czwartek, 17 października 2013

ROZDZIAŁ 1

Harry przyjechał po mnie punktualnie o 14.Pożegnałam się z mamą i Gemmą. Teraz najtrudniejsze pożegnanie...z moimi najlepszymi przyjaciółmi .
-Pamiętajcie kochani, że mimo tego, że będę w Londynie nigdy nie przestanę was kochać!-powiedziałam spokojnie, choć miałam już łzy w oczach.
-Wiemy kochana , będziemy się odwiedzać nawzajem...nigdy o nas nie zapomnisz,prawda?-powiedziała Ellie przytulając się do mnie.
-Oczywiście, że nie zapomnę! Jak mogłaś w ogóle pomyśleć, że o was zapomnę to niemożliwe!
-No to...siostra wiesz tak beznadziejnie się żegnać nienawidzę tego...-powiedział John.
-Wiem ja też tego nienawidzę...Harry może jeszcze zmienisz zdanie, ja będę ci tylko przeszkaaadzać...-powiedziałam z nadzieją.
-Siostra przecież ty mi nigdy nie będziesz przeszkadzać, uwierz wyjdzie ci to na dobre!-zapewnił Harry.
-Pa Potter, pamiętaj masz się opiekować Ellie, bo jak nie własnoręcznie skopie ci tyłek!-zagroziłam mu, a potem się do niego przytuliłam.
-Izzy, chyba na nas czas...-powiedział mój brat, znacząco się na mnie patrząc.
-Czyli to już czas-smutno się na nich popatrzyłam-wiecie będę bardzo tęs...-nie zdążyłam dokończyć ponieważ John upadł na ziemie i złapał mnie za nogi...
-Nie wyjeżdżaj błagam! Ja sobie bez ciebie nie poradzę!-mówił przytulając się do moich nóg i ich nie puszczając.
-John prooszę nie rób scen... będziemy się widywać, a gadać i kontaktować codziennie...-zaczęłam mu tłumaczyć.
-Nie nigdzie cię nie puszczę, bez ciebie to nie to samo!-zachowywał się jak małe dziecko.
-Ellllllll zrób coś!-powiedziałam do przyjaciółki.
-Masz rację, jak mogłabym nic nie zrobić?!-zaczęła wyjmować telefon z torebki.
-Zrób coś!-zaczęłam się denerwować.
-No już, już przecież robię to zdjęcie...-patrzyłam na nią zdziwionym wzrokiem.
-Nie mówiłam o zdjęciu idiotko!-krzyknęłam.
-Przynajmniej będziesz miała pamiątkę-wzruszyła ramionami i włożyła telefon z powrotem do torebki.
-Harry?-powiedziałam błagalnym tonem do brata spoglądając na John'a, który w dalszym ciągu był przyklejony do moich nóg.Harry tylko się zaśmiał, popatrzyłam na pozostałych, których najwyraźniej ta sytuacja śmieszyła widząc ich roześmiane twarze zachciało mi się płakać, bo już zaczęłam za nimi tęsknić.
-Znaj moją dobroć-Harry zaśmiał się i podszedł do John'a.-Jooohn... nie rób wiochy chłopie, przecież ona nie wyjeżdża na koniec świata...-poklepał go po plecach i zaśmiał się.
-Zabierasz nam ją...chcesz mieć ją tylko dla siebie...-odpowiedział mu John.Harry'emu zszedł uśmiech z twarzy.Nie spodobało mu się to oskarżenie.
-Po części to prawda, ale naprawdę to wyjdzie jej na dobre, zyska pewność siebie zobaczycie.
-Okej. Wystarczy!-powiedziałam i z całej siły pociągnęłam John'ego do góry, żeby stanął na nogi. Złapałam go za ramiona i popatrzyłam prosto w oczy.-Spójrz na to z innej strony...może faktycznie będzie dobrze jeśli zyskam trochę pewności siebie, zapomnę o sami wiecie kim i przestanę się zadręczyć myślami dlaczego to zrobił..Przyda mi się odskocznia od codzienności w Londynie jest pięknie, poznam nowych ludzi.
-Zapomnisz o nas-marudził John.
-Grrrrrrrr nigdy o was nie zapomnę jasne?! Kocham was i traktuje lepiej niż moje prawdziwe rodzeństwo.
-EJJJ!-powiedzieli w tym samym czasie Harry i Gemma, na co się zaśmiałam.
Podeszłam do nich i przytuliłam ich oboje.
-Nie łudzę się, że Nathan o mnie zapyta, ale nie mówcie mu gdzie jestem,ok?-szepnęłam im na ucho, a oni pokiwali głowami.
-Nie puścimy pary z ust, nic z nas nie wyciągnie-powiedziała Ellie, a John przytaknął głową.
-Jesteście najlepsi!-Po długim pożegnaniu Harry zaciągną mnie do auta i to dosłownie i odjechaliśmy z naszego rodzinnego miasta.Miałam wiele wątpliwości, przecież dalej chodzę do szkoły a znaczy to tyle, że pójdę do nowej szkoły z zupełnie nieznanymi mi ludźmi...świetnie chyba się nie pocieszam.Od 15 minut jechaliśmy w całkowitej ciszy, którą musiał oczywiście przerwać Hazza.
-Dlaczego nic nie mówisz? Jesteś zła?-zapytał nie spuszczając wzroku z drogi.
-Ja? Dlaczego miałabym być zła? Wiem, że robisz to dla mnie i chcesz zmienić moje nudne, monotonne życie w jakąś przygodę i nie mam ci tego za złe...-powiedziałam
-Więc o co chodzi?-popatrzył na mnie chwilę a potem z powrotem przeniósł wzrok na jezdnie.
-Po prostu... będę tęsknić i to bardzo za Elizabeth, za John'em za mam Gemmą... za Nathan'em mimo wszystko też...-dodałam ciszej.
-Kto to Nathan?-zapytał zdziwiony. Pogratulowałam sobie w głowie głupoty, bo Harry nie wiedział o tym, że miałam chłopaka i to chyba lepiej, bo zaraz zaczęłoby się jakieś przesłuchiwania i kazania.Tylko jak mam teraz z tego wybrnąć...Myśl Isabel myśl...Już wiem.Odchrząknęłam cicho.
-Wiesz to pies Ell..yyy on...no przed wyjazdem mnie ugryzł i ja wtedy krzyknęłam, że za nim nie będę w ogóle tęsknić i teraz mi głupio, bo na pewno będę tęsknić.-''Serio Izzy pies?! tylko na tyle cię stać?''-pomyślałam.
-Pies?-spojrzał na mnie zdziwiony.Proszę niech to łyknie...-Przecież Eliza nie ma psa! Coś tu kręcisz!
-A nie możemy zapomnieć o tym Nathanie ii udawać, że go w ogóle nie wymieniłam?-uśmiechnęłam się uroczo, a zarazem błagalnie.
-Nie ma takiej możliwości...-powiedział stanowczo.
-ehh no dobra...Nathan był moim chłopakiem...-Harry popatrzył na mnie zszokowany.Nie no co wy serio to takie nierealne, żebym miała chłopaka?!
-Miałaś chłopaka?!-czy on jest głuchy?
-Tak Harry...to jakaś zbrodnia?-zapytałam z sarkazmem.
-Nieee...noo..po prostu...-zmieszał się.-Dlaczego mi o nim nie powiedziałaś?
-E...sama nie wiem, ale znając życie kazałbyś go przyprowadzić do domu, przyjechałbyś z Londynu i zacząłbyś go  o wszystko wypytywać...-zaczęłam wymieniać na palcach.
-Oczywiście, żebym tak zrobił!-zaśmiałam się.-Zerwałaś z nim?
-Harry...-zaczęłam
-Nie, po prostu powiedz.-przerwał mi.
-To on zerwał ze mną, ok? Nie wiem dlaczego nie wiem co się stało.Po prostu spotkaliśmy on już na początku powiedział ''To koniec.'' i poszedł sobie.No trochę się załamałam... no dobra trochę więcej niż trochę-popatrzył na mnie-OKEY! Ciągle cierpię i zastanawiam się dlaczego to zrobił! Zadowolony?!-łza popłynęła mi po policzku.
-Izzy...-popatrzył na mnie-Ej mała nie płacz...-zatrzymał się na poboczu-on na pewno nie jest tego wart-złapał mnie za rękę-pomyśl sobie, że zaczynasz nowe życie.
-masz racje trzeba się ogarnąć-powiedziałam wycierając łzy.
-No i tak trzymajmy!-uśmiechnął się i znowu ruszył w drogę.-A znasz może jego adres?- zapytał niby obojętnie i uśmiechnął się niewinnie.
-Harry!-zaśmiałam się.-Kocham Cię!
-Ja ciebie też siostra i to nawet nie wiesz jak bardzo-uśmiechnął się i z powrotem zajął się kierownicą.Czy można sobie wymarzyć lepszego brata? Nie, nie można, on jest idealny!

___________________________________________________________________________

Cześć! Wydaję mi się, że już pierwszy rozdział zepsułam.Pierwszy rozdział bardzo się denerwuję, bo nie wie jak zareagujecie, nawet nie wiecie jakie to stresujące...masakra...DLATEGO BYŁABYM BARDZO MILE ZASKOCZONA JEŚLIBYŚCIE NAPISALI CO SĄDZICIE O TYM ROZDZIALE!

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!     

          ~~Isabella Greey

6 komentarzy:

  1. Ym jest fajny tylko jest tski troche nudny bo ona sie ciągle z nimi zegna to troche nudne

    OdpowiedzUsuń
  2. BOSKIE next szybko błagam !!!!! :D głupia jestem wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dalej boski boskie <3 kiedy następna część ? <3 a co do anonima wyżej wcale nie jest nudne w niektórych momentach ich pożegnania aż się uśmiałam ^^ hhahahaha no i czekam na nn :*********

    OdpowiedzUsuń
  4. Dhjvcjbxghgh cudowny xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Własnie zaczęłam czytać i już mi się podoba :D
    Pozdrawiam
    RiDa

    OdpowiedzUsuń