środa, 6 listopada 2013

ROZDZIAŁ 4

Chyba w każdym rozdziale będę musiała wam o tym przypominać XD

Jeśli chcecie być INFORMOWANI wchodźcie w zakładkę 'Informowani'' i zostawiacie swoje NICKI Z TT ; )

MAM NADZIEJĘ, ŻE KTOŚ SIĘ ZAPISZĘ DO INFORMOWANYCH!

___________________________________________________________________
Matkooo co mnie napadało? Dlaczego wyskoczyłam z tym''nie było cię przy mnie''? Jezuuu jestem debilką idiotką i w ogóle wszystko co najgorsze...Jestem pewna, że pójdę go przeprosić, ale nie teraz, wiem, że potrzebuje czasu... w sumie to ja też go potrzebuje.Złapałam się za głowę i poszłam usiąść na łóżku. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer do Ellie. Po trzech sygnałach wkońcu odebrała.
-Isabell już dojechaliście?-od razu wypaliła z pytaniem.
-Cześć Ellie ciebie też miło słyszeć...-powiedziałam z sarkazmem-tak dojechaliśmy paręnaście minut temu.
-O to super!-ucieszyła się-Poznałaś już ich?-(czyt.pozostałych z 1D)
-Tak...są...emm... mili-tyle mogłam jej powiedzieć, bo przecież się z nimi tylko przywitałam.
-Masz jakiś dziwny głos, coś się stało?-tak właśnie przed nią nic nie mogłam ukryć, po prostu się nie dało.
-No wiesz..chyba Harry się lekko fochnął, w sumie nie obraził tylko zaczął się obwiniać...
-Coś ty mu znowu naopowiadała?!-krzyknęła.
-W sumie to...dowiedział się o Nathan'ie...-zaczęłam.
-O nie...w sumie jeśli już mówimy o Nathan'ie...
-Nie, powiesz mi później daj mi dokończyć...-przerwałam jej- poszło o to, że on się zapytał co bym zrobiła gdyby Nathan zjawił się i poprosił o przebaczenie ja oczywiście powiedziałam, żebym mu wybaczyła a on prawie, że krzyknął, ze nie ma mowy.Ja powiedziałam, że co on może o nim wiedzieć, przecież go nie było przy mnie...
-Idiotko! Jak mogłaś tak powiedzieć?!-tak ona zawsze mnie tak pocieszała
-Wyluzuj!Nie chciałam, przecież żeby tak wyszło! Z nim zatkałam sobie usta ręką już to powiedziałam!Od razu chciałam to odkręcić, ale on powiedział, że mam racje i wyszedł z pokoju załamany..
--Musisz go przeprosić i z tysiąc razy powiedzieć, że to nie jego wina...
-Też na to wpadłam, ale zrobię to później...tak za godzinę?-chciałam to odwlec.
-Izzy...-zaczęła
-Oj no przestań i tak źle się z tym czuje!-odpowiedziałam od razu.-co chciałaś mi powiedzieć o Nathanie?Już ma nową dziewczynę?-złapałam się za głowę.
-Nie! Po twoim wyjeździe wróciłam do domu i on tam był to znaczy nie w domu tylko czekał przed wejściem.Okazało się, że widział, że gdzieś wyjeżdżasz,Wtedy on chciał cię przeprosić i wszystko wytłumaczyć...on nie chciał z tobą zerwać...to przez...ehh on sam ci to powie .Zaczął mnie wypytywać gdzie wyjechałaś i po co i przede wszystkim na jak długo.-słuchałam Elizabeth z otwartymi ustami.-oczywiście nic ze mnie nie wyciągnął, powiedziałam, że nie powiem mu, a na jak długo nie wiem, i wtedy on zaczął krzyczeć, że i tak cię znajdzie i że bez ciebie nie wytrzyma i takie tam.-jej ton był obojętny.
-Chyba dobrze, że mu nie powiedziałaś, cieszę się bardzo, chcę odpocząć.-odpowiedziałam zadowolona.
-Tylko, że wiesz, że on poruszy niebo i ziemię, żeby cię znaleźć?-taa tego to ja byłam pewna na 1000%.
-Doskonale wiem jakie on ma kontakty Ellie...-westchnęłam
-Złotko taż radę, twoim bratem wkońcu jest Harry Styles!-zaśmiałam się.
-Dlaczego się tak ekscytujesz? Przecież znasz go tak dobrze jak ja...
-No niby tak, ale to HARRY STYLES!-krzyknęła do telefony tak że musiałam odsunąć słuchawkę od ucha.
-A ja Isabella Styles, miło że o tym pamiętasz...
-Nawet nie wyobrażasz sobie jakie masz wielkie szczęście!
-A jak tam John?-zmieniłam temat naszej rozmowy.
-John jak to John, prawie się rozpłakał jak odjeżdżałaś z Harry'm-zaśmiała się.
-To nie jest śmieszne...pocieszyłaś go, prawda?
-No coś mu tam zaczęłam mówić, ale nie byłabym zdziwiona, że za kilka dni zobaczysz go przed twoim domem-znowu się zaśmiała.
-Dlaczego tak myślisz?-uniosłam brwi.
-Coś tam zaczął mówić, ze już za tobą tęskni i że już nie może się doczekać.Wnioskuje, że wytrzyma góra tydzień-cały czas próbowała nie wybuchnąć śmiechem.
-Przestań to nie jest śmieszne-skarciłam ją-chłopak tęskni co się dziwić...jestem taka cudowna-teraz to ja wybuchnęłam śmiechem.-mów mu co chwila, żeby się trzymał i w ogóle, ze to nie koniec świata, musi przestać o tym myśleć.
-Wiesz doskonale jaki jest John...
-Wiemmm...-przeciągnęłam-nic na to nie poradzę jestem uwięziona jak księżniczka w zamku.Harry powiedział, że będzie mnie ciągnął za sobą wszędzie, żeby nadrobić stracony czas-zaśmiałam się, bo wiedziałam jaka będzie reakcja Elizy.
-Serio?!Jejciu jaka z ciebie szczęściara! Nawet nie wiesz jak ja ci zazdroszczę!
-Ej wyluzuj!-nie wiedziałam czemu się tak tym ekscytowała, przecież znała Harry'ego bardzo długo, rozmawiali ze sobą i w ogóle...wiec czym się tak przejmować-powinnaś się leczyć.
-wieem, ale nic na to nie poradzę, wiesz, że mam małego świra na ich punkcie
-małego?-spytałam.
-średniego.-powiedziała
-no niech ci będzie pójdziemy na kompromis-byłam pewna, że wiedziała jakie mam zdanie na temat jej obsesji na 1D
-słuchaj musze kończyć, pogadamy później, ok?
-Jasne i tak muszę się rozpakować a potem iść do Harry'ego, pozdrów John'a niedługo powinnam do niego zadzwonić.
-jasne, pa!-i tak skończyła się nasz rozmowa.Potem wzięłam się za moje walizki.

*******Harry*******


Po tym jak wyszedłem z pokoju, nie poszedłem do swojego pokoju tak jak  powiedziałem Izzy. Poszedłem do kuchni, nalałem sobie szklankę wody i usiadłem przy stole.Ta rozmowa z Izzy dała mi dużo do myślenia, może miała racje? Nie znam tego całego Nathana...ale jeśli zjawi się przed drzwiami tego domu to nie ręczę za siebie, mimo wszystko moja siostra przez niego cierpiała.Muszę coś zrobić, żeby się uspokoić, ale tu raczej już mi nic nie pomoże.Nagle poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu.Odwróciłem głowę.
-Harry...co się stało?-spytał Louis.
-Nic takiego! Dlaczego uważasz, że miałoby się coś stać? Po prostu chciałem odpocząć.-wykręcałem się.
-Przede mną nic się nie ukryje, powiedz mi co się dzieje, bo wiem, że coś jest nie tak!
-Nie dasz mi spokoju, prawda?-spytałem, chodź doskonale znałem odpowiedź.
-Po co pytasz?Znasz odpowiedź-zaśmiał się.
-Dowiedziałem się, że Izzy ma chłopaka...w zasadzie to miała...-zacząłem.
-I to jest takie straszne?-spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-To, że powinienem o tym pierwszy wiedzieć, a nie ostatni.-warknąłem.
-Oooo nasz Hazzuś jest zazdrosny o siostrzyczkę?-złapał mnie za policzek.
-Lou...to nie jest śmieszne, a co jeśliby no wiesz oni..-byłem zażenowany
-Ty sobie żartujesz prawda? -zaczął się śmiać.
-Wszystko jest możliwe!
-To nie to cię trapi.Chcesz się wymigać od powiedzenia mi prawdy...-rozgryzł mnie.
-Chodzi mi o to, że przez te trzy lata...nie byłem przy niej tak często jak powinienem być.Dotarło do mnie to dzisiaj, ona mi to powiedziała, oczywiście niecelowo, ale jednak.Doskonale wiem, że ma racje, powiedziała mi, że jak przyjeżdżałem do domu to udawała, ze wszystko jest ok, żebym się nie zadręczał.A ja głupi nic nie zauważałem!-walnąłem pięścią w stół.
-Spokojnie.Teraz jesteście razem, masz ja obok siebie nadrobicie stracony czas jeszcze będziesz miał jej dość zobaczysz-pocieszał mnie.-Ale co masz na myśli, że ma a w zasadzie miała?
-On z nią zerwał, tak po prostu bez powodu...Wiem, że wkońcu się opamięta i będzie się o nią starał, a ja nie chcę, żeby do niego wróciła, więc jakby niestety tu dotarł to fajnie by było gdyby któryś z was udawał jej chłopaka, żeby tamten Nathan-rzuciłem pogardliwie- się od niej odczepił.-tylko nie wiem czy, któryś z was by się zgodził.
-Zayn-rzucił jakby to było oczywiste.
-Ty też to zauważyłeś?-ucieszyłem się.-myślałem, że tylko mi się wydaje.
-Żartujesz, przecież się na nią gapił jak w obrazek-zaśmiał się.
-Ufam Zayn'owi, ale nie chcę, żeby byli ze sobą...-nadopiekuńczy tryb został włączony,
-Spokojnie stary ona jest tu od jakiejś pól godziny, a ty już ją swatasz.-znowu się zaśmiał.
-Nie swatam tylko już myślę, który zwraca na nią, aż za dużo uwagi-prychnąłem.
-Dobrze, to dla mnie jedno i to samo.-uśmiechnął się.-Jak myślisz, polubi nas?
-On bardziej się boi, ze wy jej nie polubicie.-zaśmiałem się
-To niemożliwe my już ją kochamy-spojrzałem na niego wilkiem.-jako siostrę oczywiście-dodał szybko i podniósł ręce w geście obronnym.
-To bardzo dobrze.-uśmiechnąłem się.-I co ja mam teraz zrobić?
-yyy nic?-podrapał się po głowie.
-Chyba masz rację, samo się jakoś wszystko ułoży.
-Dokładnie-poparł mnie.
-Idę do swojego pokoju, powiedziałem jej że tam będę więc słowa dotrzymam-wstałem i zasunąłem za sobą krzesło.
-Leć, leć tylko się nie wywal na schodach-zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne, zdarzyło mi się to tylko raz, jeden, jedyny raz a ty mi to wypominasz?-oburzyłem się.
-I co z tego, ze raz?Ja i tak mam to ciągle przed oczami.-znowu się roześmiał.Zrezygnowany pokiwałem głowa i ruszyłem do swojego pokoju.''Co ja mam ze sobą zrobić?''

________________________________________________________________________

Kolejny rozdział za nami ; > Jak wam się podoba?Jeśli macie jakieś zastrzeżenia to śmiało piszcie.Przyjmę każdą krytykę ; )   Jak myślicie między Izzy a Zayn'em coś będzie? Bo ja sama nie wiem ; D
PISZCIE KOMENTARZE, ZAPISUJCIE SIĘ DO INFORMOWANYCH LUB DO OBSERWUJĄCYCH.

KAŻDA NOWA OSOBA CZYTAJĄCA MÓJ BLOG TO DLA MNIE OLBRZYMIA RADOŚĆ <3
KOCHAM WAS WSZYSTKICH I DZIĘKUJĘ ZA PONAD 800 WYŚWIETLEŃ, TO CAŁKIEM DUŻO BIORĄC POD UWAGĘ TO, ŻE TO DOPIERO 4 ROZDZIAŁ ;')

Jeśli dotrwałaś/eś do końca notki to cię podziwiam XD Pozdrawiam ; )

~Isabella Greey






3 komentarze:

  1. Tu Ola . Nie mam tetaz czasu ale przeczytalam i jest swietny . !!! CHCE KOLEJNA CZESC a i mozesz ih zeswatac

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział boski i proszę dodaj jak najszybciej nexta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech Izzy będzie z Niallem błagaaam heh :p A tak ogólnie to bardzo,bardzo fajnee i czekam na next :3 <3 ~~ Megi

    OdpowiedzUsuń