czwartek, 2 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 8

Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach zapiszcie swoją nazwę TT w zakładce INFORMOWANI


________________________________________________________________________

*Isabella*

Siedziałam w przymierzalni i było mi strasznie wstyd. Teraz sobie coś uświadomiłam...dlaczego ja się bałam? Po co dzwoniłam do Harry'ego? Przecież mimo wszystko James nic by mi nie zrobił, nawet jeśli zabrałby mnie do Nathana...Mimo wszystko był moim chłopakiem, więc na pewno nic by mi nie zrobił. To moja psychika jest wszystkiemu winna, jej nie ogarniesz i zanim coś przemyślisz już dzwonisz. Chłopaki powinni mnie wyśmiać, tak dobrze słyszycie powinni mnie wyśmiać za moje tchórzostwo. Ja boję się własnego cienia, na to wychodzi przez moje zachowanie. Ciągle miałam w głowie to, że przeze mnie może coś się stać Zayn'owi lub Liam'owi ta myśl mnie przerażała. W końcu przebrałam się w znaleziony zestaw, bo stwierdziłam, że i tak chłopaki długo czekają.
Gotowa odsunęłam kotarę, przybrałam uśmiech na twarz i wyszłam do chłopaków.
-I jaaak wyglądam?-okręciłam się chyba ze trzy razy i wtedy mój wzrok padł na Zayn'a, do którego natychmiast podbiegłam.-Co ci się stało?!
-MI?-spytał zdziwiony.
-Ty raczej powinnaś się zapytać tego kolesia, który ledwo mógł ustać na nogach.-Liam popatrzył na niego karcącym wzrokiem.
-Ja się pytam co to jest!-pokazałam na jego usta.
-Moja twarz?-podniósł brwi, bo mnie nie rozumiał.
-Mam na myśl krew...-wyjaśniłam.
-Kurwa...zapomniałem-przejechał dłońmi po twarzy.
-Czekam...-założyłam ręce na biodrach.
-Ślicznie wyglądasz!-próbował zmienić temat.
-Dziękuję, a teraz słucham.-Louis zachichotał.
-Po jaką choo...-spotkałam karcące spojrzenie loczka.-po co zanim poszedłeś?-poprawiłam się szybko.
-Tak jakoś mnie naszło..
-Naszło cię?! Naszło?! Mogło ci się coś stać!
-Jestem cały...-uśmiechnął się.
-No nie, ciebie poje...ty to masz coś z głową wiesz?! Nie mogłeś go zostawić w spokoju? Przecież nic nikomu nie zrobił!-wyrzuciłam w górę ręce w geście frustracji.
-Ale chciał.-bronił się.
-Liam miałeś go pilnować.-powiedziałam z bezsilności.
-On bardzo szybko chodzi, gdy jest zdenerwowany...-odwróciłam się i wróciłam do przymierzalni, wzięłam torebkę i zaczęłam w niej grzebać. Szczotka do włosów, błyszczyk, portfel, tusz do rzęs, puder...gdzie to jest...chusteczki, ale zwykłe...jest! chusteczki nawilżane. Wzięłam je i wróciłam do Zayn'a i chłopaków.
-Proszę, poczęstuj się-wyciągnęłam opakowanie w jego stronę.
-Co to jest?
-Chusteczki nawilżane...-przewróciłam oczami-jak spotkacie fanki to nie możesz mieć krwi na twarzy.
-Dzięki -wziął jedną i wytarł twarz.
-I co jak wyglądam?-powtórzyłam pytanie sprzed paru minut.
-Zajebiście-stwierdził Lou.
-Bardzo  fajnie.-potwierdził Hazza.
-Spoko.-powiedział Niall.
-Bierzemy, wracaj do przymierzalni, zaraz ci coś wybierzemy..
-Może lepiej ja wybiorę?-bałam się ich pomysłów.
-Nie my też chcemy mieć z tego jakąś zabawę-zaśmiał się Zayn.
-Ok.-weszłam niepewnie do kabiny.''Ufam im, ufam im'' powtarzałam sobie w głowie.Przez 5 minut, nic nie dostałam do przymierzenia, zaczęłam myśleć, ze mnie zostawili i sobie poszli.Serio, a tu nagle bo przymierzalni zostało wrzucone, tak WRZUCONE górą 12 sukienek. DWANAŚCIE!
Zostałam nimi zasypana, tak się przestraszyłam, ze prawie się wywróciłam, zaśmiałam się pod nosem ze swojej głupoty. Te sukienki były ohydne. Nie podobały mi się. Przymierzyłam tylko jasną, bez wzorów, ale od razy ją ściągnęłam. Bleee.
Jak tak dalej pójdzie to masakra. najbardziej nie podobała mi się biała w żółte kropki. Ciekawe kto te sukienki wybrał. Może to był Harry, nie chce, żeby ktokolwiek zwracał na mnie uwagę, sprytnie.
-Jest tam ktoś?-ostrożnie wychyliłam głowę, żeby zobaczyć czy ktoś jest, żeby zabrał ode mnie te sukienki.
-Jam jest!-Harry odpowiedział.
-To ty wybrałeś te sukienki prawda?
-Nie podobają ci się?
-Ani trochę, Harry błagam cię wysil się troszkę.
-Ok.Spróbuję.-wziął ode mnie sukienki i odszedł ze spuszczoną głową. Nie chciałam być dla niego wredna, ale po prostu te sukienki bardzo mi się NIE podobały. Jestem okropna? Zaraz pewnie będę miała wyrzuty sumienia. Niech następne sukienki będą lepsze, błagam cię Panie-podniosłam głowę do góry, żeby moje modlitwy zostały wysłuchane i wtedy bum! Dostałam wieszakiem w głowę.
-Ałłłłłł!-pisnęłam.
-Przepraszam!-usłyszałam spanikowany głos blondaska.
-Oby ta sukienka była warta dostania po łbie-warknęłam.
-Też mam taką nadzieję-zachichotał. Wiecie co? Ta sukienka była warta każdej mojej krzywdy.
Może wam się nie podobać, ale po prostu ja kocham takie sukienki, najchętniej to bym kupiła wszystkie z tego rodzaju. W sumie mogłabym, ale...
-Niall KOCHAM CIĘ!-krzyknęłam, miałam w nosie, że pewnie obok w przymierzalniach jest tłum ludzi.
-Awwwww jak fajnie! Ja ciebie też-byłam pewna, że się teraz zarumienił.
-Wiesz co? Leć szukać następnych ty przynajmniej umiesz coś wybrać nie to co Harry...
-Nie ma sprawy już lecę.
Ściągnęłam z siebie sukienkę i powiesiłam ją na wieszaku obok wcześniejszego zestawu. Czekał aż coś spadnie mi na głowę i to dosłownie. Tak długo nie ma ich, więc muszą znaleźć coś mega. Po chwili usłyszałam głos Liam'a
-Uwaga podam ci górą dwie sukienki-jeden normalny.-Po chwili w ręce miałam 2 sukienki.




Obie były śliczne.Pierwsza biała z czarnymi wzorami i paskiem. Od razu ją założyłam, pasowała idealnie. Podziwiam go, jak on ją znalazł?
Jego dziewczyna będzie najszczęśliwsza na świecie.
Druga natomiast była bardziej na co dzień, cała w kwiatki. Miała to coś w sobie, bo od razu się w niej zakochałam.Po prostu była mega! Oby więcej takich sukienek ze strony chłopaków, którzy jeszcze czegoś dla mnie szukali, Harry pewnie stwierdzi, ze nie potrafi nic znaleźć, dlatego nie będzie się fatygował i wróci z niczym.O tak ja znam swojego braciszka, poza tym wiele razy byłam z nim na zakupach. Chciałam już jechać do domu.Miałam jakieś dziwne przeczucie, że coś się stanie i nie będzie to miłe. Chłopcy przynieśli jeszcze kilka sukienek, a Harry i Zayn wrócili już z kupionymi rzeczami...
-Co to jest?-spojrzałam na torby.
-Zobaczysz w domu-odpowiedział Harry.- żeby było jasne to, że tej którą teraz kupiłem nie oddajemy-pogroził mi palcem.
-Postarałeś się?-zapytałam.
-Nie wiem...chyba...może...ty to ocenisz-przewrócił oczami.
-A ty Zayn?-spojrzałam na chłopaka.
-To?-spojrzał na swoją torbę.Ja pokiwałam głową.-to...to jest dla...mojej siostry!
-O fajnie mogę zobaczyć?
-Wiesz cooooo...może później...chodźmy do następnego sklepu.
-Sukienki już mamy więc? Ciuchy na co dzień?-spytał Hazza
-Taa Jeansy, koszulki i inne duperele-skomentował Lou.Poszliśmy, więc do kasy Harry zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. Stwierdziliśmy, ze Lou będzie taszczył torby z sukienkami.Współczułam mu, bo było ich około 7? Chyba tak, mam nadzieję, ze chłopaki nie zbankrutują przez jedno wyjście do galerii. Przeszliśmy parę metrów i już wchodziliśmy do następnego sklepu, w którym spędziliśmy godzinę i tak z paroma innymi. Okazało się, ze jesteśmy w galerii już 5h. NIEŹLE CO NIE?!
-Chłopaki ja padam na twarz.-powiedziałam i oparłam sie o Harry'ego.Wszyscy mięliśmy już pełne torby i było ich mega dużo.
-Jestem głodny-Horan jak zwykle wyskoczył z żarciem, ale tym razem miał racje.Prawdopodobnie wszyscy byli głodni.
-Popieram!-krzyknął Lou.
-Tak chodźmy, chodźmy.Wyprzedziłam ich i szłam do nich przodem, więc szłam tyłem.
-Izz uważaj zaraz na kogoś wpadniesz-zaśmiał się Liam.
-No dobra niech ci będzie-zaśmiałam się, odwracając się wpadłam na kogoś.Podniosłam wzrok i moje serce stanęło, albo przyspieszyło nie mam pojęcia nie zwracałam na to uwagi. Od razu szybko się cofnęłam prosto w ramiona Harry'ego.
-Nathan...-wyszeptałam ledwo słyszalnie.
-Izzy! Jak ja się stęskniłem!-krzyknął mój BYŁY chłopak i chciał mnie przytulić, ale Harry przesunął mnie za siebie. Świetnie teraz widziałam tylko jego plecy.
-NIE. DOTYKAJ. JEJ.-mój braciszek był wściekły...uppps.
-Harry spokojnie.-poklepałam go po plecach.-Czego ode mnie chcesz?-wyszłam zza Harry'ego i zwróciłam się do Nathana.
-Przyjechałem po ciebie.-myślałam, ze zaraz wybuchnę śmiechem.
-Słucham?-parsknęłam śmiechem.-Nigdzie z TOBĄ nie jadę.-podkreśliłam.
-Dlaczego?-czy on serio był takim debilem?
-A dlaczego miałabym jechać?-teraz ja zadałam to pytanie.
-Bo jesteś moją dziewczyną?-teraz to chłopcy za mną parsknęli śmiechem.
-Nie wiem czy pamiętasz taki maciupki szczegół...Nie jestem już twoją dziewczyną.-uśmiechnęłam się uroczo.
-Wiesz, że ja nie chciałem z tobą zerwać.
-Ale to zrobiłeś, ja nie protestowałam.Teraz ty zaakceptuj to, że zaczynam nowe życie i nie zamierzam nigdzie wracać, a jeszcze tym bardziej nie z tobą. Jeśli tego nie zrozumiesz to znaczy, że masz problemy psychiczne.-chłopcy zrobili 'uuuuuu' i słyszałam 'ale mu dogadała'
-Proszę cię, porozmawiaj ze mną, wiesz, że mi na tobie zależy.
-Nie Nathan, chodźcie chłopaki idziemy coś zjeść.
-Błagam Bella-tylko on tak do mnie mówi...zakuło mnie aż coś tam w środku.-jeśli trzeba padnę na kolana.
-Nie rób tego, nie ośmieszaj się.Chłopcy idziemy?-miałam już odchodzić, ale ten dureń naprawdę padł na kolana, ludzie zaczęli się gapić, jak ja tego nienawidzę!-wstawał baranie ludzie się gapią.
-Nie dopóki, ze mną nie porozmawiasz.-podeszłam do niego szybko i złapałam go za ręce, co w sumie nie było łatwe ze względu na 5 toreb w moich dłoniach.
-Proszę cię wstań-pociągnęłam go do góry-nie rób przedstawienia dobrze?-ani drgnął.
-To ja proszę, daj mi drugą szanse.-popatrzyłam na niego, był taki smutny i przygnębiony, już otwierałam usta, żeby powiedzieć, ze mu wybaczam, ale ktoś oderwał mnie od niego i popchnął na kogoś. Okazało się, że to Harry odepchnął mnie do Zayn'a a sam zaczął 'rozmawiać' z Natem, ale tego nie można było nazwać rozmową... Zayn mnie przytulił, co zadziałało na Nathana jak płachta na byka. Wyrwał się do nas, całe szczęście, że Harry go zatrzymał. Wyswobodziłam sie z uścisku mulata i spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, to było jasne, że chciał sprowokować.
-My już lepiej serio pójdziemy zanim policja będzie musiała przyjeżdżać-złapałam brata za rękę i pociągnęłam w stronę jakiejś Pizzerii.
-To jeszcze nie koniec będę o ciebie walczył!-usłyszałam krzyk Nathana z oddali. Na miejscu położyliśmy wszystkie torby z zakupami przy ścianie, a sami zajęliśmy miejsce przy stoliku.
-Co za psychol.-zaśmiał się Loui.-Jak mogłaś z nim chodzić?
-Normalnie...-wzruszyłam ramionami.
-Wybaczyłabyś mu, gdybym cię nie odciągnął., prawda?-zapytał Harry, a ja pokiwałam twierdząco głową.
-Ty Zayn mogłeś sobie darować to przytulanie wiesz?-warknęłam.
-Przepraszam...-spuścił głowę

_______________________________________________________________________________

Hello! Ten rozdział miał pojawić się jeszcze w starym roku, ale ale okazało się, ze jakimś cudem wypadło mi to z głowy po zaczytałam się w innym opowiadaniu mówię wam cudowne jest. Do rzeczy Iza...hahaha

Dodaję wam rozdział miałam na niego mnóstwo, ale to mnóstwo pomysłów i nie mogłam się zdecydować, więc nie dodałam go szybko, do ostatniej chwili myślałam, żeby go usunąć i zacząć od nowa XD Ja głupia.

BYŁABYM MEGA WDZIĘCZNA GDYBYŚCIE ZOSTAWILI KOMENTARZ I ZAPROPONOWALI COŚ OD SIEBIE, BO NIE WIEM CZEGO ODE MNIE OCZEKUJECIE I CZY WAS ZA BARDZO NIE NUDZĘ.

WSTAWIAM WAM PSIAKA TAK DLA MOTYWACJI ; )


KOCHAM WAS! ; * DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU!


~ISABELLA GREEY

.

5 komentarzy:

  1. Rozdział bardzo fajny i nie musisz nic zmieniać

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominuję cię do The Versatile Blogger Award więcej szczegółów na moim blogu: http://impossiblestoryab1d.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. pracuję nad nim, ale jak zwykle mam wątpliwości xD

      Usuń
    2. Radzę rób wszystko na spontana zawsze pomaga :)

      Usuń