niedziela, 1 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 6


Miło się spędzało czas, gdy Harry nie był nadopiekuńczy. Kochałam spędzać s z nim czas, nie musiałam się o nic martwić.
-Ale zastanowisz się?-Harry przerwał ciszę.
-hymm?-mruknęłam.
-No nad ochroniarzem..
-Nie pozwolę na to, żeby jakiś obcy koleś chodził za mną krok w krok.Oszalałeś...-
To dla twojego dobra...-chciał mi to chyba wytłumaczyć,  ja doskonale o tym wiedziałam, ale mimo wszystko nie chciałam tego.
-Ja o tym doskonale wiem, ale i tak się na to nie zgodzę...
-Wolisz, żebym to ja za tobą chodził?-uśmiechnął się chytro.
-Nie!!! nikt nie będzie za mną chodził Harry...
-Ale..
-Nie!-Harry posmutniał i się nie odzywał, a ja nie mogłam tego znieść.-Ehhh...niech ci będzie....
-Naprawdę?!-ożywił się.
-Tylko pod warunkiem, że jeśli on mnie znajdzie i jeśli będzie mnie nękał, ale tak, że już nie będę mogła wytrzymać.
-Zgoda-przytaknął głową
-Więc mamy umowę?
-Tak...
-Doskonale wiesz, że nie chcę być jak księżniczka, bo nią nie jestem...-zaśmiałam się.
-Masz rację nie jesteś moją księżniczką...księżniczką..księżniczką-szybko się podniósł tak, że aż podskoczyłam na łóżku-Ale możesz być księżniczką kogoś innego!
-O nie...znowu?-mruknęłam pod nosem.-Nie chcę słuchać twoich wymysłów Harry...
-Ale to nie jest wymysł...wiesz nie chcesz być moją księżniczką, ale Niall narzeka, że nie może znaleźć sobie dziewczynyyyyyyyyyyyyyyyyyy...
-Pojebało cię?!-zeskoczyłam z łóżka
-Już wole jego niż tego twojego byłego a Niall jest słodki i taaaki uroooczy...-zatkałam rękami uszy.
-Lalalallalalallala nie słyszę cie..lallalalaal-chwyciłam za klamkę i wybiegłam z pokoju. Skierowałam się do swojego pokoju.

         Czy jego do końca pogięło? Jestem tu od 3 godzin, a on już mi szuka chłopaka i załatwia ochroniarza.On oszalał, powinien pójść do psychologa i to na kilkanaście wizyt. Braciszek od siedmiu boleści. Myśląc o tym usiadłam na łóżku i sięgnęłam po komórkę. Po chwili przed oczami pojawił się numer Johna który od razu wybrałam.
-Iiiiiiiiizzzzzzzzzzyyyyyyy!!!-przywitał mnie mój przyjaciel.
-Jooooohn? - Zaśmiałam się -nic ci nie jest? Brałeś coś?
-Ja?  Dlaczego tak myślisz po prostu cieszę się, że cię słyszę. Chyba mam do tego prawo.
-Masz, Masz ja już nic nie mówię.
-Jak tam w Londynie? Poznałaś już pozostałych członków tego sławnego na całym świecie zespołu?
-ymm... Przywitałam się?
-Mnie się pytasz? Mnie tam nie było -zaśmiał się
-Hahahhahahaha bardzo śmieszne.
-No ,żebyś wiedziała,  dlaczego nie siedzisz z nimi i ich nie poznajesz? -Zapytał
-Sama nie wiem...  Nie mam za bardzo na to ochoty...
-Boisz się -stwierdził
-Jaa? Skąd taki pomysł -skąd on mnie tak dobrze zna?
-Nie musisz kłamać i tak znam prawdę.
-Ojej może trochę , ja nie lubię poznawać nowych ludzi.
-Wiem o tym i to bardzo dobrze pamiętasz co było w przedszkolu?
-Tak oczywiście pamiętam coś co było ponad 10 lat temu-powiedziałam z sarkazmem
-Więc to było w pierwszym dniu przedszkola. Przyszłaś z mamą cały czas trzymałaś ją za rękę. Nie chciałaś wejść do klasy i wtedy cię zobaczyłem. Blond dziewczynka w różowej sukience,  włosy związane w dwa kucyki.
-Aż tak dobrze to pamiętasz?
-Nie przerywaj, bo nie skończyłem! Stałaś tam i podbiegłem do ciebie. Wziąłem cię za rękę i wciągnąłem do sali -zaśmiał się.
-I od tamtego czasu jesteśmy...
-Przyjaciółmi -dokończył.
-Kocham cię!  I nie możesz sobie nawet wyobrazić jak bardzo tęsknię.
-Ją tęsknię bardziej!
-Ja bardziej!
-Nie!
-Tak! - Kłóciliśmy się. Ktoś zapukał do drzwi -poczekaj chwilę ktoś puka. Proszę! -Zawołałam. Drzwi się otworzyły i o chwili pokazała się głowa Hazzy.
Jeśli chcesz znowu coś wymyślać to lepiej' od razu wyjdź -wskazałam na drzwi.
-Spokojnie siostrzyczko nie tak nerwowo-zaśmiał się.
-Do rzeczy Harry... Nie widzisz, że rozmawiam?-przewróciłam oczami.
-Okej, streszczam się: Kończ gadać i chodź że mną na dół poznać lepiej chłopaków -uśmiechnął się.
-Ale, że teraz?
-Tak właśnie teraz -przewrócił oczami - ruszaj tyłek
-Ale ja rozmawiam z John'em...
-Porozmawiasz później.-znowu musiałam coś wymyślić, tylko co?
-Ja naprawdę nie mogę, John bardzo źle się czuję psychicznie...  Wiesz, że dzisiaj zdechły mu wszystkie rybki w akwarium? To takie straszne! -Kłamałam i to bardzo.
-Nie mówiłaś, że John ma rybki...-zaczął coś podejrzewać...nie dobrze.
-Tak...niedawno je kupił, ale chyba jakieś chore mu sprzedali, bo już zdechły.
-Zdechły... -Powiedział pod nosem - powiedz mu, że zadzwonisz później -dodał głośniej. Skoro już raz skłamałam to chyba nic się nie stanie jeśli zrobię to jeszcze raz?
-Nie powiedziałam ci najważniejszego... Dzisiaj też...  rzuciła go dziewczyna! Tak!
-Co?!  -usłyszałam z telefonu.
-Cicho! -Syknęłam do słuchawki.
-Dziewczyna?  Od kiedy on miał dziewczynę? On w ogóle miał jakąś dziewczynę?-zdziwił się.
-Ją też bym chciał to wiedzieć-znowu usłyszałam głos John'a.
-Tak byli ze sobą już 3 miesiące, ale coś musiało się posypać... -Byłam zdziwiona jak szybko wymyślam historyjki.
-Hmm to ciekawe -Harry podrapał się po głowie.
-Nawet bardzo... -dopowiedział mój przyjaciel.Przewróciłam oczami po raz setny tego dnia.
-Widzę, że to beznadziejna sytuacja więc porozmawiaj z nim jeszcze chwilę, ale góra 15 minut, pamiętaj! -Pogodził mi palcem -a potem zejdź do nas, okej?-zapytał.
-Jasne 15 minut i jestem -powiedziałam, ale i tak wiedziałam, że jeszcze coś wymyślę.Harry wyszedł.
-Już jestem co jeszcze powiesz?-ponownie zaczęłam rozmowę z John'em.
-Nieładnie tak kłamać, wiesz o tym? -zaśmiał się.
-No wiem,  ale ja naprawdę jakoś tak nie chcę ich poznawać... -Ziewnęłam.
-Ale to na pewno Bardzo mili ludzie.
-Ja w to nie wątpię, ale co jeśli mnie nie polubią?
-Jestem pewny, że coś takiego nie będzie miało miejsca. -Przekonywał mnie.
-No nie wiem, poza tym jestem strasznie zmęczona...
-Znowu chcesz się wymigać?-westchnął.
-I tak i nie,  bo serio chce mi się spać, oczy mi się kleją.
-Jedzie mi tu czołg? Yyy pokazuję na oko jak coś -zaśmiał się.
-Nie widzę twojego oka, więc nie wiem co ci tam jedzie...
-Nie bądź taką do przodu, bo ci tyłu zabraknie. -gadaliśmy, aż nie usłyszałam,  że ktoś wchodzi po schodach.
-Słuchaj muszę kończyć ktoś tu idzie, a ja już wiem jak uniknąć wieczorku zapoznawczegoooo, pa! Buziaki!-rozłączyłam się telefon rzuciłam gdzieś obok i zwróciłam się do ściany, żeby nikt nie widział, że udaje i zamknęłam oczy. Po chwili usłyszałam kroki w moim pokoju i jak ktoś idzie po schodkach prowadzących do mojego łóżka.
-Izz...śpisz?-poznałam głos Harry'ego. Oczywiście się nie odezwałam, bo byłabym idiotką. Poczułam, że mnie czymś przykrywa i po chwili całuje w czoło. Modliłam się, żebym się nie uśmiechnęła, ale to było takie słodkie!Myślałam, że sobie pójdzie, ale on położył się obok mnie.''Ale się wkopałam''-pomyślałam. Hazza zaczął mnie głaskać delikatnie po głowie i mówić do mnie...
-Kocham Cię siostra najbardziej na świecie. Nie pozwolę, żeby jakikolwiek chłopak coś ci zrobił. Jesteś moim oczkiem w głowie. Zawsze będę przy tobie i już nigdy cię nie zawiodę. Dotrzymam słowa i zrobię z ciebie pewną siebie dziewczynę. Znowu pocałował mnie w czoło, wstał i wyszedł.

Mało brakowało. To co powiedział było takie słodkie i urocze! Mam najlepszego brata na świecie! Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku. Skoro myśli, że śpię to już tu nie wróci. Co ja mam robić? Strasznie szybko się nudzę. Jest lato, czyli jest jeszcze ciepło... Przetarłam dłońmi twarz i wstałam na nogi. Wyszłam na balkon, żeby się przewietrzyć. Widok był cudowny nie wiedziałam, że ten dom stoi na jakiejś górce, ale najwidoczniej tak było,  bo stąd było widać prawie cały Londyn, który wyglądał przepięknie. Popatrzyłam w prawo i zobaczyłam drabinę prowadzącą na dach.
Czemu nie. -Pomyślałam i ruszyłam w jej stronę. Już po chwili wspinałam się i byłam na dachu. Nie powiem, byli tu trochę wysoko, a nawet bardzo wysoko. Stwierdziłam, że skupię się na pięknym widoku, a nie na tym jak wysoko nad ziemią jestem...

*******ZAYN********
Harry poszedł zobaczyć co z jego siostrą, bo miała do nas zejść, ale tego nie zrobiła. Po chwili wrócił oznajmiając nam, że Izzy śpi. Nie oszczędził nam wiadomości, że wygląda bardzo słodko podczas snu. To było takie ważne, że nie przeżyłbym bez tej wiadomości.Wyczujcie sarkazm...  Oglądaliśmy po raz setny ''Toy Story'' tak zarządził Liam zaczął nas tak bardzo prosić, że nie umieliśmy mu odmówić. Kiedy w głowie miałem jeszcze niewypowiedziane słowa bohaterów stwierdziłem, że to już przesada i to duża. Wstałem z kanapy mówiąc wszystkim, że idę do swojego pokoju. Będąc już na miejscu stwierdziłem, że nie mam co robić więc wyszedłem na balkon i zamierzałem iść do mojego ulubionego miejsca-na dach. Właśnie...zamierzałem, ale w połowie drabiny, gdy głowę miałem już na tyle wysoko by zobaczyć powierzchnie dachu zobaczyłem tył postaci, wywnioskowałem, że to siostra Styles'a, która powinna teraz spać. Zastygłem w ruchu i wachałem się co zrobić. Z tego co opowiadał Harry dziewczyna jest bardzo nieśmiała, więc mogłem ją nie chcący przestraszyć i jeszcze by spadła z dachu, a Harry by mnie na pewno zabił. Wolałem zostać przy życiu, zszedłem z drabiny i szybko pobiegłem do kuchni, z której krzyknąłem do przyjaciela.
-Harry tak z ciekawości ta twoja siostra lubi gorącą czekoladę?-wolałem się upewnić, żeby nie bylo tak,  że ona ma uczulenie na czekoladę a ja podaję jej kubek z czekoladą.
-Ona uwielbia gorącą czekoladę, a czemu pytasz? -zdziwił się.
-Z ciekawości, bo właśnie sobie robię i takie pytanie przyszło mi do głowy!-odkrzyknąłem .
-Robisz gorącą czekoladę?!Weź mi też zrób!-krzyknął Horan.
-Masz rączki to sobie zrób!-odpowiedziałem Niall'owi i wziąłem się za robienie czekolady dla dwóch osób, oczywiście dla Izzy i mnie, a nie dla Horan'a. Po 5 minutach wszystko było gotowe, miałem nadzieję, że ona nadal jest na balkonie. Wziąłem kubki z gorącą cieczą do ręki i w miarę możliwości szybko udałem się na górę a potem na balkon. Wszystko pięknie i fajnie, tylko jak ja wejdę po drabinie z dwoma kulkami? Nie wiem jakim cudem to zrobiłem, ale po chwili byłem na miejscu. Nie usłyszała mnie. Nie wiedziałem czy podejść czy najpierw krzyknąć z daleka. W końcu jednak wybrałem pierwszą opcję, bo stwierdziłem, że jeśli się przestraszy i będzie spadać to ją złapie... Cicho i delikatnie, żeby nie wylać zawartości kubków podszedłem do dziewczyny. Siedziała w tym samym miejscu i tej samej pozycji, zacząłem się zastanawiać czy czasem nie zasnęła.Gdy byłem już obok niej chrzaknąłem cicho, nic się nie stało nawet się nie poruszyła.
-Izzy? -Zacząłem i już byłem przygotowany na to, żeby opuścić kubki i ją łapać, ale jak się okazało nie potrzebnie. Dziewczyna obróciła powoli głowę jakby się czegoś bała.
-He.. Heej-to prawda, że była nieśmiała nie miałem pojęcia, że aż tak, żeby było jej trudno powiedzieć zwykłe'hej'.
-To dla ciebie -powiedziałem podając jej kubek z napojem.
-Dziękuję...?-Nie pamiętała jak mam na imię. 
-Zayn...-dokończyłem
-Tak Zayn, przepraszam jakoś mi umknęło -opuściła głowę.
-Nie ma sprawy każdemu może się zdarzyć -uśmiechnąłem się. -z tego co wiem właśnie śpisz... Więc może rozmawiam z lunatyczką?-zachichotałem.
-Nie jestem lunatyczką po prostu udawałam... -uśmiechnęła się.
-Ale dlaczego? -Trochę się zdziwiłem.
-Nie lubię poznawać nowych ludzi...Nie, to nie to bardziej nie lubię opowiadać o sobie, ludzie patrzą na mnie przeszywającym i oceniającym wzrokiem, a to jest stresujące.
-Rozumiem cię to jest normalne, martwisz się oto jak ludzie cię przyjmą.
-Normalne? Jak dla mnie to jest dziwne-popatrzyła na Londyn
-Nie, to nie jest dziwne to jest zwykłe zachowanie człowieka. Myślisz, że ja nie stresowałem się opowiadając o sobie przed kamerą?
-Ty przed kamerą a ja przy nowo poznanej koleżance to jest jakaś różnica, prawda?-miała rację.
-Niby tak... Ale mimo wszystko bądź sobą, każdy inny jest zajęty.
-Masz rację. Nie powinnam się przejmować opinią innych.-uśmiechnęła się. W sumie to ma bardzo ładny uśmiech w ogóle jest taka ładna...
-Zwykle nie rozmawiam o takich rzeczach z nowo poznanymi osobami.
-Widzisz już robisz jakieś postępy. Powinnaś być dumna. Co ty na to,  żeby dopić czekoladę i złożyć pozostałym małą wizytę?-zaproponowałem, nie byłem pewny czy się zgodzi , ale próbować warto.
-Zgadzam się.-byłem pod wrażeniem.-Ta rozmowa dała mi wiele do myślenia.
-Bardzo się cieszę, Harry będzie dumny. Ja zejdę pierwszy a ty druga,  dobrze?-zapytałem.
-Tak, jeśli mój braciszek zobaczyłby nas w swoim towarzystwie od razu zacząłby coś spekulować-zachichotała. Wziąłem kubki ja zszedłem po swojej drabinie, a ona po swojej, spotkaliśmy się na korytarzu. Szybko zbiegłem po schodach, pobiegłem do kuchni odłożyłem naczynia i poszedłem do chłopaków.

******Isabella*******
Nie mogę uwierzyć, że to robię i to po tylko jednej rozmowie z obcym chłopakiem. Co się ze mną dzieje?  Schodziłam po schodach.  Schodek za schodkiem coraz bliżej salonu,. Serce biło mi coraz szybciej zobaczyłam Zayn'a, który już zdążył usiąść obok chłopaków. Zatrzymałam się na ostatnim schodku, jeszcze mogłam uciec... Zayn odwrócił się do mnie i puścił mi oczko. Teraz muszę to zrobić i dla niego, żeby myślał, że mi pomógł i dla siebie, żeby udowodnić sobie, że dam radę. Powoli na palcach szłam do kanapy. Harry siedział na fotelu to nawet lepiej. Teraz, albo nigdy. Podbiegłam do fotela i usiadłam na kolanach Harry'ego, który był zdziwiony moją obecnością. Swoim przybyciem zwróciłam uwagę pozostałych domowników, a tego obawiałam się najbardziej. Nie było jednak odwrotu...
-Izz ty nie śpisz?-on jest ślepy?
-Jakbym spała to by mnie tu nie było Harry-powiedziałam, a reszta się zaśmiała.
-Słusznie Masz rację -był zaspany.
-Ale za to ty chyba spałeś..
-Siostra cię rozgryzła-powiedział i zaśmiał się...chyba Louis.
-Zamknij się Lou-czyli miałam rację.
-Co wy w ogóle oglądacie?-grzecznie zapytałam.
-Toy Story -odpowiedział blondyn. Grunt, że nawiązał się dialog, jest dobrze.
-Toy Story? Ja kocham tę bajkę!-podskoczyłam na kolanach Hazzy.
-Harry,  ja kocham twoją siostrę!-krzyknął jakiś chłopak siedzący obok Louis'a
-Liam, a kto by jej nie kochał? Nie ma nikogo kto nie kochał by tej uroczej dziewczynki- powiedział i złapał mnie za policzki i zaczął mówić do mnie jak do dziecka :Kto jest moją siostrą, kto? -Zabrałam jego ręce z mojej twarzy.
-Starczy Harry-chłopcy się zaśmiali.
-Już za 2 dni idziesz na nasz koncert -popatrzyłam na niego.
-Dwa dni? Tylko dwa dni?Ja nie idę-stwierdziłam.
-Co?! Idziesz!
-Zgadzam się z Harry'm idziesz i koniec kropka-powiedział Zayn.
-Ale ja nie mam ciuchów na koncert-byłam pewna, że w mojej szafie znalazłabym coś ba te okazję.
-Chłopcy co wy na mały shopping jutro?-zaproponował Harry.
-Zakupy? -zapytałam zrezygnowana.
-Tak, i tak musimy kupić jakieś sukienki dla ciebie.
-Sukienki? Jadę z wami przyda wam się oko chłopaka-powiedział Louis .
-Pojedźmy wszyscy -zaproponował Liam. Wszyscy przytaknęli.

***********************************[
Przepraszam was za tak długą nieobecność, ale nie mam neta mam nadzieję, że mi wybaczycie.

Rozdział pisałam 4 godz i strasznie się z nim męczyłam, bo cały czas wyskakiwało mi coś czego nie chciałam.

Mam nadzieję, że długość rozdziału wam pasuje.

Niebawem kolejny rozdział, na pewno szybciej niż ten xD

Piszcie swoje uwagi przemyślenia itd na pewno je przeczytam <3

Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach zapiszcie swoją nazwę TT w zakładce INFORMOWANI

Pozdrawiam! Kocham was!

~Isabella Greey

3 komentarze:

  1. Boski proszę dodaj jak najszybciej nn

    OdpowiedzUsuń
  2. pisz pisz szybko, tak jak Ksawery wieje xd nie mam uwag xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham tego bloga, jest zajebisty i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń