkę od ucha tak krzyknął.
-Oj ok... źle zrobiłam...rozumiem.
-Przepraszam..po prostu się martwię...-wyjaśnił-posłuchaj mam teraz czas, Lou przygotowuje chłopaków na koncert.
-Lou?
-Stylistka, na pewno się polubicie. Więc może poszlibyśmy coś zjeść?
-Taak jasne...Zayn?
-Tak?
-Chyba się zgubiłam to znaczy...jestem koło jakiejś kawiarni...
-Tej obok banku?-rozejrzałam się i faktycznie był bank.
-Tak-odpowiedziałam
-Spokojnie jestem akurat niedaleko-usłyszałam za sobą kroki i się odwróciłam, zobaczyłam Nathana.
-Bella...Ja przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać...-powiedział i zaczął się do mnie zbliżać.
-Nathan? Co ty... nie zbliżaj się.-zaczęłam mówić, ale mnie nie słuchał.
-Ja naprawdę za tobą tęsknię, nie mogę bez ciebie żyć, rozumiesz?-zaczęłam się cofać, miał w oczach coś co mnie przerażało. Kiedy ja robiłam krok do tyłu, on dwa do przodu. Złapał mnie i przyparł do ściany.
-Izzy?!-usłyszałam głos Zayna z telefonu Harry'ego.-Co się dzieje?!-krzyknął.
-Zayn, pomocy!-tylko to zdążyłam krzyknąć, bo Nathan wyrwał mi z ręki telefon.
-Nate...co ty...-nie umiałam się wysłowić, bo on było coraz bliżej. Jego twarz była milimetry od mojej.
-Tęskniłem.-powiedział, z czymś co mnie niepokoiło, w jego oczach. Potem zacząl mnie całować, ale nie delikatnie, tylko tak jakby tego nie robił z 10 lat. Oczywiście nie odwzajemniałam pocałunków, nie jestem głupia. Coraz bardziej zaczynałam się bać Nate'a. Po chwili niekontrolowanie z moich oczu popłnęły łzy.


*Zayn*

To co usłyszałem przez telefon mnie przeraziło. Jak ona mogła być taka głupia, zeby gdziekolwiek z nim iść?
Zacząłem biec, co prawda do tej kawiarni nie było daleko, ale bałem się, ze nie zdążę. Muszę zacząć biegać.

-Przy tej dziewczynie to ci się przyda.-odezwał się mój głos wewnętrzny.

-Wcale nie.-odpowiedziałem sobie w myślach.

-Przyznaj się, że strasznie się o nią martwisz.-czy ja gnębiłem samego siebie?

-Nie!-zaprzeczyłem.

-Zależy ci na niej! 

-To siostra Harry'ego.

-Malik się zakochał, Malik się zakochał.-mój głos w głowie nie dawał mi spokoju.

A co jeśli głosik w mojej głowie ma rację? Co jeśli zakochałem się tak naprawdę? Przecież jakby mi tak bardzo nie zależało to nie biegłbym teraz jak jakiś idiota, potrącając przy tym ludzi.

-Biegłbyś, przecież Harry by cię zabił.-odpowiedział mi głos w głowie.

-Weź się już zamknij!-warknąłem, mam nadzieję, że tylko w myślach.

Nareszcie dobiegałem do celu. Patrzyłem na kawiarnie, nigdzie nie widziałem Izz...W końcu napotkałem jej sylwetkę przypartą do ściany. Ten dupek ją całował i prawie, że obmacywał. Tak to się nie będziemy bawić.-pomyślałem i jeszcze bardziej przyspieszyłem. Po chwili byłem na miejscu. Jak najmocniej mogłem oderwałem tego dupka od Belli i schowałem ją za siebie.
-Znowu twój książę?-zakpił dupek. Tak zdecydowanie to imię do niego pasowało.Usłyszałem szloch Izz.
-Tak to znowu ja. Miło mi cię poznać.-odpowiedziałem.
-Taa dziwka już poszła do następnego.-powiedział Dupek. Już miałem się rzucić na niego z pięściami, ale poczułem jak Izzy przytula się do moich pleców. Byłem pewny, że robiła to dla tego, żeby mnie zatrzymać. Uspokoiłem się i popatrzyłem na Dupka. Stał uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Nie wiem co ona w tobie widziała...-powiedziałem.Izzy stanęła obok mnie.
-Jestem boski.-prychnąłem na te słowa.
-Wcale nie.-odezwała się dziewczyna.-Jesteś pieprzonym frajerem, nie mogę zrozumieć siebie. Dlaczego ja cię broniłam przed moimi znajomymi?! Dlaczego?!-była sfrustrowana.-Byłam idiotką a teraz przejrzałam na oczy.-podeszła do niego i dała mu z liścia na co ja zachichotałem. Byłem z niej dumny, nie była nieśmiała pokazała Dupkowi gdzie jego miejsce. Wróciła do mnie a ja ja od razu przytuliłem..

-Zależy ci na niej-powiedział głos w mojej głowie.

-Tak i to cholernie bardzo.-odpowiedziałem w myślach i jeszcze bardziej przycisnąłem do siebie dziewczynę.





____________________________________________________________________________

Yeah! Skończyłam, napisałam, jestem z siebie dumna  ; D ALE WY MNIE ZASMUCILIŚCIE! POD 14 ROZDZIAŁEM BYŁO 13 KOM A POD 1 CZ 15- SZEŚĆ TO JEST CHYBA JAKAŚ RÓŻNICA PRAWDA?

ZABIERAJCIE SIĘ DO KOMENTOWANIA BO JESTEM CIEKAWA CO O TYM SĄDZICIE! ; )

TAK WGL TO KDSJFKDSBFKDSJBFKDSBJFSBKDJ BO IDĘ NA KONCERT ROOM94 W ŚRODĘ!!! NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ!


TERAZ CALM DOWN ISABELLA ; D TA PISZE SAMA DO SIEBIE BO WIEM, ŻE TEGO NIKT NIE CZYTA ; C




MUCH LOVE! XX

~ISABELLA GREEY








13 komentarzy:

  1. Ja czytam !♥
    Mam tylko jedno zastrzeżenie: czemu taki krótki i czemu taki zaje-super-biaszczo-fajny? No w sumie dwa zastrzeżenia xD
    Kocham
    Zapraszam do mnie http://love-stories-sucks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. a gdzie idziesz na koncert ?
    boże a część akqjeroeutfiwug8iryg8regtrshgnv NAJLEPSZA BOSKA KOCHAM CIEKAWE CZY MALIK WYZNA IZZ ŻE JĄ KOCHA I ONA TEŻ GO POKOCHA I BĘDZIE MMM SŁODKO ♥/WERKA DUPERKA Z ASKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na koncert idę do Rzeszowa ; )

      Usuń
    2. sory że ci spamuje ale nie wiesz może gdzie jeszcze będą mieli koncerty i czy są bilety ?

      Usuń
    3. 25.03 -Wrocław
      26.03-Rzeszów
      27.03-Kraków
      28.03-Katowice
      30.03-Lublin
      31.03-Radom
      01.04-Łódź
      02.04.-Olsztyn

      co do biletów to raczej są, bo można je kupić nawet w dniu koncertu w klubie z tego co wiem ; )

      Usuń
    4. A po ile sa bilety?

      Usuń
  3. Ty wiesz jak nazywa się ta dziewczyna co udziela zdjęć siostrze Hazzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale w zamówieniach u Dani nie napisała imienia i nazwiska więc pomyślałam,że jak by nie wiedziała to bym jej powiedziała :) Acacia udzielała fot głównej bohaterce mojego bloga.

      Usuń
  4. Ja *.* Zayn Zayn Zayn... Ciebie trzeba nauczyć że gdy Izzy Cie przytula to musisz jeszcze bardziej wjebać Nate'owi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. meggaaa! ;p
    czekam na rozwinięcie związku Zayna i Izzy ;33
    zajebiaszczo.!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawaj następny jak najszybciej bo nie wytrzymam!!!

    OdpowiedzUsuń