wtorek, 17 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 7

Jeśli chcecie być INFORMOWANI wchodźcie w zakładkę 'Informowani'' i zostawiacie swoje NICKI Z TT ; )

_____________________________________________________________________


*Następny dzień*



Co mogę powiedzieć? Wczorajszy wieczór był naprawdę bardzo przyjemny. Chłopcy nie wypytywali o nic, jeszcze nie czułam się całkiem swobodnie w ich obecności, ale nie ma się co dziwić, bo znam ich jeden dzień. Louis i Niall są bardzo zabawni, Liam jest opiekuńczy i wygląda na najodpowiedzialniejszego. Harry? Chciał, żeby ten wieczór był spokojny i ułożony, ale coś nie wyszło. Lou i Niall zaczęli się tak wygłupiać, że po chwili Harry do nich dołączył. Zayn? Wydaje się tajemniczy i poważny, ale może to tylko pozory? Tego akurat dowiem się w przyszłości.


Ten dzień nie zapowiadał się najlepiej, bo chłopcy chyba naprawdę chcieli jechać na te zakupy. Pewnie pomyślicie: co za idiotka nie chce iść na duże zakupy, za które ona nie będzie płacić?
Ja lubię zakupy, nawet kocham, ale po co ciągnąć za sobą wszystkich członków tego znanego zespołu? Harry w zupełności by wystarczył i tak byłoby wokół niego mega szum.

1D chyba miało dokładnie obmyślany dzień, bo Harry obudził mnie o 9 rano, a dla mnie to mega wcześnie, biorąc pod uwagę, że poszliśmy spać po 2 w nocy, a dla takiego śpiocha jak ja 7 godz snu to o wiele za mało... 


Ale wracając po tym jak mój braciszek mnie obudził powiedziałam mu, że już wstaję. Kiedy wyszedł z powrotem zamknęłam oczy i poszłam spać. Po jakiejś godzinie do mojego pokoju znowu ktoś wszedł nie pukając (to skandal). Usłyszałam kroki na schodkach prowadzących do mojego łóżka. Jednak moje powieki były tak ciężkie, że nie mogłam ich podnieść. Ktoś westchnął i zaczął.
-Nieładnie...nieładnie...-niemal mogłam sobie wyobrazić jak Zayn (rozpoznałam go po głosie) kręci z niezadowolenia głową.-Harry prosił, żebym zobaczył czy wszystko w porządku, bo długo nie schodziłaś...ale widzę, że nic ci nie jest...-jakby mówił do ściany nie miałam nawet chęci, żeby coś mruknąć, trudno może sobie pójdzie.
-Co ja mam z tobą zrobić?
-Idź sobie-mruknęłam w poduszkę.
-Mamy plany ją ten dzień wiesz?
Cieszę się a teraz daj mi spać-powiedziałam i obróciłam się do niego tyłem.
-Czy ty mnie ignorujesz?-spytał rozbawiony.
-Próbuję, ale mi to uniemożliwiasz swoim gadaniem.
-Wstawaj!
-Nie, a teraz proszę wyjdź z mojego pokoju, bo wchodząc do niego nawet nie zapukałeś. Co gdybym akurat się przebierała?!-zapytałam wkurzona.
-Miałbym fajny widok-uśmiechnął się zadziornie, na co zarumieniłam się.
-wypad!!! -Krzyknęłam i wskazałam na drzwi.
- A wstaniesz? -Zaśmiał się.
-Nie -powiedziałam stanowczo.
-To nie pójdę... Proste i logiczne... -Powiedział i usiadł na łóżku na MOIM ŁÓŻKU! Co on sobie wyobrażał?!
-Spadaj! Idź sobie-zepchnęłam go z łóżka tak, że wstał. Potem sama wygramoliłam się z łóżka zaczęłam pchać go w stronę wyjścia. On się odwrócił i zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Fiu,fiu -zagwizdał -fajna piżamka -całkiem zapomniałam, że miałam na sobie tylko moją ulubioną bluzkę z krótkim rękawem, która ledwie zasłaniała mi tyłek. Już całkiem zaczerwieniona wypchnęłam go za drzwi. Jego jedyną reakcją był śmiech, który usłyszałam zza drzwi. Zażenowana zsunęłam się po drzwiach na podłogę...  Zajebisty początek dnia.
Z drugiej strony okazało się, że Zayn nie jest sztywniakiem.


Już całkiem rozbudzona stwierdziłam, że już nie dam rady zasnąć ...'Dzięki Zayn'-pomyślałam sarkastycznie i powędrowałam do garderoby. Wybrałam sukienkę--------------------->
i poszłam do łazienki, tam wykonałam poranne czynności. Popatrzyłam w lustro i z ulgą stwierdziłam, że mogę już się komuś pokazać, bez obawy, że go przestraszę.Popatrzyłam na godzinę w telefonie i okazało się, że wyrobiłam się w pół godziny. Miałam nadzieję, że Harry nie będzie na mnie zły, że od razu nie wstałam.
Modliłam się w duchu, żeby Zayn nie zaczął tematu mojej piżamy, którą swoją drogą powinnam zmienić. Po pokonaniu schodów dotarłam do kuchni, gdzie siedzieli Harry i Malik.
-Cześć-przywitałam się.
-Hej-odpowiedział mój brat.
-Siema-powiedział Zayn.
-Nie mówiłam do ciebie -pokazałam mu język. Tak wiem to bardzo dojrzałe...ale nie mogłam się powstrzymać.
-Już się zdążyliście pokłócić? -przewrócił oczami.
-My? Pfffff no co ty! -Odpowiedział mu Zayn.
-Izzy?
-Nic się nie stało Harry, potwierdzam słowa tego obok ciebie-wskazałam na Malika.
-Powiedzmy, że wam wierzę...gotowa?
-A śniadanie? Podobno to najważniejszy posiłek dnia?-nie chciało mi się jechać na zakupy.
-Proszę bardzo-wyciągnął zza pleców talerz z kanapkami.
-Dziękuję! -usiadłam na kolanach brata i zaczęłam jeść.
Z minuty na minutę jadłam coraz wolniej. Widziałam na twarzy mojego brata i jego kolegi zniecierpliwienie.
-Izzzzzzzzz?-przewróciłam oczami. Stwierdziłam, że będę miła i już skończę.
-Niech wam będzie -westchnęłam.Harry z radości gwałtownie poderwał się na nogi przez to prawie wylądowałam dupą na podłodze -ejjjjjj!!!
-Przepraszam, to było niechcący-uśmiechnął się z miną niewiniątka.
-Niechcący... jasne-mruknęłam.
-Jedziemy już?-do kuchni wszedł znudzony Horan, gdy mnie zobaczył zatrzymał się i stał jak słup soli, gapiąc się na mnie. Lekko się speszyłam, więc spuściłam wzrok na buty. Usłyszałam chrząknięcie Harry'ego.
-Niall zobaczyłeś ducha czy moją siostrę? -Zaśmiał się.
-Sądzę, że to twoja siostra -odpowiedział.
-To dlaczego tak się na nią patrzysz?
-Bo bardzo ładnie wygląda? -Czułam, że się zaczynam rumienić.
-Dobra nieważne, powiedz chłopakom, żeby zbierali dupy, bo zaraz jedziemy. -Niall pokiwał głową i wyszedł z kuchni.
-Ktoś tu komuś wpadł w oko...-powiedział Harry na co popatrzyłam na niego morderczym wzrokiem.
-Hmmm...wiesz chciałabym poznać twoją dziewczynę,mogę?-zapytałam złośliwie.
-Przecież doskonale wiesz, że nie mam dziewczyny.
-Chyba czas byś to zmienił...prawda? -Zapytałam-a tak z innej beczki, który z was ma dziewczynę? -Popatrzyłam na nich-Zayn?
-Nie mam...to takie smutne i dołujące -udawał, że płacze -przytulisz mnie? -rozłożył ręce.
-Oczywiście, że cię przytulę Zaynuś! -Harry krzyknął, podbiegł do niego, usiadł mu na kolanach i zaczął przytulać z całej siły.
-Nie mówiłem do ciebie baranie!-krzyknął Zayn i strącił go z siebie.Do kuchni akurat przyszła reszta.
-Harry co ty odwalasz? Czemu siedzisz a w zasadzie leżysz na podłodze?-spytał zdziwiony Louis.
-Tak jakoś mnie naszło na siedzenie na podłodze, coś ci nie pasuje? -warknął
-Stary luzik jeśli chcesz mogę posiedzieć z tobą-podniósł ręce w obronie i chciał już siadać, ale Hazza go powstrzymał.
-Ogarnij się Lou!-wstał -i jak wszyscy gotowi? Możemy w końcu jechać?-wszyscy przytaknęli. -Izzy...może założyłabyś zwykłe jeansy? -Przewróciłam oczami.
-Dlaczego brzydko wyglądam? -popatrzyłam na mój strój.
-Nie, skąd... yy..ee..yy-zaczął się jąkać
- Czyli możemy już jechać.-Przerwałam mu .-Chodźcie chłopcy, a Hazza jeśli nie chce to nie musi jechać -powiedziałam i udałam się w stronę drzwi. Za mną słyszałam tylko chichoty i naśmiewanie z Harry'ego, który szedł powoli gdzieś tam z tyłu.
-Kto będzie prowadził? -Spytałam, gdy byliśmy już na zewnątrz.
-Niall... chyba -odpowiedział Li
-Zgodnie z prawem raczej się nie zmieścimy...więc co robimy?-zapytał Zayn
-Isabella usiądzie mi na kolanach -powiedział mój brat.
-O nieeeeee....ja usiądę z przodu koło kierowcy... Mogę? -Popatrzyłam na nich proszącym wzrokiem i z miną zbitego pieska.
-Chyba żartujesz, my mamy się gnieździć z tyłu, podczas gdy małolata, czyli ty będzie siedzieć wygodnie obok kierowcy?-zapytał Zayn. -Nie ma mowy,.
-Harry... -popatrzyłam ja brata -proooooosze?-wiedziałam, że się zgodzi to była tylko kwestia czasu.
-Dobra wskakuj-westchnął pokonany. Podskoczyłam z radości i wsiadłam do samochodu obok Niall'a. Przez szybę przyglądaliśmy się rozmowie chłopaków, a raczej kłótnie..
-Wywołałaś konflikt...-zaśmiał się blondyn.
-Jaki konflikt? -Zapytałam.
-Nie wiedzą, który ma usiąść na kolanach którego-zachichotał.
-To może ją jednak... -Wskazałam na grupkę na zewnątrz.
-Nie! No co ty! Wiesz jaki będzie ubaw? -Zaśmiał się.
-Ale Harry będzie zły...-spuściłam głowę.
-No i co z tego?-popatrzył na mnie. -od razu mu przejdzie. On nie umie się na ciebie gniewać. -Uśmiechnął się ponownie. Był naprawdę miły i przyjazny, fajnie się z nim gadało.
-Skoro tak mówisz... -Uśmiechnęłam się do niego.
-O patrz! Już idą.-wskazał za okno-Harry nie wygląda mi na zadowolonego! -Zaśmiał się.Drzwi po obu stronach pojazdu otworzyły się.Za Niall'em usiadł Zayn, na środku Liam, a obok niego usiadł Louis, czyli Harry będzie siedział na kolanach Lou, cóż trochę gejowskie, ale ja osobiście jakoś przeżyję. Razem z Niall'em zachichotaliśmy ma widok obrażonego Harry'ego z założonymi rękami. Ruszyliśmy. Niall cały czas miał na twarzy szeroki uśmiech. Był taaaaki słodki! Znowu popatrzyłam do tyłu na Harry'ego i się zaśmiałam.
-I co się tak śmiejesz?!-warknął na mnie! Był zły i to bardzo.Na mnie! Popatrzyłam zdziwiona, ale też przerażona, on nigdy tak na mnie nie naskoczył! Liam go walnął łokciem w brzuch, a ja odwróciłam głowę z powrotem w przód i patrzyłam tępo przed siebie.
-Ymm Izzy? Isabella...-Harry chciał zwrócić moją uwagę, ale szczerze? Wolałam go olać i tak zrobiłam. Z torebki wyjęłam telefon i słuchawki, oczywiście pod czas tego cały czas coś mnie mówił, ale go nie słuchałam. Tak wiem to takie dorosłe...Wsadziłam słuchawki do uszu i puściłam playlistę z piosenkami Justina Biebera(kocham go!). Widziałam jak Nialler przysłuchuje się temu co słucham, miałam w nosie czy mnie wyśmieje. Zbliżaliśmy się do centrum handlowego. Wyciągnęłam jedną słuchawkę i powiedziałam do Niall'a, gdy już szukał miejsca parkingowego:
-Wysadź mnie tutaj, poczekam na was w środku będziecie szli za mną, żeby nikt mnie z wami nie widział jak już was rozpoznają...-ich przebrania nie były dobre to, że założyli bluzy z kapturami i okulary przeciwsłoneczne jakoś ich specjalnie nie chroniło, prawdziwa fanka, sorki DIRECTIONER od razu ich pozna ja na pewno wszędzie poznałabym Justina.
-Dlaczego sądzisz, że nas poznają? Nasze przebrania są świetne! -powiedział od razu Malik.
-Widziałeś się w lustrze? Od razu widać, że to wy-przewróciłam oczami.
-Zakład?-Mulat wystawił do mnie rękę wahałam się.
-A o co?-spytałam podejrzliwie.
-Jeśli ja wygram... -Udawał, że się zastanawia chodź od razu wiedziałam, że wszystko ma przemyślane.-jeśli wygram będziesz tańczyła że mną całą dyskotekę-mój brat popatrzył na niego i jeśli wzrok mógłby zabijać Zayn leżałby martwy, ja miałam w głowie pytanie:o jaką kurwa dyskotekę mu chodziło?!
-A jeśli ja wygram? -spytałam spokojnie.
-Przez cały, calutki rok szkolny będę woził cię do szkoły-postanowiłam jeszcze coś zyskać.
-I będziesz robił mi kanapki do szkoły i rano śniadania-dodałam.
-To ja też coś sobie dodam. Jeśli wygram przetańczysz ze mną całą dyskotekę i we wszystkie soboty do końca twojego roku szkolnego będziesz przynosić mi śniadanie do łóżka!-uśmiechnął się. Gdyby nie to, że byłam pewna, że wygram to bym się nie zgodziła.
-Zgoda! -podałam mu rękę.
-Harry przetnij!-nakazał czarnowłosy .
-Jesteś pewna?-popatrzył na mnie zielonooki, odwróciłam wzrok i kiwnęłam głową. Harry 'przeciął' i zakład był ważny. Byłam pewna, że wygram po prostu to czułam. Niall zatrzymał auto, a ja szybko wysiadłam. Poprawiłam sukienkę oraz włosy i ruszyłam do galerii. Na przeciwko wejścia zobaczyłam wolną ławkę, nie myśląc od razu ruszyłam w jej stronę. Usiadłam na ławce i założyłam nogę na nogę. Czekałam i czekałam, a moja cierpliwość powoli się kończyła, ile można parkować samochód?! Popatrzyłam na wyświetlacz, no świetnie czekam już 10 minut! Rozglądnęłam się i spotkałam spojrzenia kilku chłopaków, no świetnie! Owszem schlebiało mi to, ale chciałam, żeby ci wariaci już przyszli. Zaczynałam się  martwić.
-Cześć! Mogę się dosiąść?-rozmyślania przerwał mi głos jakiegoś chłopaka. No zajebiście! Powoli popatrzyłam kto to do mnie mówi. Prawie dostałam zawału! To był James! Kolega w sumie przyjaciel mojego byłego! Od razu spuściłam głowę.
-Ta jasne. -Odpowiedziałam zmienionym głosem modląc się, żeby mnie nie poznał.
-Czekasz na kogoś?-czy on nie mógł siedzieć cicho i się nie odzywać?
-Tak... -odpowiedziałam niepewnie.
-Tak w ogóle jestem James, a ty?-przecież nie mogłam mu powiedzieć, bo od razu by się skapnął! Popatrzyłam na komórkę i udałam, że dostałam sms-a
-Bardzo przepraszam, ale dostałam wiadomość i muszę iść -nie patrząc na niego wstałam i bez pożegnania, szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Skoro James tu jest to Nate pewnie też...dziwne, że jego kumpel mnie nie poznał. To tylko idzie na moją korzyść. Odblokowałam telefon i wybrałam numer Harry'ego mimo tego, że byłam na niego zła, martwiłam się. Odebrał po kilku sygnałach.
-Halo Izzy?
-Ha..Harry gdzie jesteście?-zająknęłam się.
-Jeszcze szukamy miejsca. Stało się coś?-popatrzyłam za siebie i chyba to był błąd, bo zobaczyłam Jamesa, który zbliżał się do mnie. Czyli poznał mnie od razu, ale nie chciał spłoszyć!
-Harry nie panikuj czy coś-próbowałam zachować spokój, ale nie wychodziło mi to-spotkałam kumpla Nathana i on udawał, że mnie nie poznał, ale teraz mnie śledzi!-spanikowałam.
-Co?! Słuchaj wejdź do jakiegoś sklepu i wyjdź szybko drugą stroną spróbuj go zgubić. Niall zatrzymaj się! Zayn szybko wyskakuj i biegnij do galerii -wydawał szybko polecenia -biegnij w stronę Starbucksa-usłyszałam trzask drzwi, czyli Zayn już biegł. -Izzy słuchasz?
-Tak!
- Wejdź do jakiegoś sklepu i spróbij go zgubić, a jeśli się nie uda idź szybkim tempem do Starbucksa tam będzie Zayn!
-Ok!
-My zaraz będziemy! Niall szybciej!-wrzasnął na biednego blondasa.Rozłączył się. Ja robiłam tak jak mi kazał. Najpierw dla pewności zerknęłam za siebie, on był coraz bliżej! Nie zastanawiając się dłużej weszłam do jakiegoś sklepu, w którym od razu zobaczyłam śliczną spódniczkę normalnie mówiła:'Kup mnie! Kup!' nie teraz Izzy! Skarciłam się. Otrząsnęłam się i szybkim krokiem przeszłam cały sklep i wyszłam z drugiej strony.
Odwróciłam się, stał pośrodku sklepu i rozglądał się po całym pomieszczeniu. Nasze spojrzenia się spotkały, od razu ruszył moim śladem, a ja coraz szybciej zamierzałam do umówionej kawiarni. Cholernie się bałam, gdyby nie miał mnie znaleźć i przyprowadzić Nate'owi dałby sobie spokój i nie trudziłby się. Serce kołatało mi w piersi i zaczęłam się bać, że zaraz wyskoczy. Znów się obróciłam, był daleko, ale zaczynał biec to niedobrze. Jak mnie złapie to już koniec. Niemalże biegnąc pokonywałam kolejne metry. Nareszcie zobaczyłam kawiarnie, ale nie widziałam Zayn'a. W moich oczach gromadziły się łzy, nie możecie sobie nawet wyobrazić jak bardzo się bałam, nogi stawały się jak z waty, ręce pociły, a serce nawet na chwilę nie zwalniało. Zayn kurwa gdzie ty jesteś?!-ciągle zadawałam sobie to pytanie w głowie. Nareszcie go zobaczyłam, akurat dobiegał do wejścia kawiarni, odetchnęłam z ulgą. Teraz już na pewno byłam bezpieczna. Jeszcze bardziej przyspieszyłam. Czułam się jak w jakimś horrorze główną bohaterkę goni potwór, a ona chce mu uciec. Co za podobieństwo prawda?
Już tylko parę metrów dzieliło mnie od Malika. On jednak jeszcze mnie nie zauważył i rozglądał się na boki. Dobiegłam do niego, od razu się do niego przytuliłam za nim zdążył coś powiedzieć. Objął mnie ramionami, mocno do siebie przyciągając.
-Ciii dorwę tego chuja, daleko  jeszcze nie poszedł-poczułam, że napinają mu się mięśnie.-usiądź na ławce-podniosłam głowę -płaczesz?! No co ty? -Pogłaskał mnie po plecach.
-Wiesz jak się bałam? Nigdy więcej bez WAS nie idę-stwierdziłam.
- I słusznie -uśmiechnął się. Zaczęłam chlipać, nie mogłam się uspokoić, za dużo emocji. -O Harry biegnie z chłopakami!-po chwili obok nas pojawili się chłopcy.Mój brat odebrał mnie z objęć Mulata i zamknął w szczelnym uścisku.
-Wszystko w porządku? Zrobił ci coś? Jak ja mogłem pozwolić, żebyś czekała tu sama?! Jakim byłem debilem!-potok słów wylewał się z jego ust. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Nagle Zayn powiedział, że musi coś załatwić i ruszył przed siebie gapiąc się w jeden punkt. Po jego zachowaniu można było stwierdzić, że kogoś zobaczył, a ja chyba już wiem kogo...
-Liam proszę idź za nim, bo zrobi coś głupiego. -Chłopak od razu mnie posłuchał i ruszył śladem czarnowłosego.
-Przepraszam, że zrobiłam taki alarm, nie powinnam w ogóle dzwonić. -Spuściłam wzrok z chłopców.
-Bardzo dobrze, że zadzwoniłaś!-powiedział mój brat.
-Dokładnie, nie wiadomo czego od ciebie chciał ten psychol-stwierdził Lou
-Harry...boję się...
-Już po wszystkim nie masz się czego bać-uśmiechnął się.
-A co z Zayn'em?
-Boisz się o Zayn'a?-uśmiechnął się, ale dziwnie, jakby coś spekulował, czyli jak zwykle.
-Wiesz w sumie mnie uratował, więc powinnam się o niego martwić, prawda?
-W sumie... Liam za nim poszedł nie zrobi nic głupiego, chyba, że tamten go sprowokuje. -Otworzyłam szerzej oczy jeszcze bardziej przerażona. James to mistrz prowokacji! Może nie widywałam go zbyt często, ale podczas paru spotkań sprowokował Nathana bardzo dużo razy, nie wyszło mu to na dobre, bo oberwał kilka razy. -Spokojnie, żartowałem, poza tym to Zayn on umie się bić-pocieszał mnie.
-Wiesz może co od ciebie chciał ten świrus? -Spytał Lou.
-Nie powiedział. Myślę, że Nate też gdzieś tu jest, pewnie mnie szukają...
-Skąd mogli wiedzieć że tu jesteś?-blondyn wyraźnie się zdziwił.
-Po prostu... Łud szczęścia... -Stwierdziłam. Jak inaczej wytłumaczyć to, że wchodzę do galerii i spotykam kumpla mojego byłego? Nie mogli nas śledzić, bo nie wiedzieli gdzie mieszkam, ani z kim. Poza tym nie wychodziłam z domu odkąd tu przyjechałam.
-Jeśli chcesz możemy wrócić do domu. -Harry powiedział do mnie z troską.
-No co ty?! Wiesz jaką fajną spódnicę znalazłam?!-zaśmiał się.
-Kiedy zdążyłaś ją zobaczyć przecież uciekałaś...-Louis podrapał się po głowie.
-Miałam oczy szeroko otwarte -wzruszyłam ramionami.
-Kobiety...-mruknął po nosem Nialler i pokręcił z niedowierzaniem głową.
Udałam, że tego nie słyszałam. Po tym jak poszłam się ogarnąć do łazienki i wróciłam jak nowa, zaczęliśmy iść w stronę sklepu, w którym widziałam to cudo. Martwiłam się jednak i Liam'a i Zayn'a.


*********Zayn************

No kurwa nie wytrzymam! Urwę jaja temu kolesiowi! Gdy zobaczyłem, że Izz płaczę to już wiedziałem, że tak  tego nie zostawię. Dlaczego tak się tym przejąłem-spytacie. Kurwa! Sam nie wiem! Od razu mówię:NIE ZAKOCHAŁEM SIĘ! Traktuję ją TYLKO jak siostrę. Jestem pewny, że gdyby taka sytuacja przytrafiła się mojej siostrze to zrobiłbym tak samo. Harry przebiegł z chłopakami, a ja akurat spotkałem spojrzenie tego chuja, który gonił Izzy. Wtedy to już nie mogłem się powstrzymać i stwierdziłem, że go dorwę. Oddałem Izz w ręce jej brata, sam ruszyłem za tym gnojem. Wszystko się we mnie gotowało, ani na chwilę nie spuszczałem wzroku z chłopaka, który nawet nie był świadomy, że ma wpierdol. Szedł do wyjścia, to nawet lepiej i to o wiele. W myślach już miałem scenę, w której biję go w twarz, po co się ograniczać? Oberwie wszędzie gdzie to tylko możliwe. Chyba coś ze mną nie tak...nigdy się tak nie nakręcałem! Wyszliśmy.Dłużej nie czekałem. Popchnąłem go na ścianę budynku i obróciłem twarzą w moją stronę.
-łooooł łooooł -zaczął podnosić ręce w obronnym geście-Stary o co ci chodzi?! -zapytał mnie.
-Bo kurwa jakbyś nie wiedział! -Przewróciłem oczami.
-No ja pierdole! Nie wiem o co ci chodzi! Możesz mnie puścić?
-Najpierw odpowiedz mi na pytanie: Dlaczego goniłeś Isabellę?-próbowałem być spokojny.
-Nadal nie mam pojęcia o co ci biega stary-zgrywał się.
-Dobrze ci radzę gnoju odpowiedz!
-A co się tak nią przejmujesz?-zapytał z prowokującym uśmieszkiem.- Dała ci dupy i już wielka miłość?-zaśmiał mi się w twarz. No teraz to sobie zasłużył prawda? Zanim odpowiedziałem sobie na to pytanie koleś dostał z dyńki w głowę.
-Ja pierdole koleś!-złapał się za głowę.- To dziewczyna mojego kumpla, która tak jakby uciekła!
-Wcale nie uciekła i przede wszystkim jego BYŁA dziewczyna, bo już ze sobą nie są.
-Stary widziałeś jak ona zajebiście wygląda?! Nathan nie odpuści takiej dupy! Zwłaszcza, że jeszcze jej nie przeleciał!-no kurwa on sam sobie jest winny! Nie myśląc zamachnąłem się i dostał z całej siły w nos, coś chrupło...uuuups?
-Grzeczniej!-krzyknąłem.
-Dobra!-złapał się za miejsce, w które uderzyłem.-nie wiem co ty byś mi zrobił gdybym ją złapał.
-Uwierz nie chcesz wiedzieć. Zbierali by cię z chodnika do worka.-nic nie powiedział, ani się nie ruszył. Ciekawe o czym myślał. Znowu złapałem go i przycisnąłem do ściany.
-Koleś bo w końcu się wkurwie i ci oddam!-zacząłem się śmiać. Usłyszałem, że ktoś mnie woła, więc się odwróciłem. Wtedy ten kutas to wykorzystał i uderzył mnie. Kurwa. Złapałem się za usta, nie było źle przeciął mi tylko warge. -A nie mówiłem?-zaśmiał się. Wkurwił mnie, więc cóż znowu sam sobie był winien. Ponownie go uderzyłem, ale wtedy ktoś złapał mnie i od niego odciągnął.
-Zayn cholera co ty robisz! Zwracasz uwagę ludzi! Chcesz wygrać ten zakład czy nie? -tu miał niestety rację, zmniejszam swoje szanse na wygraną.
-Jeszcze jedno pytanie do tego skurwiela. Jesteś tu sam czy z Nathanem?-zwróciłem się do Jamesa.
-Sam... Miałem się tylko pokręcić. A tu proszę! Co za szczęście!-muszę przyznać, że nie źle mu się dostało.
-Przekaż swojemu koledze, żeby lepiej się tu nie pokazywał!-warknąłem.
-To nie ode mnie zależy, poza tym już ci mówiłem, że on nie odpuści.
-Idź już!-wstrząsnąłem. -O! Powiedz swojemu koledze, że gdy wygram zakład jego BYŁA dziewczyna przetańczy że mną całą, calutką noc-uśmiechnąłem się prowokująco.
-Na pewno się ucieszy-powiedział z sarkazmem i poszedł sobie.


******Liam*******


Muszę przyznać, że Malik strasznie szybko chodzi. Szedłem za nim krok w krok, ale w pewnym momencie zagapiłem się i straciłem go z oczu! Nerwowo rozglądałem się we wszystkie strony, ale Zayn'a jak nie było, tak nie było. Popatrzyłem przez szybę i zobaczyłem dwóch chłopaków jeden trzymał drugiego. Rozpoznałem Zayn'a, więc prawie biegnąc pokonywałem tłumy ludzi, w końcu dotarłem do miejsca zdarzenia i wołałem mojego kolegę. Okazało się, że to nie było dobrym posunięciem, bo przeze mnie oberwał. Z resztą należało mu się za swoją głupotę. Podbiegłem do nich u złapałem Zayn'a, żeby nie zrobił czegoś głupiego, okej już zrobił, ale moja wina, że tak szybko chodzi, gdy jest wkurwiony?
James sobie poszedł, wiedziałem, że to dopiero początek kłopotów. Z powrotem
Razem z Zayn'em weszliśmy z powrotem do galerii, stwierdziłem, że trzeba zadzwonić do reszty, bo w tym tłumie na pewno ich nie znajdziemy. Wybrałem numer Niall'a i czekałem aż odbierze, co trwało dość długo, bo odebrał dopiero po 6 sygnałach.
-Siemka!-przywitał mnie wesoło.
-Ta cześć...-niedawno go wiedziałem.,więc po co się witać?-gdzie jesteście?-zapytałem.
-W sklepie...- co za szczyt inteligencji.
-A dokładniej?-przewróciłem oczami.
-W tym obok sportowego-fajne szczegóły.
-ok, powiedzmy, że wiem, o który chodzi -westchnąłem. -Niedługo będziemy-rozłączyłem się.
-I co? Gdzie są?-spytał Malik.
-Obok sportowego...
-Którego?
-Rozmawiałem z Niall'em...
-To wszystko tłumaczy...-ruszyliśmy naprzód, nie wiedząc dokładnie dokąd. Zaglądaliśmy do każdego sklepu, który znajdował się w promieniu sklepu sportowego. W końcu po 10 minutach zobaczyliśmy naszych przyjaciół. Pierwszy przywitał się Niall.
-Co tak długo?
-Bo nie umiesz podawać swojej lokalizacji! -Warknął Zayn.
-Daj spokój..-uspokoiłem go.

_________________________________________________________________________

HEJKA! MAM DOBRE WIADOMOŚCI! ; )
OTÓŻ ODZYSKAŁAM NETA! ROZDZIAŁY BĘDĄ SIĘ SZYBCIEJ PISAŁY I WGL BĘDZIE FAJNIE XD. WIĘKSZOŚĆ TEGO ROZDZIAŁU BYŁA PISANA JESZCZE NA KOMÓRCE WIĘC ZA WSZELKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM.

WEDŁUG MNIE TEN ROZDZIAŁ NIE POWALA NA KOLANA, Z RESZTĄ ŻADEN NIE BĘDZIE POWALAŁ, BO NIE MAM TALENTU, ALE MAM NADZIEJE, ŻE CHOCIAŻ FABUŁA WAM SIĘ PODOBA.

NASTĘPNA SPRAWA... ZASMUCIŁA MNIE ILOŚĆ KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM, KTÓRY PISAŁAM NA KOMÓRCE PRZEZ 5 GODZIN I JESZCZE MUSIAŁAM SIEDZIEĆ NA POLU, ŻEBY WAM GO DODAĆ (MAM TAM WIFI) BYŁO MEGA ZIMNO. POTEM BYŁAM CHORA, ALE TO NAWET LEPIEJ XD

KAŻDY NAWET NAJKRÓTSZY KOMENTARZ MOTYWUJE...



POSŁUCHAJCIE TEGO PIESKA, ON NAPRAWDĘ JEST GROŹNY, NIE RADZĘ Z NIM ZADZIRAĆ XD

KOCHAM WAS!

~ISABELLA GREEY

PS.NIE WIEM DLACZEGO PISAŁAM CAPS LOCKIEM XD



4 komentarze:

  1. Nie mów że nie masz talentu, bo sie MYLISZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zajebiście piszesz i masz fajne pomysły! Czytam pierwszego bloga o takiej fabule, bo zawsze jest:
    a)przypadkowe spotkanie
    b)miłość od pierwszego spotkania
    c)jakieś problemy
    d) zakończenie.
    BRAWA DLA CB ZA POMYSŁ, CZEKAM NA NASTĘPNY, RÓWNIE UDANY ROZDZIAŁ I WENY X

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jeedz mnie!!!!! Ja mam 5 4 blogi o które bardzo dbam! Zrobię wszystko tylko nie to xD Zajebisty rozdział. Czekam na kolejny <3 I zgadzam się z Julią w związku z fabułą :)
    Pozdro i weny życzę
    RiDa

    OdpowiedzUsuń
  3. Super czekam na nexta, a piesek grozny wiec dam kom jeszcze chce troche pozyc mam dopiero 14 lat xddd

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka ! Nominowałam Twojego bloga ! Więcej u mnie : http://she-not-afraid-1d.blogspot.com/p/verstile.html

    OdpowiedzUsuń