niedziela, 5 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 51

WESOŁEGO ALLELUJA!
TAKI PREZENCIK(?) NIE JUŻ DAWNO POWINNAM NAPISAĆ TEN ROZDZIAŁ ;C
_______________________________________

Po kilkuminutowej rozmowie w sali zaczęło robić się duszno, ze względu na dużą liczbę osób. Pomyślałam, że warto porozmawiać z Niallem i wszystko wyjaśnić. Dużo się wydarzyło i chciałabym wiedzieć na czym stoję.
-Moglibyście zostawić nas samych? Chciałabym porozmawiać z Niallem.-uśmiechnęłam się przepraszająco. Wszyscy pokiwali głowami i wyszli z sali.
-Jak się czujesz? Nic ci się nie stało?-spytał natychmiast chłopak.
-Niall to ja powinnam zapytać jak TY się czujesz.-westchnęłam.-Przeze mnie leżysz w łóżku i nie możesz się ruszyć.-złapałam go za rękę.
-Ustaliliśmy to, to nikogo wina, każdemu mogło się to przytrafić, więc przestań się obwiniać.
-Ale...
-Nie ma żadnego 'ale'-przerwał mi od razu.-O czym chciałaś porozmawiać?-zapytał.
-W sumie sama nie wiem.-spuściłam wzrok na podłogę.-Może ogólnie...o nas? O naszej przyszłości?
-Tak, ten temat jest trudny. Ja wiem, że czujesz coś do mnie...Wiem też, że czujesz coś dużego do Zayna i bardzo dużo o nim myślisz. Chcę, żebyś była szczęśliwa.-uśmiechnął się.
-Ale ja Cię kocham...naprawdę-powiedziałam z pewnością w głosie.
-Ja to wiem Izzy...Ale kochasz też Zayna...Nawet nie próbuj zaprzeczać.-powiedział od razu.
-Może to prawda...
-To na pewno prawda. Nie jestem zły, nie martw się.
-Więc co będzie dalej?-zapytałam.
-Muszę sobie to wszystko przemyśleć. Jak będę pewien co ci powiedzieć, to na pewno dam ci znać. Może jutro, może pojutrze.-odpowiedział.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się delikatnie.
Usłyszeliśmy pukanie i do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry panie Horan, jak się pan czuje?-zapytał doktor.
-Lepiej, nawet stwierdzam, że mógłbym wyjść dzisiaj do domu.-zaśmiał się blondyn.
-Nie tak szybko. Patrząc na wyniki pana padań stwierdzam, że wyjdzie pan najwcześniej za 2-3 dni do tego czasu ma pan leżeć i odpoczywać.
-Dobrze.
-I oczywiście jeśli by pan czegoś potrzebował to proszę zadzwonić po pielęgniarkę-powiedział i wyszedł z sali.
-To co za 2 dni widzę cię w domu.-uśmiechnęłam się. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i powiedziałam, że muszę iść. Pożegnałam się i wyszłam. Pod drzwiami siedzieli wszyscy, z którymi tutaj przyjechałam.
-Dobrze byłoby, żeby Niall odpoczął, więc jedźmy do domu.-powiedziałam. Wszyscy wstali oprócz Zayna.-Zayn?
-Ja wrócę do domu taksówką, nie przejmujcie się.-powiedział zamyślony.
-Jesteś pewny?-zapytał Liam.
-Tak, dam sobie radę.-uśmiechnął się.
-Zostanie z tobą jakiś ochroniarz.-powiedział Payno i dał nam znak ręką, żebyśmy się zbierali. Byłam ciekawa dlaczego Malik nie wraca do domu z nami, ale musiałam iść.

ZAYN P.O.V

Kiedy wszyscy zniknęli z mojego pola widzenia postanowiłem wejść do Nialla. Nie zapowiadała się łatwa rozmowa. Musiałem się przed nim otworzyć i wszystko wyjaśnić. Bałem się jak cholera, tak ja Zayn Malik bałem się rozmowy z przyjacielem. Dam radę, muszę. Nacisnąłem klamkę i wszedłem do pomieszczenia. Panowała idealna cisza.
-Zayn! Myślałem, że już poszliście.-powiedział Niall i uśmiechnął się. Okej nie jest źle. 
-Bo oni poszli, ale ja zostałem. Muszę z tobą porozmawiać.-zacząłem.
-Okej wiedzę, że to ważne. Siadaj.-wskazał na krzesło.
-No, nie mylisz się. Pomyślałem, że muszę z siebie wszystko wyrzucić, bo duszę to w sobie od dłuższego czasu i już nie daję sobie z tym rady.-popatrzyłem na niego.
-Okej....mów dalej.-zachęcił mnie.
-Oboje wiemy, że czujemy coś do Belli.-kiwnął głową.-Wiem, że mówiłem o tym, że już mi przeszło. Ona ma być szczęśliwa. Ja ją tylko ranię.
-Owszem coś mi świta.-ułożył się wygodniej na łóżku.
-Powiedziałem ci, że lepiej, żeby była z tobą...Tylko, że ja nie dam rady dalej patrzeć, na to, że ona nie jest ze mną. Myślałem, że dam radę, ale jestem tak zazdrosny, że długo nie wytrzymam i wybuchnę.
-Zayn...
-Nie przerywaj proszę. Kocham ją rozumiesz? To cholernie boli, kiedy nie jestem z nią. Nie mogę jej przytulić, jest między nami duży dystans, nie chcę go rozumiesz? Chcę żeby było tak jak kiedyś.
-Rozumiem cię.-uśmiechnął się i poklepał mnie po plecach.-Mogę ci powiedzieć, że ona cię kocha.
-Jak to?-zmarszczyłem brwi w zdziwieniu.
-Normalnie, zawsze kochała i nigdy nie przestała. Zawsze byłeś w jej sercu, nawet kiedy była ze mną. Wiem, że to dziwne, ale tak jest. Zraniłeś ją i to bardzo.
-Wiem.-spuściłem wzrok na swoje buty.
-Jeśli zrobisz to też tym razem, to dostaniesz ode mnie po mordzie. Tyle w temacie.
-Co? Co masz na myśli?-Zapytałem.
-To, że macie być razem. Dajcie sobie szansę.
-Ale co z wami.
-Zrozum, kocham ją. Chcę, żeby była szczęśliwa, zawsze będę ją wspierał i pomagał. Będę jej przyjacielem. TYLKO I WYŁĄCZNIE PRZYJACIELEM.
-Co?
-Weź wibovit czy coś po twój mózg musi zacząć trybić.-zaśmiał się.-Daję wam moje błogosławieństwo, będę szczęśliwy jeśli będziecie w końcu razem, bo jesteście dla siebie stworzeni.
-A co z tobą?
-Ze mną? Taki przystojny facet jak ja...
-I skromny.-wtrąciłem.
-Skromny też. Znajdę w końcu swoją księżniczkę. Może wcześniej, może później, za to wiem, że twoją księżniczką jest siostra Harry'ego i tak btw życzę powodzenia z Harrym.
-Jezu stary kocham cię.-rzuciłem się na niego i przytuliłem.
-Nie rzucaj się na mnie tylko na Izzy. Leć do niej.-zepchnął mnie z siebie.
-Okej lecę.-pobiegłem do drzwi.
-Ale!-odwróciłem się do Horana.-Niech tylko uroni jedną łzę przez ciebie, to urwę ci jaja.-uśmiechnął się uroczo.
-Jasne.-zaśmiałem się nerwowo.
Od razu wsiadłem w pierwszą lepszą taksówkę i pojechałem do domu. Po wejściu do mieszkania, od razu pobiegłem do pokoju Izzy.

IZZY P.O.V

Siedziałam w pokoju i przeglądałam instagrama, moje wielkie uzależnienie! Nudziło mi się i to bardzo. Chciałam znaleźć sobie zajęcie, ale w końcu stwierdziłam, że wolę się położyć i bawić się telefonem. Nagle drzwi się otwarły i zobaczyłam z hukiem upadającego Zayna, który potknął się o własne nogi. Żałuję, że tego nie nagrałam.
-Zayn?! Wszystko okej?-podbiegłam do niego.
-Nie.-wykrztusił.
-Zawołać chłopaków? Dzwonić na pogotowie?! Złamałeś coś?-zaczęłam panikować.
-Fizycznie nic mi nie jest. Ale psychicznie już nie daję rady.-westchnął i pociągnął mnie na siebie tak, że na nim leżałam. Chciałam się podnieść, ale on mocno mnie trzymał w pasie.-błagam nie uciekaj, chociaż ten jeden raz.
-Ale Zayn, ja tak nie mogę.-ponownie chciałam zejść, lecz na marne.
-Możesz po prostu się połóż i mnie wysłuchaj...proszę.-popatrzyłam w jego oczy i uległam.
-Okej, ale tylko ten jeden raz.-westchnęłam i położyłam głowę na jego torsie.
-Dziękuję. Posłuchaj, dajmy sobie szansę, zostań moją dziewczyną, nie zranię cię...tym razem. Będę o ciebie dbał, będziesz moim oczkiem w głowie. Proszę.
-Zayn oszalałeś.-powiedziałam spokojnie.-Mówisz to jakby nie dzieliło nas tyle złych wydarzeń.
-Wiem, że ciągle się mijamy, ja to wiem. Może najwyższy czas to zmienić i po prostu zapomnieć o tym co było złe.-zaczął bawić się moimi włosami. Tęskniłam za jego dotykiem i jego obecnością. Było mi wygodnie w takiej pozycji, ale nie mogłam się poddać, nie tym razem. Musze być silna i nie zależna, Poza tym co z Niallem, Nie mogę mu tego zrobić, jest da mnie ważny.
-Musze to przemyśleć. Puść mnie.-wstałam i usiadłam na łóżku,-Pomyślę o tym obiecuję.-popatrzyłam na niego.
-Dobrze, będę czekał.-powiedział i wyszedł z mojego pokoju.
Upadłam na poduszki zadając sobie pytanie; Co teraz?!

__________________________________________________________________
Ufff okej wracam po długiej przerwie. Nie wiem czy zmienił się mój styl pisania, miałam chwilę przerwy, więc to możliwe.
NAPISZCIE KOMENTARZ I MNIE ZMOTYWUJCIE TO NIE BOLI!

MAM ROZPLANOWANE JUŻ 10 ROZDZIAŁÓW, WIĘC BĘDZIE MI SIĘ ŁATWIEJ PISAĆ!

MAM NADZIEJĘ, ŻE MACIE WSPANIAŁE ŚWIĘTA!
DO NASTĘPNEGO!
POZDRAWIAM!
~Isabella Greey






piątek, 3 kwietnia 2015

BYŁOBY MIŁO GDYBYŚCIE PRZECZYTAŁY| ZOSTAWCIE KOMENTARZ


Uroczyście wam oznajmiam, że po dwóch miesiącach przerwy usuwam bloga...NIE NO ŻARCIK PRIMA APRILIS BYŁ PRZEDWCZORAJ XD
TERAZ TAK NA SERIO..BARDZO, BARDZO WAS PRZEPRASZAM, NIE MIAŁAM OCHOTY NA PISANIE, NIE CHCIAŁAM TEŻ NA SIŁĘ CZEGOŚ WYMYŚLAĆ SPOKOJNIE WRACAM JEST JUŻ OKEJ...
TYLKO TERAZ SAMA NIE WIEM, CZY WARTO KONTYNUOWAĆ TO OPOWIADANIE...PEWNIE JESTEŚCIE ZŁE NA ZAYNA, ŻE ODSZEDŁ Z ZESPOŁU CZUJECIE SIĘ ZRANIONE TYM CO ZROBIŁ... NIE DZIWIĘ SIĘ WAM! ALE NIE WIEM CZY BĘDZIECIE JESZCZE CHCIAŁY TO CZYTAĆ.
SKORO TO I TAK NIE ROZDZIAŁ TO CHYBA MOGĘ WAM NAPISAĆ CO JA O TYM MYŚLĘ I JAK TO BYŁO ZE MNĄ JAK SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁAM.
ZACZNĘ OD POCZĄTKU, POWIEDZMY ŻE TO KRÓTKIE OPOWIADANIE Z MOJEGO ŻYCIA ZAMIAST ROZDZIAŁ

Chyba każdy zapamięta datę 25.03.2015 roku godzina 17.30 (?)
Bardzo długo czkałam na tą środę ze względu na to, że tego dnia odbywał się otwarty trening siatkarzy Asseco Resovi, jeśli się ktoś interesuje siatkówką to może zna, cieszyłam się, że w końcu zobaczę ich trening. 25 marca w szkole po prostu mieli mnie dość i tu nie żartuje cały czas jarałam się tym jak pochodnia w Hogwarcie, ale to nie oto chodzi. O 17 wsiadłam w autobus(nie miałam już
całkowicie żadnego dostępu do internetu) i pojechałam do moich bardzo dobrych koleżanek (Kasi i Dominiki) i razem z nimi poszłam na halę. No ale jakieś 15m przed wejściem dostaje wiadomość od mojej koleżanki z klasy, która jest Directioner.
"[moje nazwisko] widziałaś????''
"co widziałam?"-kompletnie nie wiedziałam o co chodzi.
"Na stronie One Direction"
"Coooooo?"

A że byłam z dziewczynami , które też są w naszym fandomie musiałam zadzwonić do tej koleżanki, bo mi żyć nie dawały. No to wybrałam jej numer, kiedy odebrała ja od razu zapytałam o co chodzi
A ona do mnie: "ZAYN ODCHODZI Z ONE DIRECTION"-ja oczywiście w głowie patrzę na kalendarz i sprawdzam czy to nie Prima Aprilis, ale było za wcześnie na żarty
-Chyba jaja sobie ze mnie robisz!
-Nie przysięgam czytałam na stronie ofc one direction"-od razu w oczach miałam łzy, koleżanki obok zaczęły pytać o co chodzi.
-Dobra dzięki za info...muszę ogarnąć co się dzieje.-no i się rozłączyłam.
Chciałam się uspokoić, ale Kasia nie dawała mi spokoju, więc ja zaryczana do niej, żeby przyjęła to spokojnie i nie zaczęła ryczeć tak jak ja i że będzie wszystko dobrze.
-Kobieto gadaj o co chodzi!-chyba cały plac ją słyszał, ale nieważne.
-Zayn odszedł z One Direction...-już kompletnie wybuchłam płaczem, a wiecie co było najgorsze?! Że w ten dzień zrobiłam dolną kreskę
-Jak to?! Miał mieć tylko przerwę!-zaczęła ryczeć.
W końcu odezwała się Dominika, która już na fb zaczęła szukać ich strony.
-Może to jakiś żart, albo nie potwierdzone info.
Nie chciałyśmy się też spóźnić na ten trening, więc wbiegłyśmy na trening i szybko zajęłyśmy najwyższe miejsca na trybunach.
Ja przysięgam, że byłam cała rozmazana, całkowicie nie wiedziałam o co chodzi. Kiedy się ogarnęłam znowu zadzwoniłam do tej samej koleżanki. No ale ona cały czas mówiła, że to już pewne. Powiedział, że chce być normalnym 22-latkiem. Ale tą wypowiedź chyba każdy
zna na pamięć. No i potem to już tylko płacz i próba ogarnięcia się. Nawiasem mówiąc okropnie wyglądałam na zdjęciach z siatkarzami.

No to może teraz napiszę co o tym po prostu sądzę itd.
Są różne spekulacje, domysły, ale tak naprawdę NIGDY nie dowiemy się jak to naprawdę było.
Bo argument, że ma już 22 lata i chcę być normalnym 22-latkiem kompletnie do mnie nie trafia. Stał się osobą publiczną i musiałby na co najmniej 3 lata całkowicie zniknąć, nie wychodzić na światło dzienne, żeby chociaż połowa o nim zapomniała. On już nigdy nie będzie zwykły, na ulicy przechodząca fanka poprosi go o zdjęcie albo podpis. Jest też narzeczonym Perrie i z tego co czytałam mają już chyba wynajętą salę na ślub i oglądali dom. Widać, że chce sobie ułożyć życie i ja się z tego cieszę, aczkolwiek Perrie również należy do świata show biznesu, należy do zespołu, który też ma jakieś tam osiągnięcia (nie interesuje się tym) i wiadome jest to, że Zayn będzie jej towarzyszył na galach, rozdaniach nagród. On nie zniknie. Ma wydać też solowy album, bo miał tak w kontrakcie chyba(?) i słyszałam tą piosenkę z Noughty Boyem i jest naprawdę świetna, jest mi jej trudno słuchać, ale prawda jest taka, że ona jest zajebista. Jest w innym stylu niż piosenki 1D i może też o to chodziło. Pamiętacie jak Modest nie chciał dodać piosenek Malika na płytę? Może on miał już po po prostu dość, że jego twórczość nie ujrzy światła dziennego. Może męczyła go świadomość, że on się nie spełnia zawodowo. Pozostaje nam gdybać.
Jestem Zayn's girl i pewnie większość tutaj trafiających też, więc dokładnie znacie ból który przeżywałam, bo ten moment kiedy twój ulubiony członek zespołu odchodzi i świadomość tego, ze nigdy ich nie zobaczysz już na scenie razem, po prostu boli...
Trzeba żyć dalej, życie nadal trwa, wiadomo, że szybko o tym nie zapomnimy, ale możemy się starać o tym nie myśleć. Pierwsze kilka dni było najgorsze, naprawdę, ale teraz zaczynam się oswajać z myślą, że Zayn Malik nie jest już członkiem One Direction.
I to cholernie mnie męczy
poniżej mój edit One Direction, kiedy szukałam do niego materiałów ryczałam
jak dziecko...

To na tyle podziwiam tych którzy dotrwali do końca. 
Chciałabym, żebyście napisały jak wy się teraz czujecie i czy będziecie nadal czytać tego bloga.

ROZDZIAŁ POWINIEN POJAWIĆ SIĘ JUTRO GÓRA POJUTRZE!
.

czwartek, 5 lutego 2015

ROZDZIAŁ 50!

o my fukin goshh to już 50 rozdział :o
rozdział pisany przy I'm Not The Only One <-klik uwielbiam tą piosenkę i ogólnie Sama Smitha więc naprawdę wam go polecam!
_______________________________________________

Szłam w stronę sali Nialla, byłam ucieszona, bo podobno już było z nim lepiej. Z uśmiechem na drzwiach otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia. Popatrzyłam na łóżko, a kiedy nie zobaczyłam tam Nialla wpadłam w histerię. Gdzie on mógł być?
-Przepraszam?-powiedziałam do pielęgniarki, która akurat tędy przechodziła.
-W czym mogę pani pomóc?-uśmiechnęła się.
-Mogę wiedzieć gdzie jest Niall Horan? Pacjent z tej sali?-zapytałam.
-Jak to, nie wie pani?-pokręciłam przecząco głową.-Pan Horan odszedł dziś w nocy, jego stan był bardzo zły, nie dało się go uratować.
-O czym pani mówi?-krzyknęłam na cały korytarz.
Nagle zostałam sama, pielęgniarka zniknęła , wszystko zniknęło. Zaczęłam krzyczeć i łapać się za głowę, to niemożliwe. On nie mógł umrzeć, nie on!
-Niall.-krzyknęłam i upadłam na podłogę.
-Izzy? Izzy! Obudź się! To tylko zły sen.-usłyszałam głos Luke'a.
-Nie!-krzyknęłam i gwałtownie usiadłam na łóżku.
-Wszystko w porządku, Izzy?-chłopak zaczął głaskać mnie po plecach.
-Niall, on...-zaczęłam płakać.
-Niall jest w szpitalu, jest pod dobrą opieką, jutro...w zasadzie dzisiaj do niego pojedziemy.-próbował mnie uspokoić.
-On żyję?
-Tak żyję i nic mu nie jest.-przytulił mnie do siebie i położył na łóżku.-Spróbuj zasnąć.
-Ja nie chcę spać...-nie chciałam, żeby koszmar znowu mnie odwiedził.
-Musisz być wypoczęta, spróbuj spokojnie zasnąć. Jestem tu jasne?-pokiwałam głową.-A teraz śpij.
-Lukeeey?-popatrzyłam na niego.
-Tak?
-Zaśpiewasz mi?-poprosiłam go.
-Jakieś specjalne życzenia?-mimo że było ciemno mogłam dostrzec, że się uśmiecha.
-Sam Smith (a/n: uwielbiaaaam!)

You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one

You've been so unavailable
Now sadly I know why
Your heart is unobtainable
Even though Lord knows you kept mine


You say I'm crazy
'Cause you don't think I know what you've done
But when you call me "baby"
I know I'm not the only one

I have loved you for many years
Maybe I am just not enough
You've made me realize my deepest fear
By lying and tearing us up

Pod wpływem jego głosu zasnęłam. Nie miała spokojnych snów, co chwila przez sen nawiedzały mnie potworne wizje związane z Niall'em.

~*~

-Budzimy się księżniczko.-usłyszałam czyjś śmiech. Mruknęłam coś w poduszkę i ponownie próbowałam zasnąć.
-Może niech jeszcze chwile pośpi...
-Nie ma takiej możliwości. Jestem Justin...
-Wiemy kim jesteś!-usłyszałam chór głosów w jednym momencie.
Tak cholernie nie chciało mi się otwierać oczu, z jednej strony chciałam wstać, ale z drugiej...nie chciało mi się.(mam tak samo...)
-Izzy...No obuuudź się.-ktoś szturchnął mnie w ramię.
-Justin Drew Bieberze, jesteś nieznośny!-ktoś krzyknął.
-No właśnie, dałbyś jej się wyspać.-ktoś dodał.
-Ymmm...nie.
-Zaraz.-powiedziałam i odwróciłam się do nich tyłem.
-Czy inne fanki też tak reagują na spotkanie swojego idola trzeci raz? Już nie wydają się być, no nie wiem...zwariowane?
-Mieszka z najlepszym boybandem na świecie, a drugi najlepszy spędza tu każdą wolną chwilę...co bywa niepokojące...Myślisz, że taka gwiazdka jak ty robi na niej teraz jakieś wrażenie?-prychnął Louis. Tak mój kochany Tommo.
-Czekaj...czy ty mnie obraziłeś, czy...bo nie rozumiem.-odezwał się Justin.
-Blondynka.-westchnęłam i usiadłam na łóżku.
-Ale jaka ładna.-uśmiechnął się i usiadł obok mnie.
-Co z Niall'em?-zapytałam nagle.
-Na razie bez zmian.-powiedział Harry.
-Nie obudził się?
-Nie.-odpowiedział Mike.
-Jedziemy do niego.-oznajmiłam i wstałam z łóżka.
-Powoli...-odezwał się Liam.
-Po pierwsze się przebierz, po drugie...
-Zrób coś z twarzą.-przerwał mu Calum. Posłałam mu mordercze spojrzenie, a ten cofnął się o dwa kroki.
-Po drugie.-westchnął Payne.-Zjedz śniadanie.
-Nie jestem głodna, dajcie mi 10 minut i jedziemy.-powiedziałam i pobiegłam najpierw do garderoby, a następnie do łazienki.
-Uparta jak osioł.-usłyszałam co powiedział Luke.
-Po kimś to ma...-byłam niemal pewna, że Lou patrzy sugestywnie na mojego brata. Usłyszałam trzask drzwi, czyli już poszli.
Szybko wskoczyłam pod prysznic, potem ubrałam się w szare dresy i białą bluzę, dzisiaj postawiłam na wygodę. Podeszłam do lustra, to co tam zobaczyłam mnie przeraziło. W sumie ja tak zawsze wyglądałam rano, nie było to takie szokujące. Włosy rozczesałam i związałam w wysokiego kucyka. Umyłam zęby i twarz. Nałożyłam tylko korektor pod oczy, żeby wyglądać na mniej zmęczoną życiem. Gotowa zbiegłam po schodach do drzwi wejściowych, żeby założyć trampki. Zajrzałam do salonu, gdzie siedzieli wszyscy.
-Możemy jechać.-powiedziałam tym samym dając im sygnał do wyjścia.
-Pierwszy punkt wykonałaś, teraz drugi.-stwierdził Ash.
-Już powiedziałam, że nie jestem głodna.
-A mnie to guzik obchodzi.-powiedział Irwin, wstał z kanapy i zaczął ciągnąć mnie do kuchni. Szczerze mówiąc, nie miałam siły, żeby
z nim walczyć. Posłusznie powlokła się za nim.
-Co sobie życzysz?-usadowił mnie przy stole.
-Whatever.-wzruszyłam ramionami.
-Pomocna jak zawsze.-mruknął i podszedł do lodówki. Potem zmienił zdanie i potrzedł do szafki, z której wyciągnął Nutellę. Całe 5SOS czują się tu jak w domu, wiedzą gdzie co jest, wcale się nie krępują, to może zrobimy im jeszcze jakieś pokoje. Wtedy to w ogóle nie będą od nas wychodzić. W sumie lepiej tego nie robić. Chłopak chwile krzątał się blisko blatu, a potem postawił przede mną
talerzyk z 3 kanapkami. Wiedziałam, że zjem najwyżej jedną, ale nie chciałam mu zrobić przykrości, więc mu tego nie powiedziałam. Po zjedzeniu tej jednej kanapki miałam naprawdę dość, ale Ash cały czas uważnie mi się przyglądał. W tej chwili żałowałam, że nie mamy psa, który mógłby pod stołem, po kryjomu zjeść resztę. Uśmiechnęłam się niewinnie do Irwina i posłałam mu błagalny uśmiech. Ten przewrócił oczami i zabrał ode mnie talerzyk, mówiąc że i tak później coś jeszcze zjem. Potem razem poszliśmy do salonu gdzie siedzieli...no wszyscy pozostali.
-Jedźmy już.-jęknęłam i wskazałam na drzwi wyjściowe.
-Dzwonił do nas lekarz...-powiedział ostrożnie Liam, a ja przestraszyłam się jego tonu głosu.
-No i co powiedział?-zapytał Ashton. Liam popatrzył po wszystkich i zaczął się uśmiechać.
-Niall się obudził możemy go spokojnie odwiedzić.-zaśmiał się z mojej miny. Zacisnęłam dłonie w pięści i odetchnęłam.
-Czy ty się dobrze czujesz, myślałam, że coś się stało.-powiedziałam i usiadłam obok Jusa.
-Przepraszam, ale twoja mina była tego warta.-wszyscy się zaśmiali oprócz mnie oczywiście.
-Chcę do Nialla, możemy już jechać?-westchnęłam zdenerwowana. Ich kumpel leży w szpitalu, a oni sobie żarty urządzają.
-Dobrze.-odpowiedział Luke i wstał z kanapy, cała reszta zrobiła to co on.

~*~

Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu, oczywiście nie obyło się bez fanek, ale takie już ich życie. Poszliśmy od salę Nialla, Liam powiedział, że pójdzie porozmawiać z lekarzem. Weszliśmy ostrożnie do sali, nie wiedzieliśmy, czy chłopak śpi czy nie, a nie chcieliśmy go budzić. Na nasze szczęście nie spał od razu podniósł głowę i uśmiechnął się do nas.
-Niall!-krzyknęłam, od razu do niego podbiegłam i przytuliłam.
-Ciebie też miło widzieć Izzy.-zaśmiał się i odwzajemnił uścisk.
-Fajnie, że wróciłeś do nas.-powiedział Calum i przywitał się z nim, po nim to samo zrobiła reszta. Zrobiło się trochę tłoczno, bo w sali było ponad 10 osób, ale nikt nie narzekał.
-Przepraszam Niall, to wszystko moja wina.-westchnęłam i złapałam go za rękę.
-Nie mów tak. To mogło się zdarzyć każdemu, po prostu straciłem panowanie nad samochodem. Więc jakby na to nie patrzeć, to moja wina.
-Może załóżmy, że to niczyja wina, albo że każdy ponosi jakąś winę co? Nie ma sensu się oskarżać.-stwierdził Harry.
-Dobrze.-westchnęłam, i tak wiedziałam że to tylko i wyłącznie MOJA wina.



___________________________________________________
Siema kochani! Witam was to już 50 rozdział...omg! Przepraszam za taką przerwę, ale zostałam pozbawiona mojego kochanego laptopa, a na nim było już prawie pół tego rozdziału. Dzięki mamo...-.-
No ale jestem!
Chciałam wam powiedzieć, że zaczynam nagrywać filmiki na youtube'a. Będę prowadziła kanał razem z moją przyjaciółką. Pierwszy filmik powinien pojawić się w ten weekend, więc jeśli ktoś jest chętny do obejrzenia go napiszcie może swój username na tt lub coś do kontaktu z wami, żebym mogła wam podesłać link.

Miłego czytania!
Pozdrawiam! Miłych ferii lub miłej szkoły, ale o tam przecież już jutro piątek!

~Isabella Greey